Dziś 13 grudnia - 20. rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Posiedzenie Rady Państwa, na którym zatwierdzono przepisy stanu wojennego rozpoczęło się po północy. Na ulicach pojawiły się czołgi i wozy bojowe, wprowadzono godzinę milicyjną, odcięto telefony. W tym samym czasie internowano kilka tysięcy osób, w tym niemal wszystkich członków Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność"

REKLAMA

Stan wojenny wprowadził w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. generał Wojciech Jaruzelski, na podstawie decyzji Rady Państwa. W tym historycznym posiedzeniu uczestniczył Ryszard Reiff. To właśnie on, jako jedyny członek tamtej Rady Państwa głosował przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego: „Cały problem polega na tym, że nie był on koniecznością ponieważ nie została podjęta próba przekonania Rosjan, że to co jest dobre dla Polski nie musi być złe dla ZSRR”. Inne zdanie niż Ryszard Reiff ma profesor Jerzy Eisler, historyk z Instytutu Pamięci Narodowej. Według niego, nie da się wykluczyć, że stan wojenny, wobec groźby interwencji sowieckiej, był koniecznością. "Coraz częściej przychylam się do opinii, iż Związek Radziecki nie mógł sobie pozwolić na wybuch w Polsce wojny domowej, do której mogłoby dojść w 1982 - 83 roku", tłumaczy Eisler. Także Andrzej Milczanowski, były minister spraw wewnętrznych i jeden z organizatorów strajku w 1981 roku w Szczecinie, nie wyklucza, że mogło dojść do interwencji wojsk radzieckich w Polsce. Zdaniem Milczanowskiego w takiej sytuacji można by uznać stan wojenny za mniejsze zło.

13 grudnia władzę w Polsce przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego - pozakonstytucyjny twór złożony wyłącznie z wyższych rangą wojskowych. W 52 ośrodkach internowano 10 tysięcy działaczy "Solidarności". Na ulicach miast pojawiło się wojsko. Zmilitaryzowano najważniejsze instytucje i zakłady pracy. Wprowadzono godzinę milicyjną i oficjalną cenzurę korespondencji, wyłączono też telefony. Na wyjazd poza swą miejscowość trzeba było mieć zezwolenie. Zawieszono wydawanie prasy i pracę wyższych uczelni. Strajki protestacyjne i uliczne demonstracje były brutalnie tłumione przez ZOMO. Opór protestujących próbowano złamać w Hucie imienia Lenina, stoczniach: Gdańskiej i Szczecińskiej, w Ursusie, w kopalniach: Manifest Lipcowy, Wujek, Borynia i Staszic. Najbardziej tragiczna w skutkach była pacyfikacja kopalni "Wujek", gdzie zginęło dziewięciu górników. Co z tamtych czasów pamiętają ich dzieci? Rozmawiał z nimi nasz katowicki reporter, Marcin Buczek:

Wprowadzenie stanu wojennego odbiło się ogromnym echem w wielu krajach świata. W zachodniej Europie odbywały się wielkie demonstracje poparcia dla Solidarności. Politycy i zwyczajni obywatele państw demokratycznych otwarcie potępiali zamach grudniowy. Prezydent Ronald Reagan ogłosił sobotę 30 stycznia 1982 roku Światowym Dniem Solidarności z Narodem Polskim. A co o stanie wojennym pisała wówczas prasa krajów zachodnich? W NRD i RFN, spojrzenie na sytuację w Polsce było całkowicie odmienne. Relacja Tomasza Lejmana:

"Junta, hańba, komunizm w wojskowych hełmach, ofiary są nazywane winowajcami", to tylko niektóre tytuły francuskiej prasy sprzed 20 lat. Relacja Marka Gładysza:

Zamiast uchwały, będzie minuta ciszy – tak Sejm zamierza dziś uczcić 20. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Posłowie nie zdołali się porozumieć w sprawie tekstu uchwały. Marszałek Sejmu, Marek Borowski nie krył rozczarowania: „Do tej pory nie udawało się uzgodnić żadnego tekstu w sprawie stanu wojennego. Teraz się udało z 95 procentami izby. 5 procenta zablokowało tę możliwość. Boleje nad tym”. Te 5 procent, to posłowie Ligi Polskich Rodzin, którzy przygotowali własny projekt. Przepadł on jednak w Sejmie. Antoni Macierewicz z LPR ma w tej sprawie wyrobione zdanie: „Mam przed sobą uchwałę Sejmu PRL z 25 stycznia 1982 roku i Sejm PRL-u w pełnie popiera Wojskową Radę Ocalenia Narodowego i rozumiem, że właśnie dlatego pan Borowski nie chce przyjąć naszej uchwały”. Projekt, którego nie chciała poprzeć LPR został zgłoszony przez Unię Pracy.

Andrzej, Bernard, Janusz i Leszek, to wielka czwórka lubelskiego podziemia. Drukarze podziemnej prasy, którzy nigdy nie dali się złapać komunistycznym służbom . Ich offsetowa drukarnia działała nieprzerwanie od 1983 roku aż do końca roku 1989. Znajdowała się w niewielkiej piwniczce, o powierzchni ośmiu metrów kwadratowych. Sprzęt choć dawno nieużywany stoi tam gdzie kiedyś, w gotowości do pracy. Dzisiaj drukarze podziemnej prasy mówią, że na początku pracy, nie mieli pojęcia o tym, jak działa drukarnia. Rozmawiał z nimi Cezary Potapczuk.

Stan wojenny zniesiono 22 lipca 1983 roku. Rozwiązano WRON i ogłoszono amnestię dla więźniów politycznych. Dotychczas nie sporządzono kompletnej listy ofiar stanu wojennego. Według ustaleń kierowanej przez Jana Marię Rokitę sejmowej komisji nadzwyczajnej, która w latach 1989-1991 badała zbrodnie stanu wojennego, konsekwencją ówczesnych działań MO i SB było co najmniej 91 ofiar śmiertelnych. Niektóre ofiary stanu wojennego prawdopodobnie na zawsze pozostaną anonimowe. Tylko nielicznych funkcjonariuszy PRL sądy III RP skazały za zbrodnie stanu wojennego. Dziś śledztwa w tych sprawach prowadzi pion

śledczy IPN.

22:30