Czarna seria Krzysztofa Szczuckiego. W ubiegłym tygodniu parlamentarzysta został zawieszony w prawach członka PiS. Teraz do warszawskiego sądu trafił akt oskarżenia przeciwko niemu. Chodzi o nadużycia w czasie, gdy Szczucki był szefem Rządowego Centrum Legislacji.

REKLAMA

  • Do warszawskiego sądu trafił akt oskarżenia przeciwko Szczuckiemu, dotyczący nadużyć z czasów, gdy kierował Rządowym Centrum Legislacji (RCL) w latach 2020-2023.
  • Prokuratura zarzuca Szczuckiemu przekroczenie uprawnień i zatrudnienie sześciu osób w RCL bez konkursu, które zamiast pracy w instytucji miały zajmować się jego kampanią wyborczą.
  • Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.

Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prokurator Piotr Antoni Skiba, Krzysztofowi Szczuckiemu zarzucono przekroczenie uprawnień w czasach, gdy za rządów PiS był szefem Rządowego Centrum Legislacji.

Sprawa Rządowego Centrum Legislacji

Sprawa Rządowego Centrum Legislacji dotyczy lat 2020-2023, gdy funkcję prezesa sprawował właśnie Krzysztof Szczucki.

Z ustaleń audytu, przedstawionych w maju 2024 r. przez ministra do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Macieja Berka, wynikało, że w instytucji dochodziło do poważnych nieprawidłowości w zatrudnianiu i wykorzystywaniu pracowników.

Premier Donald Tusk poinformował wówczas, że Krzysztof Szczucki miał zatrudnić sześć osób, które faktycznie nie wykonywały obowiązków służbowych, lecz pracowały przy jego kampanii wyborczej do Sejmu, pobierając łącznie 900 tys. zł w ciągu kilku miesięcy.

Sześć osób, które miały pracować przy kampanii Szczuckiego

Sprawa została skierowana do prokuratury. W konsekwencji w marcu 2025 r. prokuratura w Warszawie postawiła Krzysztofowi Szczuckiemu zarzut nadużycia uprawnień - według śledczych, jako szef RCL utworzył on Wydział Edukacji i Komunikacji i z pominięciem procedur konkursowych zatrudnił w nim sześć osób, które zamiast realizować zadania jednostki, zajmowały się jego promocją polityczną.

Zdaniem prokuratury, to Szczucki wskazał na jakie stanowiska i z jakim wynagrodzeniem zatrudnione mają zostać te osoby, "podając jedynie ich imię i nazwisko oraz numer telefonu, bez załączenia ich CV". "Z akt osobowych oraz ewidencji czasu pracy pracowników RCL wynika, że osoby te nie posiadały właściwego wykształcenia pozwalającego na zatrudnienie w RCL na stanowiskach wskazanych przez Krzysztofa Szczuckiego, nie posiadały doświadczenia zawodowego ani kompetencji w zakresie edukacji legislatorów, miały wykształcenie średnie, były studentami bądź dopiero co ukończyły studia wyższe" - podał prok. Skiba.

"Osoby te odmawiały wykonywania poleceń Dyrektora Departamentu Prawa Ustrojowego i Edukacji, a pozostawały wyłącznie do osobistej dyspozycji Krzysztofa Szczuckiego. Z analizy dowodów zebranych w sprawie wynika, że ich wyłącznym zadaniem było promowanie osoby Krzysztofa Szczuckiego, w szczególności w czasie jego kampanii wyborczej. Do przygotowania tej kampanii, również w okresie przedwyborczym, wymienieni pracownicy wykorzystywali delegacje pracownicze, samochody służbowe, telefony służbowe oraz pocztę służbową" - przekazał dziś prokurator Skiba.

Jak przekazał, pięć spośród sześciu osób zatrudnionych na polecenie Szczuckiego należało do jego komitetu wyborczego, pełniąc funkcje szefa sztabu, asystentów, czy osoby odpowiedzialnej za kontakt z mediami, prowadzenie social mediów, analizę mediów i tworzenie zamieszczanych tam treści.

Prokuratura podała, że w związku z kampanią zorganizowano co najmniej 82 wydarzenia, a w wyniku tych działań Skarb Państwa miał ponieść szkodę w wysokości co najmniej 900 tys. złotych.

Szczucki nie przyznał się do zarzutów

W tej sprawie zarzuty Szczucki usłyszał w marcu 2025 roku. Prok. Skiba podkreślił, że poseł nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i wyjaśnił, że był uprawniony do zatrudnienia pracowników poza trybem konkursowym, bez doświadczenia zawodowego, zaś ewidencja czasu pracy pracowników w tym okresie nie była prowadzona w sposób elektroniczny.

Czyn zarzucony Szczuckiemu zagrożony jest karą pozbawienia wolności od roku do 10 lat.

Krzysztof Szczucki zawieszony w prawach członka PiS

W ostatnich dniach szerokim echem odbiła się sprawa zawieszenia Szczuckiego w prawach członka PiS. On sam twierdził, że nie zna powodów decyzji i dowiedział się o niej z wpisu w mediach społecznościowych.

Po tej decyzji jako nieoficjalną przyczyne wymieniano m.in. wstrzymanie się Szczuckiego od głosu przy głosowaniu nad wetem prezydenta do nowelizacji Kodeksu postępowania karnego. Wraz z nim nie głosował także Paweł Jabłoński. Szczucki argumentował swoją decyzję, pisząc w oświadczeniu dla Polsat News, że "trzeba zreformować system tymczasowego aresztowania".

Źródła PAP w kierownictwie PiS sugerowały też, że w związku ze sprawą Rządowego Centrum Legislacji Szczucki może próbować "kuluarowo układać się" z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem oraz obozem rządzącym.

Być może poszedł na współpracę z rządzącymi, żeby obniżyć swoją karę. Swoimi wypowiedziami, działaniami podlizuje się "tamtej stronie", także dlatego, że chce zostać profesorem uniwersyteckim, a to uniwersytet macierzysty, czyli w jego przypadku Uniwersytet Warszawski, składa wniosek o profesurę do prezydenta - ocenił polityk z kierownictwa PiS, z którym rozmawiała Polska Agencja Prasowa.

"Kolegom" opowiadającym o moich rzekomych kontaktach z ministrem Żurkiem radzę, żeby lepiej wzięli się za porządki świąteczne, będzie to bardziej konstruktywne i wiarygodne - zaznaczył wtedy Szczucki w rozmowie z PAP. Poseł zapowiedział też wówczas, że pełne stanowisko w sprawie zawieszenia zajmie po świętach wielkanocnych.

Dziś, po ukazaniu się informacji o akcie oskarżenia, Szczucki skomentował sprawę na portalu X. "Dedykuję to wszystkim, którzy twierdzą, że układam się z Waldemarem Żurkiem" - napisał.

Błaszczak: Soliści sprawdzają się w filharmonii, nie w partii

Do zawieszenia Szczuckiego odniósł się dziś w Porannej rozmowie w RMF FM poseł PiS Mariusz Błaszczak. Dopytywany, dlaczego tak się stało, odpowiadał: "On wie dlaczego". Ze względu na jego postawę, która jest szkodliwa. Będzie postępowanie dyscyplinarne, procedury zostaną spełnione. Soliści sprawdzają się w filharmonii, a nie w polityce. Tutaj ważna jest działalność zespołowa - tłumaczył Błaszczak.

Czy Szczucki zostanie przywrócony? O tym zdecyduje sąd dyscyplinarny. To, co dotyczy ludzi, którzy wybijają się ponad przeciętność, to choroba Koalicji Obywatelskiej - stwierdził Błaszczak.

On wie dlaczego (red. @KrzSzczucki zosta zawieszony). Ze wzgldu na jego postaw, ktra jest szkodliwa. Bdzie postpowanie dyscyplinarne, procedury zostan spenione. Solici sprawdzaj si w filharmonii, a nie w polityce - @mblaszczak, wiceprezes @pisorgpl w Porannej... pic.twitter.com/LzBF4QT54y

Rozmowa_RMFApril 8, 2026