„Cały czas czuję szczęście, że wszystko się tak dobrze potoczyło”– powiedziała TVP Info pani Emilia, mama syjamskich bliźniąt, które urodziły się w Warszawie. Przyznała, że już w czasie ciąży wiadomo było, iż coś z chłopcami jest nie tak, ale nikt nie potrafił powiedzieć, o co dokładnie chodzi. „Wyglądało to tak, jakby były zasupłane pępowinami, może zrośnięte. Nie wiedziałam, jak to się skończy” – opowiada.

REKLAMA

Pani Emilia spotkała się w niedzielę po raz pierwszy z rozdzielonymi synami. Różnią się ilością kabelków, wielkością; jeden trochę bardziej otwierał oczy, ziewał - opisywała w rozmowie z TVP Info. Chłopcy wciąż są w inkubatorach, a lekarze wybudzają ich ze śpiączki farmakologicznej.

Szczęśliwa mama nie martwi się o to, czy podoła psychicznie i fizycznie, opiekując się dwójką maluchów. - Jestem na urlopie, mąż pracuje w domu, mama powiedziała, że pomoże - powiedziała.

Bliźnięta syjamskie Jan i Dawid urodziły się w czwartek w szpitalu przy ulicy Litewskiej w Warszawie. Chłopcy byli zrośnięci brzuszkami.

TVP INFO