Katolicy świętują dziś Niedzielę Palmową. Rozpoczyna ona Wielki Tydzień, w którym wspomina się mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl
Gest trzymania palm przez ludzi, którzy 40 dni wcześniej posypali głowy popiołem biorącym się ze spalenia tych zeszłorocznych, wyraża koniec pokuty i rozpoczyna czas bezpośredniego wchodzenia w czas chwały Chrystusa i naszej. To jest już krok dalej, głębiej, bliżej misterium odkupienia - tłumaczył w rozmowie z PAP ks. dr Przemysław Marek Szewczyk, prezes Stowarzyszenia Dom Wschodni.
Duchowny zaznaczył, że "to nie jest już czas koncentracji na sobie, umartwianiu się, pracy nad wychodzeniem ze swoich z wad czy umacnianiem zalet". Do tego był Wielki Post. Natomiast Niedziela Palmowa kieruje już nasz wzrok w stronę osoby Chrystusa, aby towarzyszyć Mu w Jego ostatnich spotkaniach, gestach, modlitwach aż po Wieczernik, Drogę Krzyżową i Kalwarię - tłumaczył.
Na pamiątkę uroczystego wjazdu Jezusa do Jerozolimy, liturgia Niedzieli Palmowej obecnie rozpoczyna się przed świątynią bądź wybranym w kościele miejscu poza prezbiterium. Najpierw kapłan kropi wodą święconą gałązki i palmy, a następnie odczytywana jest Ewangelia o wjeździe Chrystusa do Jerozolimy. Po wejściu w uroczystej procesji śpiewa się "hymn do Chrystusa Króla".
Opis wjazdu Jezusa znajduje się u czterech Ewangelistów. Czytamy, że Chrystus siedział na osiołku wypełniając tym samym proroctwo Zachariasza, który mówił, że mesjasz jako zbawiciel przyjdzie do swego ludu jako "sprawiedliwy i zwycięski; pokorny - jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy (Za 9,9)".
Gest słania płaszczy, o którym czytamy w biblijnej scenie wjazdu Chrystusa do Jerozolimy, zarezerwowany był w Izraelu dla króla. Witamy tego dnia Chrystusa palmami, bo wiemy, że Jego śmierć prowadzi do chwały zmartwychwstania - powiedział ks. Szewczyk.
Niedziela Palmowa to jeden z dwóch dni w roku w Kościele katolickim, kiedy czyta się lub śpiewa opis Męki Pańskiej. Odbywa się on bez świeczników i okadzania księgi. Czytający nie pozdrawia także ludu i nie robi znaków krzyża na księdze i na sobie..
Tego dnia radość przeplata się ze smutkiem. Zmartwychwstanie nie neguje bowiem smutku związanego ze śmiercią; nie sprawia, że śmierć przestała być śmiercią, ale związany z nią smutek przepełniony jest nadzieją. Dzięki Chrystusowi te dwie rzeczywistości ze sobą współistnieją - zauważył ks. Szewczyk.
Duchowny przestrzegł także przed wspominaniem męki i śmierci Chrystusa w oderwaniu od tajemnicy zmartwychwstania.
Jeśli zatrzymamy się wyłącznie na męce Zbawiciela, to będziemy Go wspominać podobnie jakbyśmy to robili w przypadku Cezara czy Adama Mickiewicza. Żył, umarł, zostawił po sobie wiele cennych tekstów, ale już go nie ma. Natomiast Jezus żyje. Jak pisał św. Paweł Apostoł w liście do Koryntian: "Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez człowieka też dokona się zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni" - zauważył.