Dochód w wysokości średnio ponad 400 tysięcy złotych miesięcznie notują restauracje sejmowe, z których korzystają parlamentarzyści - wynika z danych, do których dotarł dziennikarz RMF FM Kacper Wróblewski. Przyglądając się statystykom, można wyczytać, że posłowie zostawiają mniej pieniędzy w lokalach po tym, jak marszałek Włodzimierz Czarzasty wprowadził zakaz sprzedaży alkoholu.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Jedną z pierwszych decyzji Włodzimierza Czarzastego, którą podjął po objęciu urzędu marszałka Sejmu w połowie listopada ubiegłego roku, było wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu w Sejmie.
Czarzasty, który zarządzenie w tej sprawie podpisał w obecności kamer, mówił wówczas tak: Jeżeli z jednej strony informujemy społeczeństwo, że zależy nam na tym, by było mniej przypadków na SOR-ach w nocy, mniej bójek, kradzieży i wszystkich sytuacji związanych z piciem alkoholu, a z drugiej strony mówimy o stacjach benzynowych, to uważam, że powinniśmy jako instytucja państwowa dać przykład. Dlatego to zarządzenie podpisałem - podkreślał lider Lewicy.
Jak po kilku miesiącach wygląda dochód restauracji sejmowych po tym, jak w życie weszła decyzja marszałka Sejmu?
Dziennikarz RMF FM Kacper Wróblewski dotarł do danych, które wskazują, że dochody restauracji sejmowych nieco się uszczupliły po wprowadzeniu zakazu sprzedaży alkoholu. "Na terenie kompleksu parlamentarnego prowadzone są punkty gastronomiczne zlokalizowane na terenie Domu Poselskiego (hotelu poselskiego) oraz w budynku K. Dane dotyczą wszystkich punktów sprzedaży, jednak różnica w dochodach restauracji jest widoczna" - podkreśla Kancelaria Sejmu.
W październiku 2025 roku, czyli jeszcze przed wprowadzeniem zakazu sprzedaży alkoholu na terenie Sejmu, dochód netto restauracji wyniósł 531 732 tys. złotych. Z kolei w kolejnych miesiącach te kwoty były niższe o kilkadziesiąt tysięcy złotych.
- Listopad 2025: 475 797 zł
- Grudzień 2025: 458 626 zł
- Styczeń 2026: 399 658 zł
- Luty 2026: 450 085 zł
Posłowie co do wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu w Sejmie są mocno podzieleni, co nie powinno nikogo dziwić. Jest wspaniale. Nikt się nie kłóci. Wszyscy rozmawiają ze sobą, uśmiechają się do siebie, nikt się nie bije, nikt nie wchodzi na dach. Ani z restauracji, jak również z "baru za kratą", nikt nie przestał korzystać. Zrobiło się bardzo miło - tak decyzję marszałka Sejmu komentowała na antenie RMF24 posłanka Joanna Wicha z Lewicy.
Innego zdania jest poseł niezrzeszony Marek Jakubiak, który bez entuzjazmu przyjął decyzję następcy Szymona Hołowni o zakazie sprzedaży alkoholu w Sejmie. To jest miejsce dla ludzi specjalnej troski, czy jak? Na przykład my się umówimy o godzinie 20:00, żeby sobie pogadać na jakiś temat, to co, przy kompocie będziemy teraz siedzieli? Przy herbatce? - mówił polityk.