Podczas wizyty w Berlinie szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas popełniła nietypową gafę. W relacji na Instagramie pomyliła niemieckiego ministra obrony Borisa Pistoriusa z Arminem Laschetem, przewodniczącym komisji spraw zagranicznych Bundestagu. Trzeba jednak przyznać, że panowie są niemal identyczni.
- Kaja Kallas, szefowa unijnej dyplomacji, podczas wizyty w Berlinie pomyliła na Instagramie niemieckiego ministra obrony Borisa Pistoriusa z Arminem Laschetem, przewodniczącym komisji spraw zagranicznych Bundestagu.
- Wpadka została szybko zauważona i poprawiona przez zespół obsługujący media społecznościowe estońskiej polityk.
- Podobieństwo obu polityków jest tematem żartów w Niemczech, a nawet prowadziło do zabawnych sytuacji, m.in. z ochroną ministerstwa obrony.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Kaja Kallas przebywała we wtorek w Berlinie, gdzie rozmawiała z czołowymi niemieckimi politykami o wzmocnieniu europejskiej obronności. Wśród jej rozmówców znaleźli się minister obrony Boris Pistorius (SPD) oraz Armin Laschet (CDU), przewodniczący komisji spraw zagranicznych Bundestagu.
Jak informuje "Frankfurter Allgemeine Zeitung", po rozmowach na oficjalnym instagramowym profilu szefowej unijnej dyplomacji pojawiło się zdjęcie z Laschetem, podpisane jednak jako spotkanie z... ministrem obrony Pistoriusem (można je zobaczyć TUTAJ).
Zespół obsługujący media społecznościowe estońskiej polityk (bo pewnie nie ona sama) dość szybko zauważył wpadkę i zdjęcie usunął. W kolejnym wpisie na Instagramie obaj politycy zostali już poprawnie oznaczeni i opisani.
W sieci od dawna krążą żartobliwe porównania wyglądu Borisa Pistoriusa i Armina Lascheta, bo nie ma co ukyrwać - panowie rzeczywiście wykazują fizyczne podobieństwo. Stało się to już nawet przyczyną memów - informuje "Der Spiegel".
Sam Laschet przyznał, że jego podobieństwo do Pistoriusa pewnego dnia wywołało niepokój wśród pracowników ochrony resortu obrony. Polityk mieszka na tej samej ulicy w Berlinie co minister obrony i każdego ranka dojeżdża do Bundestagu na hulajnodze elektrycznej.
Pewnego dnia policja zadzwoniła do ministerstwa i poprosiła o przekazanie Pistoriusowi, że nie powinien jeździć sam po mieście na hulajnodze bez ochrony.