Kulczyk musiał wiedzieć, z kim się spotka, bo inaczej nie wybrałby się do Wiednia – przyznał Andrzej Kuna przed sejmową komisję śledczą w sprawie afery PKN Orlen. Wraz z Aleksandrem Żaglem organizował on spotkanie Kulczyka i Ałganowa w lipcu 2003 roku.

REKLAMA

Andrzej Kuna dokładnie powtarza to, co tydzień temu zeznał przed komisją Aleksander Żagiel, jego nieodłączny partner w interesach.

Jednak Kuna przekonywał, że w prywatnym samolocie Jana Kulczyka lecącym do Wiednia w ogóle nie było rozmów o Ałganowie. Najbogatszy Polak miał jedynie wiedzieć, że leci na spotkanie z „szyszką” w rosyjskiej energetyce, szefem rady nadzorczej firmy „Rao-Jes” o imieniu Wołodia. Kuna nie sprecyzował, komu należy przypisać to imię, bo Jest dużo Wołodii.

Dopiero naciskany przyznał, że Kulczyk miał świadomość, z kim się spotka, bo inaczej nie przyleciałby na wiedeński lunch.