"Egzamin z demokracji nie polega na tym, żeby w wyborach wystartować, a zaakceptować wybór demokratycznej większości. Część z naszych posłanek i posłów nie zdało tego egzaminu (…). Zdezerterowali (...). Wycofujemy rekomendacje na ministrów dla osób, które odeszły z Polski 2050. Niech idą teraz do KO i pytają się, jaka jest przyszłość ich stanowisk" - powiedziała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, komentując prawdziwe polityczne trzęsienie ziemi, do którego doszło dzisiaj w Polsce 2050 Szymona Hołowni. Odpowiedziała też na pytanie, czy odpuszcza tekę wicepremiera.

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wystąpiła w Sejmie na konferencji prasowej w żółtym szaliku Polski 2050.

Zdezerterowali. Oni swojego egzaminu z demokracji nie zdali. To jest smutne, to jest rozczarowujące, ale Polska 2050 jest, była i będzie (...). To trudny moment, ale idziemy do przodu, odkładamy na bok spory. Nie będziemy mówić już więcej o tych, którzy zdezerterowali (...). Wiemy, kim jesteśmy, wiemy, dokąd idziemy. Deklarujemy wspólną pracę, mamy plan (...). Mamy projekty ustaw, które są dzisiaj w Sejmie. To 40 projektów Polski 2050. Tak, jesteśmy częścią umowy koalicyjnej, jesteśmy częścią Koalicji 15 października z naszymi wartościami, z naszym DNA, z naszym programem - powiedziała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Wycofujemy rekomendacje na ministrów dla osób, które odeszły z Polski 2050 (...). Niech idą teraz do KO i pytają się, jaka jest przyszłość ich stanowisk - dodała.

Pełczyńska-Nałęcz wicepremierem?

Na konferencji padło pytanie, czy przewodnicząca partii założonej przez Szymona Hołownię odpuszcza tekę wicepremiera. My będziemy walczyli o sprawy. Zobowiązanie - wszyscy wiedzą, że jest. Nie zapomnimy, że ktoś to zobowiązanie podjął, ale w koalicji jesteśmy przede wszystkim dla spraw. Jeśli będziemy stawiać jakieś ultimatum, to to będzie zawsze wokół spraw (...). Walka o posady rozbudza wyobraźnię. W moim przypadku jest odwrotnie. Ja wiem, kto do czego się zobowiązał - powiedziała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Największy koalicjant i wszyscy koalicjanci zobowiązali się do tego, że czworo koalicjantów będzie miało wicepremiera w rządzie. Dzisiaj tak się składa, że mimo złożenia tego zobowiązania jest pan premier, trzech wicepremierów, a jedna szefowa partii - tak się składa, że kobieta - ciągle tego stanowiska nie ma. Tu można zadać sobie pytanie: co się dzieje? Co się dzieje w polskiej polityce? - mówiła dalej polityczka.

W Polsce 2050 doszło do rozłamu

Paulina Hennig-Kloska, która niedawno rywalizowała z Pełczyńską-Nałęcz w grze o tron Polski 2050, zapowiedziała dzisiaj utworzenie nowego klubu parlamentarneg składający się 15 posłów i 3 senatorów. Będzie się nazywać Centrum. Deklaracje przystąpienia zgłosiło 18 osób - powiedziała w Sejmie polityczka, obok której stali m.in. Ryszard Petru, Aleksandra Leo, Barbara Oliwiecka, Żaneta Cwalina-Śliwowska, Sławomir Ćwik, Marcin Skonieczka i Rafał Kasprzyk. Chwilę wcześniej o opuszczeniu partii w oświadczeniu poinformowała Joanna Mucha. "Pozostanę posłanką niezależną" - napisała.

16 lutego o rezygnacji z członkostwa w partii Szymona Hołowni poinformował Michał Kobosko, były przewodniczący i wiceszef Polski 2050. Jako główny powód wskazał uchwałę Rady Krajowej zamrażającą zmiany personalne w ugrupowaniu do marca 2026 roku, co określił jako próbę wprowadzenia "dyktatury". Wcześniej Polski 2050 odeszła Anna Radwan-Röhrenschef.

Stała się dzisiaj rzecz bardzo smutna i zła. Mówię to jako założyciel tego ruchu, Polski 2050 (…). Grupa rozłamowców odeszła dziś z Polski 2050. Powód do odejścia jest jeden: nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz - powiedział założyciel Polski 2050 Szymon Hołownia.