Katolicy świętują dziś Niedzielę Palmową. Rozpoczyna ona Wielki Tydzień, w którym wspomina się mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.

REKLAMA

"To nie czas koncentracji na sobie"

Gest trzymania palm przez ludzi, którzy 40 dni wcześniej posypali głowy popiołem biorącym się ze spalenia tych zeszłorocznych, wyraża koniec pokuty i rozpoczyna czas bezpośredniego wchodzenia w czas chwały Chrystusa i naszej. To jest już krok dalej, głębiej, bliżej misterium odkupienia - tłumaczył w rozmowie z PAP ks. dr Przemysław Marek Szewczyk, prezes Stowarzyszenia Dom Wschodni.

Duchowny zaznaczył, że "to nie jest już czas koncentracji na sobie, umartwianiu się, pracy nad wychodzeniem ze swoich z wad czy umacnianiem zalet". Do tego był Wielki Post. Natomiast Niedziela Palmowa kieruje już nasz wzrok w stronę osoby Chrystusa, aby towarzyszyć Mu w Jego ostatnich spotkaniach, gestach, modlitwach aż po Wieczernik, Drogę Krzyżową i Kalwarię - tłumaczył.

Na pamiątkę uroczystego wjazdu Jezusa do Jerozolimy, liturgia Niedzieli Palmowej obecnie rozpoczyna się przed świątynią bądź wybranym w kościele miejscu poza prezbiterium. Najpierw kapłan kropi wodą święconą gałązki i palmy, a następnie odczytywana jest Ewangelia o wjeździe Chrystusa do Jerozolimy. Po wejściu w uroczystej procesji śpiewa się "hymn do Chrystusa Króla".

Opis wjazdu Jezusa znajduje się u czterech Ewangelistów. Czytamy, że Chrystus siedział na osiołku wypełniając tym samym proroctwo Zachariasza, który mówił, że mesjasz jako zbawiciel przyjdzie do swego ludu jako "sprawiedliwy i zwycięski; pokorny - jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy (Za 9,9)".

Gest słania płaszczy, o którym czytamy w biblijnej scenie wjazdu Chrystusa do Jerozolimy, zarezerwowany był w Izraelu dla króla. Witamy tego dnia Chrystusa palmami, bo wiemy, że Jego śmierć prowadzi do chwały zmartwychwstania - powiedział ks. Szewczyk.

"Zmartwychwstanie nie neguje smutku związanego ze śmiercią"

Niedziela Palmowa to jeden z dwóch dni w roku w Kościele katolickim, kiedy czyta się lub śpiewa opis Męki Pańskiej. Odbywa się on bez świeczników i okadzania księgi. Czytający nie pozdrawia także ludu i nie robi znaków krzyża na księdze i na sobie..

Tego dnia radość przeplata się ze smutkiem. Zmartwychwstanie nie neguje bowiem smutku związanego ze śmiercią; nie sprawia, że śmierć przestała być śmiercią, ale związany z nią smutek przepełniony jest nadzieją. Dzięki Chrystusowi te dwie rzeczywistości ze sobą współistnieją - zauważył ks. Szewczyk.

Duchowny przestrzegł także przed wspominaniem męki i śmierci Chrystusa w oderwaniu od tajemnicy zmartwychwstania.

Jeśli zatrzymamy się wyłącznie na męce Zbawiciela, to będziemy Go wspominać podobnie jakbyśmy to robili w przypadku Cezara czy Adama Mickiewicza. Żył, umarł, zostawił po sobie wiele cennych tekstów, ale już go nie ma. Natomiast Jezus żyje. Jak pisał św. Paweł Apostoł w liście do Koryntian: "Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez człowieka też dokona się zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni" - zauważył.