Prezydent Aleksander Kwaśniewski uznał Marka Belkę za najlepszego kandydata na stanowisko premiera. Kwaśniewski zamierza teraz szukać poparcia parlamentarnego właśnie dla tej kandydatury.

REKLAMA

Także szef SLD Krzysztof Janik mówił na konferencji prasowej po rozmowach z prezydentem, że Belka – b. minister finansów, teraz odpowiadający za politykę gospodarczą Tymczasowych Władz Koalicyjnych w Iraku – to bardzo dobry kandydat. Zastrzegł jednak, że na razie to jedynie inicjatywa prezydencka, a SLD jest partią demokratyczną i ma prawo wyboru:

Z kolei Marek Borowski już w dniu założenia Socjaldemokracji Polskiej stwierdził, że Marek Belka może liczyć na poparcie jego partii. Wszystko więc wskazuje na to, że nowym prezesem Rady Ministrów zostanie właśnie on, tym bardziej że może także liczyć na – przynajmniej ciche – wsparcie Platformy Obywatelskiej.

Koalicyjna Unia Pracy rząd z Belką na czele poprze, ale na pewnych warunkach – chce w ten sposób zademonstrować swoją lewicowość. Dodatkowy pakiet socjalny czy społeczny do planu Hausnera i kwestie naszej obecności w Iraku - zastrzega Marek Pol.

Przebywający w Kuwejcie Marek Belka powiedział RMF, że rozważa przyjęcie propozycji prezydenta. Aby powstał rząd, musi być jakaś większość parlamentarna, musi być jakaś zgoda co do składu tego rządu i najważniejsze - do podstawowych punktów programów, a na to jeszcze jest za wcześnie, bym dzisiaj, w tej chwili wypowiadał się - mówi Belka.

Wiadomo jednak, że dla Sojuszu wygodniejszy byłby Józef Oleksy – etatowa twarz SLD, która mogłaby ocieplić wizerunek rządu i dogorywającej partii.

Na pierwszy rzut oka spór o kandydata może wydawać się pozorną dyskusją wewnątrzrodzinną. Nic bardziej mylnego – to raczej starcie polityki socjalnej z liberalną, rozdawnictwa z zaciskaniem pasa.

Belka to rząd o obliczu liberalnym, kontynuujący plan Hausnera. Oleksy, za którym opowiedziałby się zapewne PSL, mógłby oznaczać „skręt w lewo” i umizgi do wyborców, w których ostatnio działacze SLD dosłownie się prześcigają.

Choć dla SLD wygodniejszy byłby Oleksy, decyzja o poparciu Belki jest raczej przesądzona. Można to wnioskować ze słów Janika: To prawda, że Marek Belka na początku swojej pracy nawoływał do zaciskania pasa. Gdybyśmy go wtedy posłuchali, dzisiaj plan Hausnera nie byłby potrzebny.