Rozpoczyna się sezon planowania wiosennych i letnich wyjazdów. W Faktach RMF FM ostrzegamy przed cyberprzestępcami, którzy próbują oszukać nas na przykład, gdy szukamy biletu w atrakcyjnej cenie. Nasz reporter Michał Dobrołowicz próbował kupić bilet lotniczy pod okiem dyrektora biura cyberbezpieczeństwa w Polskich Liniach Lotniczych LOT Piotra Ozgi i sprawdzał, na co szczególnie warto uważać.

REKLAMA

Po pierwsze, warto uważać na e-maile z informacją o atrakcyjnej ofercie. Zazwyczaj taki e-mail zawiera link. Jeśli widzimy ten link, bądźmy bardzo czujni, sprawdźmy, dokąd ten link prowadzi, czy na pewno do strony linii lotniczych, albo biura podróży, czy może ten link ma nas zwabić, żebyśmy kliknęli - podkreśla Piotr Ozga z PLL LOT.

Dyrektor biura cyberbezpieczeństwa zwraca uwagę, że maile są zazwyczaj skonstruowane w nietypowo sposób - mogą mieć na przykład błędy ortograficzne, składniowe, logo imitujące logotypy firm lotniczych czy biur podróży. Jeżeli jest to adres, którego kompletnie nie znamy, nie klikajmy w to - zaznacza ekspert.

Po drugie, bilety kupujmy najlepiej na stronach przewoźników. Ekspert zwraca uwagę, że gdy w wyszukiwarce internetowej wpisujemy hasło "bilety" i nazwę miasta, które chcemy odwiedzić, to często na pierwszych pozycjach wyświetlają się reklamy. To nie są często reklamy biur podróży czy przewoźników, tylko firm, które próbują podszyć się pod przewoźników - mówi.

Dawniej można było powiedzieć, że wyznacznikiem bezpieczeństwa był certyfikat, czyli tzw. kłódka w adresie. Obecnie nie jest to niestety uznawane za element bezpieczny - podkreśla Piotr Ozga.

Po trzecie, eksperci przestrzegają przed wrzucaniem zdjęć biletów albo ich fragmentów do internetu. Jesteśmy niefrasobliwi, jeśli wrzucamy na swój profil zdjęcie rezerwacji. Byłbym sceptyczny wobec takich zachowań, nawet jeśli chcemy się pochwalić bliskim czy znajomym - zaznaczył Ozga. Kluczowe jest, aby nie udostępniać swojego imienia, nazwiska i numeru rezerwacji. Przestępca z takimi informacjami ma duże pole manewru.

Jeśli będziemy trzymali to głęboko w e-mailu czy komputerze, nie ujawniając nikomu, zakładam, że będziemy bezpieczni - zaznacza Ozga.

Po czwarte, pojawiają się nowe metody oszustwa. Byłem zaskoczony, gdy okazało się, że pojawiła się oferta w internecie, że PLL LOT wyprzedają zagubiony bagaż lotniczy. Nie ma w rzeczywistości takiej oferty - podkreśla znawca tematu cyberbezpieczeństwa.

Ozga opowiada, że w tym przypadku chodziło o to, aby internauta wszedł na stronę, podał numer karty kredytowej i stracił pieniądze. Atrakcyjne miało być to, że nie wiemy, co w konkretnym bagażu znajdziemy.

Przedstawiciel PLL LOT zaznacza, że jego firma nie planuje prowadzenia takich akcji.