Narodowego Funduszu Zdrowia na razie nie będzie - takie zaskakujące zdanie padło wczoraj z ust posłów SLD podczas obrad Sejmowej Komisji Zdrowia. Posłowie koalicji przyznali w końcu oficjalnie to, o czym mówiono od dawna - reforma forsowana przez ministra Łapińskiego odsuwa się w czasie coraz bardziej. Być może nawet o ponad pół roku.

REKLAMA

Odsunięcie programu Narodowego Funduszu Zdrowia to jednak nie jedyny zaskakujący punkt wczorajszych obrad komisji. Kolejnym było to, że ministerstwo w końcu doliczyło się dzieci narażonych na brak opieki medycznej. Jeszcze niecały tydzień temu wiceminister Ewa Kralkowska twierdziła, że takich dzieci nie ma.

Jak to się stało, że nagle się odnalazły? Tego niestety dokładnie nie wiadomo, ale jedno jest pewne: problemu nie było, a teraz jest. Można przyjąć, że niewielki procent dzieci umyka z rejestru - tak sprawę tłumaczy pani minister.

Minister Kralkowska przyznała nie tylko, że problem istnieje, ale może dotyczyć on około 1,5 tys. najmłodszych obywateli. Ta liczba jest co prawda kilkanaście razy niższa niż ta, którą wymieniał rzecznik praw dziecka, ale i tak - jak na zaledwie tydzień ministerialnego „przeczesywania lasów”, wynik jest i całkiem imponujący.

Kolejnym sporym zaskoczeniem jest propozycja "wielkiej społecznej zrzutki" na podupadające kasy chorych - opozycja zaproponowała wzrost składki na ubezpieczenie zdrowotne. Tyle tylko, że dodatkowy 1 mld zł. miałby wpłynąć nie z budżetu, a z naszych kieszeni.

Posłuchaj relacji warszawskiej reporterki RMF Agnieszki Burzyńskiej:

Foto: Archiwum RMF

08:30