Karnawałowa bitwa na pomarańcze we włoskiej Ivrei to nie przelewki. Podczas niedzielnej rywalizacji aż 138 osób odniosło obrażenia. Batalię obserwowało 40 tysięcy widzów. Dwa następne starcia odbędą się w dwa ostatnie dni karnawału.
- 138 osób zostało rannych podczas tradycyjnej bitwy na pomarańcze w Ivrei w Piemoncie na północy Włoch.
- Bitwy na pomarańcze to kulminacja karnawału w historycznym mieście niedaleko Turynu.
- Pomarańcze używane w bitwie muszą pochodzić z legalnych źródeł, wolnych od powiązań z mafią i niewolniczej pracy.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Trzy bitwy na pomarańcze, toczone przez kolorowo obranych wojowników, są kulminacją karnawału w historycznym mieście niedaleko Turynu.
Co roku podczas każdej batalii bilans rannych jest wysoki. To osoby najczęściej trafione cytrusami w głowę i w oczy oraz potłuczone w wyniku upadku.
Nikt nie odniósł ciężkich obrażeń. Spośród 138 rannych 17 osób trafiło do szpitala.
Zgodnie z protokołem podpisanym w tym roku przez organizatorów tej zabawy i władze miasta pomarańcze, którymi obrzucają się uczestnicy bitwy, mogą pochodzić tylko z legalnych źródeł, czyli z upraw i firm wolnych od powiązań z mafią i od niewolniczej pracy.
Na mocy podpisanego porozumienia organizatorzy musieli uzyskać od dostawców cytrusów tzw. autocertyfikat antymafijny, czyli deklarację o braku powiązań z przestępczością zorganizowaną, a także pełną dokumentację firmy rolnej, włącznie z bilansem z trzech ostatnich lat.
Bitwa na pomarańcze w Ivrei to jedna z najstarszych i najbardziej spektakularnych tradycji karnawałowych we Włoszech. Jej początki sięgają średniowiecza. Według legendy batalia upamiętnia bunt mieszkańców miasta przeciwko okrutnemu feudałowi.