"Myślę, że jak najszybciej. Jeżeli nie na tym posiedzeniu, to na kolejnym. Tak, aby zaraz na początku roku te przepisy mogły wejść w życie. To są przepisy, które mają z jednej strony zwiększyć frekwencję, z drugiej strony mają polepszyć transparentność wyborów" - tak na pytanie o, to kiedy projekt zmieniający Kodeks wyborczy będzie procedowany, odpowiedział w programie 7 pytań o 7:07 w Radiu RMF24 Marek Ast, poseł PiS i szef sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka.

REKLAMA

Zdaniem Asta te zmiany mają "przybliżyć lokale wyborcze do wyborców, tak, aby mieli bliżej, aby nie trzeba było dojeżdżać, aby po prostu ta frekwencja była zdecydowanie lepsza niż do tej pory".

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

7 pytań o 7:07. Marek Ast w Radiu RMF24

Dlaczego to nagle takie konieczne? Zawsze było konieczne, zawsze mówiliśmy o tym i myślę, że właściwie każda partia mówiła o tym, aby frekwencja była lepsza, bo wybory to święto demokracji - mówił szef sejmowej komisji sprawiedliwości.

Prowadzący rozmowę Bogdan Zalewski przytaczał zarzuty opozycji. Ich zdaniem PiS chce zmienić Kodeks wyborczy, bo to "widmo wyborczej porażki" skłania obóz rządzący do zmian. O tym, gdzie będą lokale wyborcze i w jaki sposób zorganizować tę sieć, w dużej mierze będą decydowali włodarze lokalnych gmin, w dużych miastach i w małych miasteczkach, więc ten niepokój ze strony przedstawicieli opozycji jest dla mnie zupełnie niezrozumiały - mówił polityk PiS. Sądzę, że większa frekwencja wyborcza działa właściwie na korzyść wszystkich, a właściwie obywateli. Również tych, którzy do tej pory nie mieli tej możliwości, tej łatwości dotarcia do lokalu wyborczego - argumentował poseł PiS.

Wiceprzewodnicząca Polskiego Stronnictwa Ludowego Urszula Pasławska wczoraj na antenie Radia RMF24 zarzucała PiS-owi, że "chodzi o utrzymanie się przy władzy i przy korycie".

Pani przewodnicząca chyba nie zapoznała się w ogóle z tym projektem. To jest projekt wychodzący naprzeciw wyborcom Polskiego Stronnictwa Ludowego - mówił Ast. Jeżeli już mamy to sprowadzić do mieszkańców małych miasteczek i miejscowości wiejskich, to Polskie Stronnictwo Ludowe ma tam swoich wyborców - dodał poseł PiS.

Jak mówił Ast, te zmiany z jednej strony będą dotyczyć osób mieszkających w miejscowościach, w których do tej pory nie było lokali wyborczych. Czasami do lokalu wyborczego trzeba było jechać kilkanaście kilometrów i nie wszyscy wyborcy mają własne samochody, a ten transport, który do tej pory był organizowany, często był tylko raz na dzień wyborczy. Więc myślę, że jeżeli w takiej mniejszej miejscowości będzie lokal wyborczy, to tego transportu nie trzeba będzie organizować - mówił Ast.

Prowadzący rozmowę pytał również, kto poniesie koszty związane z organizacją wyborów na nowych zasadach. Koszty, które były związane z organizacją wyborów zawsze były przez państwo finansowane i zawsze samorządy to finansowanie otrzymywały proporcjonalnie do poniesionych przez siebie kosztów. I tak też będzie w tej chwili - deklarował polityk partii rządzącej. A czy powstała już jakaś symulacja finansowa? To wszystko zależy od tego, jakie zapotrzebowanie zgłoszą gminy, więc tych symulacji na dziś oczywiście dokładnych nie ma. Natomiast oczywiście jest to zadanie, które jest gminom zlecane i gminy po prostu powinny otrzymać zwrot kosztów - dodał poseł.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości był też pytany o zmiany w składach komisji wyborczych. Obecnie Kodeks wyborczy przewiduje, że w skład okręgowej komisji wyborczej wchodzi od 4 do 10 sędziów oraz z urzędu, jako przewodniczący, komisarz wyborczy. Z kolei w skład rejonowej komisji wyborczej wchodzi 4 sędziów oraz z urzędu, jako przewodniczący, komisarz wyborczy. Po zmianach - zamiast sędziów - miałyby to być osoby "mające wyższe wykształcenie prawnicze oraz dające rękojmię należytego pełnienia tej funkcji". Zdaniem posła PiS te zmiany mają na celu "uspołecznienie tych ważnych organów wyborczych":

Myślę, że powszechny dostęp do komisji wyborczych na tym poziomie jest ważny, więc będą i sędziowie i osoby, które po prostu są dziś wymienione w projekcie - mówił poseł.

A czy ta sprawa nie zaogni sporu z Brukselą? Nie sądzę. Przede wszystkim opozycja znakomicie zdaje sobie sprawę z tego, że tu nie ma absolutnie zmiany reguł, jeżeli chodzi o ordynację wyborczą określającą zasady. Tutaj nic takiego nie zachodzi i wszystkie partie mają równe szanse, więc te zarzuty, które na dziś podnosi opozycja co do składu komisji wyborczych, są absolutnie absurdalne. One nie mają wpływu na wynik wyborów, mają wpływ na transparentność wyborów - tłumaczył Ast.