Zgodnie z przewidywaniami prezydent Aleksander Kwaśniewski podpisał ustawę o Narodowym Funduszu Zdrowia. Budząca wiele kontrowersji ustawa likwiduje kasy chorych, a w ich miejsce powołuje centralnie kierowany NFZ z 16 oddziałami regionalnymi. Fundusz to pomysł byłego już ministra zdrowia, Mariusza Łapińskiego.

REKLAMA

Decyzja prezydenta nie jest zaskoczeniem, choć z pewnością nie była łatwa. Z jednej strony bowiem prezydent naciskany był w dziesiątkach apeli, petycji, aby ustawy nie podpisywać, z drugiej strony, zapewne miał świadomość, że w razie weta, ktoś z rządzących może zrzucić na niego winę za katastrofę w służbie zdrowia.

Wprowadzenie Funduszu w miejsce kas, dla pacjentów nie oznacza niemal żadnych zmian, może tylko to, że zamiast książeczki ubezpieczeniowej, dostaną kartę ubezpieczonego, choć i to nie jest przesądzone.

Wszystko dlatego, że cała „reforma” polega na przekonaniu, iż minister i jego ludzie lepiej niż dyrektorzy kas potrafią zarządzać pieniędzmi. Ekspertom trudno w to jednak uwierzyć i już nawet nowy minister dopuszcza możliwość wprowadzenia zmian w dziele Łapińskiego: Nie wykluczam takiej sytuacji, że niektóre przepisy nowej ustawy będą musiały być zmienione - mówi Marek Balicki. Nie chce jednak zdradzić, które dokładnie przepisy miałyby być zmienione.

Ustawa wchodzi w życie 1 marca. Wtedy też zniknie nazwa kasy chorych. Ale Platforma Obywatelska już zapowiedziała zgłoszenie ustawy o NFZ do Trybunału Konstytucyjnego.

NFZ – jak miało być, a jak będzie?

Foto: Archiwwum RMF

08:00