W Polsce pojawił się nowy gatunek kleszczy – Hyalomma, znany dotąd głównie z Afryki i Azji. Te wyjątkowo ruchliwe pajęczaki nie tylko różnią się zachowaniem od rodzimych kleszczy, ale też mogą stanowić zagrożenie dla ludzi i zwierząt. Naukowcy prowadzą intensywne badania, by ustalić, czy Hyalomma zadomowiły się u nas na stałe, czy przybywają tylko tymczasowo. „One nie czekają, tylko biegną w stronę człowieka lub zwierzęcia” – ostrzega prof. Anna Bajer z Uniwersytetu Warszawskiego.

REKLAMA

  • Nowy, egzotyczny kleszcz z rodzaju Hyalomma pojawia się coraz częściej w Polsce, atakując aktywnie ludzi i zwierzęta.
  • Hyalomma różni się od rodzimych kleszczy - biega w stronę ofiary i jest większy, a jego młode stadia są bardzo trudne do znalezienia.
  • Największym zagrożeniem jest możliwość przenoszenia groźnego wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej, choć na razie w Polsce nie wykryto zakażeń tym wirusem.

Nowy przybysz z południa: Kleszcz Hyalomma pojawia się w Polsce

Kleszcze z rodzaju Hyalomma, dotychczas kojarzone z kontynentami afrykańskim i azjatyckim, coraz częściej pojawiają się na terenie Polski. Naukowcy od kilku lat otrzymują zgłoszenia o nietypowych kleszczach znajdowanych zarówno u zwierząt gospodarskich, jak i w domach. Jednak obecność dorosłych osobników nie daje jeszcze odpowiedzi na pytanie, czy ten egzotyczny gatunek już się u nas zadomowił.

Jak podkreśla prof. dr hab. Anna Bajer, parazytolog z Uniwersytetu Warszawskiego, kluczowe jest odnalezienie młodocianych form kleszcza - larw lub nimf. Tylko ich obecność dowiodłaby, że Hyalomma rozmnażają się w Polsce.

Dorosłe osobniki mogą być świeżym importem z Afryki, ale jeśli znajdziemy młode formy, będzie to oznaczać, że zaczęły się u nas rozmnażać

Niestety, zadanie to jest niezwykle trudne, ponieważ młode stadia są praktycznie niewidoczne gołym okiem. To trochę jak szukanie igły w stogu siana - dodaje prof. Bajer.

Kleszcze Hyalomma, które biegną do człowieka

Hyalomma znacząco różnią się od dobrze znanych w Polsce kleszczy pospolitych (Ixodes ricinus). Podczas gdy nasze rodzime gatunki cierpliwie czekają na żywiciela na liściach lub trawie, Hyalomma aktywnie poszukują ofiary.

One nie czekają, tylko biegną w stronę człowieka lub zwierzęcia - podkreśla prof. Bajer.

Te kleszcze reagują na drgania podłoża i potrafią błyskawicznie pokonywać odległość nawet kilku metrów. Naukowcy obserwowali, jak po tupaniu w ziemię Hyalomma zaczynają nadbiegać z różnych stron. Dodatkowo, wyróżniają się one rozmiarami - nienapite osiągają długość około centymetra, a napite samice mogą mieć nawet dwa centymetry. Charakterystyczne są także ich prążkowane odnóża.

Kleszcz Hyalomma - nowy gość w polskich domach i gospodarstwach

W Polsce Hyalomma znajdowano już na koniach, krowach, a nawet w domach, gdzie najprawdopodobniej zostały przyniesione przez psy. Te kleszcze są bardzo ruchliwe i potrafią przemieszczać się po otoczeniu. Zdarzało się, że znajdowano je chodzące po dywanie - relacjonuje badaczka.

Naukowcy planują powrót do miejsc, gdzie wcześniej zgłaszano obecność tych kleszczy, m.in. na Śląsku czy w Wielkopolsce, by kontynuować poszukiwania młodocianych stadiów.

Kleszcz Hyalomma - potencjalne zagrożenia dla zdrowia

Największe obawy budzi możliwość przenoszenia przez Hyalomma wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej - jednej z najgroźniejszych chorób odkleszczowych na świecie. Jak na razie, w Polsce nie wykryto tego wirusa u żadnego z osobników.

Nie oznacza to jednak, że kleszcze są całkowicie bezpieczne. Wszystkie przebadane Hyalomma były zakażone riketsjami wywołującymi gorączki plamiste. Objawy tych chorób mogą przypominać zwykłą infekcję wirusową, co utrudnia rozpoznanie. W Polsce taka choroba nie jest pierwszym podejrzeniem lekarza, a specjalistyczne testy nie są dostępne wszędzie - dodaje badaczka.

Na szczęście nie ma dowodów na to, by Hyalomma przenosiły boreliozę - chorobę charakterystyczną dla kleszczy pospolitych.

Co robić w przypadku znalezienia nietypowego kleszcza?

Eksperci apelują, by w przypadku znalezienia nietypowego kleszcza, zabezpieczyć go i zgłosić do naukowców. To pomoże w monitorowaniu rozprzestrzeniania się nowych gatunków i szybszej reakcji na potencjalne zagrożenia.