Donald Trump odwołał "drugą falę" ataków na Wenezuelę. Prezydent Stanów Zjednoczonych stwierdził, że wobec współpracy wenezuelskich władz z amerykańską administracją kolejne uderzenia na Caracas nie są potrzebne. Okręty marynarki wojennej USA pozostaną jednak w regionie "ze względów bezpieczeństwa".

REKLAMA

  • Donald Trump odwołał zapowiadaną "drugą falę" ataków na Wenezuelę, uzasadniając to współpracą władz w Caracas z amerykańską administracją.
  • Wenezuela wykonała gest dobrej woli, uwalniając dużą liczbę więźniów politycznych i - jak stwierdził prezydent USA - deklarując chęć współpracy, zwłaszcza w odbudowie infrastruktury naftowej i gazowej.
  • Okręty marynarki wojennej USA pozostaną jednak w regionie ze "względów bezpieczeństwa".
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

W ubiegłą sobotę, podczas konferencji prasowej podsumowującej operację amerykańskich sił specjalnych, w trakcie której pojmano prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i jego żonę Cilię Flores, prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powiedział, że Ameryka jest gotowa do kolejnego ataku, jeśli "druga fala byłaby potrzebna".

Pierwszy atak - "pierwsza fala" - był takim sukcesem, że prawdopodobnie nie musimy uderzać po raz drugi, ale mamy przygotowaną "drugą falę" - przyznał.

"Odwołałem drugą falę ataków"

W międzyczasie władze w Caracas wykazały się chęcią do współpracy z Waszyngtonem, co zostało docenione przez amerykańską administrację, a w szczególności przez Donalda Trumpa.

Amerykański przywódca w piątkowym wpisie na platformie Truth Social podkreślił chęć wenezuelskich władz do kooperacji.

"Wenezuela uwalnia dużą liczbę więźniów politycznych na znak 'dążenia do pokoju'. To bardzo ważny i mądry gest. Stany Zjednoczone i Wenezuela dobrze współpracują, zwłaszcza w zakresie odbudowy infrastruktury naftowej i gazowej, w znacznie większej, lepszej i nowocześniejszej formie" - napisał.

"Z powodu tej współpracy odwołałem przewidywaną wcześniej drugą falę ataków, która najwyraźniej nie będzie konieczna, jednak wszystkie okręty (USA) pozostaną na miejscach ze względów bezpieczeństwa. Co najmniej 100 miliardów dolarów zostanie zainwestowane przez BIG OIL (duże koncerny naftowe - przyp. red.), z którymi spotkam się dzisiaj w Białym Domu" - dodał (pisownia oryginalna).

"W związku z tą współpracą odwołałem przewidywaną wcześniej drugą falę ataków, która wydaje się niepotrzebna, jednak wszystkie okręty (USA - PAP) pozostaną na swoich miejscach ze względów bezpieczeństwa. Co najmniej 100 miliardów dolarów zostanie zainwestowanych przez BIG OIL (duże koncerny naftowe - PAP), z którymi spotkam się dzisiaj w Białym Domu. Dziękuję za uwagę!" - dodał Trump.

Amerykański nadzór nad Wenezuelą potrwa latami

Po tym, jak Amerykanie schwytali Nicolasa Maduro i jego żonę, a następnie wywieźli oboje do USA, gdzie stanęli przed sądem w Nowym Jorku, obowiązki prezydenta przejęła jego dotychczasowa zastępczyni Delcy Rodriguez. Kilka dni temu Donald Trump wyraził przekonanie, że spełni ona amerykańskie żądania, ale też zagroził jej, że zapłaci "cenę wyższą niż Maduro", jeśli "nie zrobi tego, co należy".

W środę wieczorem, w wywiadzie dla dziennika "New York Times", prezydent USA powiedział, że amerykański nadzór nad Wenezuelą może potrwać latami.