Gdzie znaleźć profesjonalne wsparcie dla zdrowia psychicznego i w czym mogą nam pomóc psychiatrzy, psychologowie i psychoterapeuci? Na te pytania odpowiadamy w ramach cyklu "W czym może pomóc?". W pierwszym wywiadzie z tej serii Mikołaj Wroński z RMF FM rozmawiał z Natalią Harasimowicz – psycholożką, certyfikowaną psychoterapeutką poznawczo-behawioralną i autorką książki "Co się dzieje w mojej głowie? Przewodnik po terapii poznawczo-behawioralnej".
- Długotrwałe pogorszenie nastroju lub nasilony lęk to sygnały, by zgłosić się do specjalisty.
- Pomoc można znaleźć zarówno prywatnie, jak i w ramach NFZ - warto wybrać najwygodniejszą dla siebie formę kontaktu.
- Przełamywanie wstydu i stereotypów to ważny krok w dbaniu o siebie.
- Jak działa psychoterapia i ile kosztuje? Po czym poznać dobrego terapeutę? Odpowiedzi na te pytania znajdziesz poniżej!
Mikołaj Wroński: Zacznijmy od podstaw. Co, jeśli chodzi o nasz stan psychiczny, powinno nas zaalarmować? Po czym poznać, że w ogóle warto byłoby udać się do specjalisty?
Natalia Harasimowicz: Pomocy warto szukać wtedy, kiedy coś w naszym samopoczuciu czy funkcjonowaniu psychicznym i fizycznym bardzo się pogorszyło i to nie przechodzi. Nie chodzi mi o takie pogorszenie, które potrwa dzień albo tydzień. Kiedy jednak w naszym myśleniu wszystko jest bardzo ciemne, np. zaczynamy myśleć o sobie w kategoriach bycia gorszym, niepotrzebnym, obciążającym dla innych i nie widzimy nadziei na przyszłość, a nastrój jest przez cały dzień obniżony lub przestajemy czuć jakąkolwiek przyjemność i towarzyszy nam poczucie nieznośnej pustki, to mówimy już o objawach depresyjnych. Tutaj granicą są 2 tygodnie. Jeśli to trwa dłużej, lepiej poszukać wsparcia.
A jeśli ktoś czuje dużo lęku?
W przypadku trudności lękowych myślenie staje się pełne przerażenia. Można mieć na przykład problem z rozpoczęciem dnia. Wiele rzeczy, które wcześniej nas nie męczyły, zaczyna naprawdę przerażać. Dodatkowo pojawiają się problemy z fizjologią. Pacjent na przykład nie może spać albo na odwrót - nie może się dobudzić, czuje, że coś go bardzo przeciąża. Ten lęk może być też wolnopłynący, czyli przez cały czas towarzyszyć gdzieś w tle. Jeśli nie możemy się wyciszyć, uspokoić, mieć czasu relaksu, czasu pewności siebie i to trwa powyżej miesiąca, to tutaj też bym już poszła na konsultację.
Jak tej pomocy szukać? Od czego zacząć?
Moi pacjenci najczęściej zaczynają od wpisania w internecie hasła: psycholog, psychoterapeuta albo psychiatra. Ja bym zaczęła od zastanowienia się, co będzie dla mnie najłatwiejszą i najbardziej komfortową wizytą. Gdzie jest najbliżej? Czy chcę na żywo, czy online? Czy jestem w stanie umówić się sama, czy mnie to przerasta? Kiedy jesteśmy w dużej depresyjności albo lęku, to nawet proste czynności mogą sprawiać nam problem. Można poprosić o pomoc bliską osobę. Mamy też dużo formularzy online, z których można skorzystać, żeby się umówić, jeśli nie chcemy dzwonić.
A czego lepiej nie robić?
Nie szukajmy magicznych formuł, tylko róbmy to, co działa. Zauważyłam, że niektórzy pacjenci najpierw idą na egzotyczny masaż, kupują zestaw suplementów albo zmieniają dietę. Zawsze warto dbać o zdrową dietę, ale wydajmy może te środki na zwykłą wizytę u specjalisty. Jeżeli nie chcemy wydawać pieniędzy, to pierwsze, co bym zrobiła, to poszła do centrum zdrowia psychicznego. Jednostki NFZ-owe są generalnie dobre. Tam często działa na przykład formuła krótkoterminowej pomocy psychologicznej, która jest szybko dostępna. To nie jest tak, że te kolejki trwają latami. Niektórzy myślą, że nie mogą iść do psychologa w poradni zdrowia psychicznego albo psychiatry w trakcie specjalizacji, bo oni pewnie się na niczym nie znają. To nie jest prawda. Ci ludzie to specjaliści, którzy, jeśli pracują w publicznej służbie zdrowia, to podlegają często znacznie bardziej wyśrubowanym kryteriom zatrudnienia niż w gabinecie prywatnym.
Jeśli chodzi o zdrowie psychiczne, mamy sporo specjalistów z bardzo różnych dziedzin. Uporządkujmy sobie te podstawowe pojęcia, czym się różni psychiatra od psychologa i psychoterapeuty? Zacznijmy od psychiatry - kto to właściwie jest i co robi?
Psychiatra jest lekarzem, który specjalizuje się w obszarze zdrowia psychicznego i osobą, która dokonuje szybkiej i, w mojej ocenie, bardzo prawidłowej oceny stanu psychicznego. To jest też jedyny specjalista, który wypisuje leki, może wystawić zwolnienie lekarskie albo dać skierowanie, np. na terapię w dziennym ośrodku psychiatrycznym czy na terapię finansowaną w ramach NFZ. Moi pacjenci po wizycie u psychiatry najczęściej mówią, że żałują, że tak długo z nią zwlekali.
Przejdźmy do psychologa.
W tym momencie psycholog to jest osoba, która ukończyła studia psychologiczne na stopniu magisterskim, ma prawo udzielać pomocy psychologicznej i dokonywać specjalistycznej diagnozy psychologicznej. To taka osoba pierwszego kontaktu. Wsparcie psychologiczne jest formą pomocy, która na pewnym etapie życia jest potrzebna każdemu z nas. Kiedy mamy trudniejszy czas, to niekoniecznie musimy szukać certyfikowanego psychoterapeuty. Można pójść do psychologa, żeby porozmawiać. To jest krótkoterminowa forma pomocy, przy czym krótkoterminową rozumiemy nie jako jedną sesję, tylko nawet dziesięć czy dwadzieścia. Jeśli potrzebujemy wsparcia w kryzysie albo przechodzimy przez trudniejszy czas, to psycholog może nam udzielić pomocy.
A psychoterapeuta?
Psychoterapeuta zajmuje się leczeniem problemów psychicznych. Bardzo ważne w psychoterapii jest nawiązanie relacji terapeutycznej, ponieważ badania od wielu lat pokazują, że oprócz metod terapeutycznych, to właśnie relacja jest najsilniejszym czynnikiem leczącym. Dlatego to jest zwykle dłuższy proces. Kiedy idziemy na psychoterapię, to raczej z nastawieniem, że będziemy chodzić przynajmniej kilka miesięcy albo rok. W psychoterapii będziemy rozmawiać o przeszłości i o tym, jak ona wpływa na teraźniejszość. To jest dłuższy, głębszy i bardziej osobisty proces. Żeby zostać psychoterapeutą w Polsce, trzeba skończyć czteroletnie szkolenie podyplomowe. Psychoterapeuta niekoniecznie musi być psychologiem, ale na przykład szkoła poznawczo-behawioralna w momencie kiedy ja ją kończyłam, wymagała wykształcenia psychologicznego, medycznego albo pokrewnego.
Z perspektywy pacjenta - kiedy lepiej pójść do psychologa, kiedy do psychoterapeuty, a kiedy lekarza psychiatry?
Nie bałabym się pójść do któregokolwiek, bo to jest po prostu zawsze dobry początek. Do psychoterapeuty albo do psychologa idziemy porozmawiać o naszym życiu, o tym, co się u nas ważnego lub trudnego teraz dzieje. U psychiatry omawiamy przede wszystkim uciążliwe dla nas objawy. To jest wizyta lekarska, podczas której rozmawiamy o tym, co dzieje się naszym w ciele albo w myślach, z czym mamy problem. Jeżeli będzie taka potrzeba, to sensowny specjalista przekieruje dalej. Jeśli pacjent przyjdzie do mnie na psychoterapię i ja zobaczę, że przydałaby się wizyta u psychiatry, ponieważ objawy są nasilone, to na pewno od razu mu o tym powiem.
Wspominałaś wcześniej o lekach. Czy psychoterapia i przyjmowanie leków się wyklucza, czy wręcz przeciwnie?
Nie, absolutnie nie. Po pierwsze, leki ratują życie. Nieleczone zaburzenia psychiczne mają tendencję do pogłębiania się, niszczenia zdrowia fizycznego i pogłębiania uzależnień. Kiedy cierpimy, a nic z tym nie robimy, to zaczynamy się "samoleczyć" alkoholem albo narkotykami. To jest prawdziwe spustoszenie dla układu nerwowego, a mózg choruje tak samo, jak każdy inny organ ciała. Czasami bez leków nie możemy iść dalej w psychoterapii. Pracujemy rok albo dwa, a mimo to pacjent nie może spojrzeć na siebie inaczej. Potem zaczyna przyjmować lek, no i w końcu to się udaje. Dzięki temu on może się w ogóle dowiedzieć, że można czuć się lepiej. To jest dodatkowa motywacja do psychoterapii.
W niektórych przestrzeniach chodzenie do psychologa albo psychiatry dalej bywa stygmatyzowane. Co byś powiedziała osobom, które się zwyczajnie wstydzą poszukać pomocy?
Warto po prostu spróbować. To są miłe wizyty, a pacjenci są z nich najczęściej bardzo zadowoleni. Jeżeli ten element wstydu się pojawi, to też jest to przestrzeń do pracy z psychologiem lub psychoterapeutą. Można to omówić i wspólnie zastanowić się, z czego to wynika. A jeżeli ktoś naprawdę bardzo się wstydzi, to zawsze można skorzystać z wizyty online, wtedy nie ma ryzyka, że ktoś nas zobaczy w poradni zdrowia psychicznego. Są też poradnie ogólnomedyczne. Tam nikt nie musi wiedzieć, do kogo idziemy na wizytę.
Zawodowo zajmujesz się psychoterapią. Powiedz, jak to się w ogóle dzieje, że godzinna rozmowa z inną osobą raz w tygodniu może leczyć psychikę?
Czasami życie tak nam się układa, że nie mamy z kim porozmawiać o swoich problemach, więc samo pójście do kogoś i opowiedzenie o tym, co tak naprawdę leży nam na sercu, będzie uwalniające. Drugą bardzo leczącą rzeczą jest uprawomocnienie tego, co pacjent przeżywa. Tego często brakuje w naszej rzeczywistości. Uprawomocnienie jest doświadczeniem, w którym ktoś daje nam do zrozumienia, że nasze odczucia, myśli czy działania mają sens i są ważne. Przeciwieństwem uprawomocnienia jest unieważnianie. Ważne jest przyznanie sobie prawa do historii, która się zadziała w naszym życiu i zobaczenie, czego nauczyliśmy się w jej toku. To przynosi ulgę i jest punktem wyjścia do drugiej części psychoterapii, którą jest zmiana. Często wytwarzamy pewne sposoby myślenia i zachowania w odpowiedzi na ciężką rzeczywistość. Pierwsza część terapii to jest odkrycie historii pacjenta i sprawienie, żeby on mógł w końcu pokazać siebie. Druga część to wprowadzanie zmiany, która sprawi, że jego życie realnie stanie się lepsze.
Psychoterapia jest tylko dla osób poważnie chorych albo zaburzonych, czy może też pomóc komuś, kto ma teoretycznie mniejsze problemy, na przykład trochę za dużo się stresuje?
Psychoterapia jest dla wszystkich, którzy czują, że chcieliby coś zmienić i chcieliby mieć w tym wsparcie, ale oczywiście lwia część naszej pracy to jest wspieranie osób z poważnymi zaburzeniami funkcjonowania psychicznego. I dla tych i dla tych jest tutaj miejsce.
Jeżeli chcemy z psychoterapii skorzystać prywatnie, to z jakimi kosztami się trzeba liczyć?
W tym momencie to są koszty od około stu osiemdziesięciu do dwustu pięćdziesięciu złotych za sesję. Takie spotkanie trwa najczęściej niecałą godzinę. Bywają też terapeuci, którzy mają kilka miejsc nisko płatnych dla osób w bardzo dużej potrzebie, zawsze warto o to dopytać. Są fundacje, które dostają granty na wsparcie psychologiczne - tam pacjent albo nic nie płaci, albo niewiele dopłaca za sesję.
Po czym poznać dobrego terapeutę, a czego się wystrzegać?
Przede wszystkim wystrzegałabym się osób, które bardzo szybko narzucają pacjentowi swoją interpretację. Dobry terapeuta będzie chciał pacjenta poznać, czyli nie będzie po pierwszych pięciu minutach sesji podawał diagnozy. Terapeuta musi być neutralny, nie może na przykład przyjść na sesję i mówić pacjentowi przez godzinę o swoim związku. To jest zabieranie czasu pacjentowi, a w terapii to właśnie on ma być najwazniejszy. Wystrzegałabym się też terapeutów grożących, którzy mówią na przykład: "jak pan zrezygnuje, to będzie masakra". My nie mamy monopolu na to, żeby wiedzieć, co jest dla pacjenta najlepsze. Mamy narzędzia i techniki, ale to pacjent jest ekspertem od swojego życia, swojej rzeczywistości i swoich możliwości. Nie lubię upierania się, że nie wolno korzystać z leków psychiatrycznych. To jest uzurpowanie sobie prawa do diagnozy psychiatrycznej, zaprzeczanie rekomendacjom leczenia danej choroby i może wpędzić pacjentów w bardzo zły stan.
Z czym przychodzą najczęściej Twoi pacjenci?
Z objawami depresyjnymi i lękowymi, czyli ze skutkami nadmiernego stresu i przeciążenia, które wynika albo z ich obecnej rzeczywistości, albo z nieuleczonej i niezrozumianej przeszłości. Ja pracuję raczej długoterminowo, nad schematami i przekonaniami pacjentów, czyli nad połączeniem przeszłości z tym, co dzieje się dzisiaj. Zgłaszają się też pacjenci w kryzysach, czyli tacy, którym coś się stało, na przykład trafili do pracy, gdzie jest mobbing i zaczęli mieć objawy wypalenia.
Dostrzegasz wspólne źródła cierpienia Twoich pacjentów?
Wspólnym doświadczeniem jest dom rodzinny, w którym pacjent jako dziecko był na przykład parentyfikowany, czyli zapraszany do roli osoby dorosłej, opiekującej się emocjami lub nawet sprawami domowymi dorosłych. To stwarza niesamowite urazy. W dorosłości ci pacjenci są życiowo bardzo skuteczni, ale emocjonalnie przemęczeni. Mamy też mocne doświadczenia domów alkoholowych i przemocowych. To zostawia trwały ślad oraz buduje negatywne przekonania na temat siebie i świata. Pacjent z takiego domu myśli, że jest gorszy, niekompetentny i nie może na nikim polegać albo że świat jest niebezpieczny. Przez jakiś czas można tak funkcjonować, ale potem te mechanizmy zaczynają się załamywać. Chcemy na przykład wejść w bliski związek, a jednocześnie mamy przekonanie, że zawsze musimy sobie radzić sami. To jest sprzeczne, bo bliskość to też jest pokazywanie swojej słabości i pozwolenie na to, żeby ktoś nas wspierał.
Warto w ogóle czekać z tą pierwszą wizytą, czy lepiej szukać wsparcia od razu, kiedy coś zaczyna się dziać?
Nie warto czekać. To jest tak samo, jak z każdą inną chorobą. Jak nas troszkę pobolewa ząb, to lepiej od razu pójść do dentysty, niż czekać trzy lata. Im szybciej pójdziemy na psychoterapię, tym więcej będziemy mieć zasobów do wprowadzenia zmian.
Rozmowy z ekspertami i ekspertkami zajmującymi się zdrowiem psychicznym będziemy publikować co 2 tygodnie, w ramach cyklu W czym może pomóc?