Nauczyciele skarżą się na niskie wynagrodzenia i zapowiadają na jesień szeroką akcję protestacyjną. "To jest skandal, że muszę pracować w dwóch szkołach, aby się utrzymać w stolicy" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" jedna z nauczycielek. W nowym roku szkolnym może dojść do paraliżu szkół porównywalnego z tym z 2019 roku.

REKLAMA

  • Nauczyciele domagają się szybszego tempa wzrostu wynagrodzeń.
  • Na jesień planują szeroką akcję protestacyjną.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Nauczyciele są rozgoryczeni tempem wzrostu wynagrodzeń. W 2024 roku ich pensje wzrosły o 30 proc., jednak już w 2025 roku podwyżki wyniosły zaledwie 5 proc., a w 2026 roku zaplanowano jedynie 3 proc. Jak wynika z rozporządzenia podpisanego przez ministrę edukacji Barbarę Nowacką oraz ministrę rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, minimalne wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli wzrośnie od 151 zł do 186 zł brutto.

To - zdaniem części środowiska nauczycielskiego - zdecydowanie za mało, biorąc pod uwagę rosnące koszty życia.

Jeśli ktoś proponuje nauczycielom podwyżki rzędu 2-3 proc., to nie ma o czym mówić - ocenia w rozmowie z "DGP" Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego "Forum-Oświata".

Jak dodaje, sytuacja budżetowa państwa może dodatkowo utrudnić rozmowy płacowe. Z wczorajszego posiedzenia rządu wynika, że zadłużenie budżetu będzie przekraczać 60 proc., a to oznacza, że wchodzimy w procedurę nadmiernego deficytu. Wtedy trudno będzie cokolwiek wywalczyć od rządzących - zauważa.

Strajk nauczycieli jesienią? Protesty coraz bardziej realne

Przedstawiciele związków zawodowych zapowiadają, że jesienią może rozpocząć się szeroka akcja protestacyjna, która w dalszej perspektywie mogłaby doprowadzić do strajku generalnego.

Według Wittkowicza inicjatywa ma być prowadzona wspólnie z oświatową "Solidarnością" i będzie to pierwszy tak duży protest od siedmiu lat.

W szkołach - jak opisuje "DGP" - panuje napięta atmosfera. Część nauczycieli przyznaje, że mimo wcześniejszych podwyżek ich sytuacja finansowa wciąż jest trudna. Mam już dość słuchania, że otrzymałam 30 proc. podwyżki w 2024 roku, skoro później wzrost był śladowy i nie zapowiada się nic lepszego - mówi jedna z nauczycielek dyplomowanych z warszawskiej szkoły podstawowej.

Jak dodaje, rosnące koszty życia zmuszają ją do pracy w kilku placówkach jednocześnie.

To jest skandal, że muszę pracować w dwóch szkołach, aby się utrzymać w stolicy - podkreśla.

Jak wzrośnie zasadnicze wynagrodzenie nauczycieli?

Zgodnie z zapowiedzią ministry edukacji minimalne wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym wyniesie:

  • nauczyciel początkujący - 5308 zł brutto (wzrost o 155 zł),
  • nauczyciel mianowany - 5469 zł brutto (wzrost o 159 zł),
  • nauczyciel dyplomowany - 6397 zł brutto (wzrost o 186 zł).

Nauczyciele z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym stanowią ponad 95 proc. wszystkich nauczycieli.

Stawki dla pozostałych nauczycieli z innym poziomem wykształcenia (np. magister bez przygotowania pedagogicznego, licencjat, inżynier):

  • nauczyciel początkujący - 5178 zł brutto (wzrost o 151 zł),
  • nauczyciel mianowany - 5311 zł brutto (wzrost o 155 zł),
  • nauczyciel dyplomowany - 5567 zł brutto (wzrost o 162 zł).

Wynagrodzenie zasadnicze to tylko jeden ze składników tzw. średniego wynagrodzenia nauczycieli. Na średnie wynagrodzenie składają się także liczne dodatki, m.in. za wysługę lat, funkcyjne, motywacyjny, za warunki pracy, nagrody jubileuszowe czy dodatkowe wynagrodzenie roczne ("trzynastka").

Część dodatków jest uzależniona od wysokości wynagrodzenia zasadniczego, co oznacza, że ich wartość również wzrośnie. W 2026 roku nauczyciele mogą liczyć na następujące wynagrodzenia netto - po uwzględnieniu dodatków i potrąceń: nauczyciel początkujący otrzyma od 3800 do 4200 zł, nauczyciel mianowany - od 4200 do 4600 zł, a nauczyciel dyplomowany - od 4800 do 5400 zł na rękę.