"Nie ma jeszcze decyzji ws. przedłużenia unijnego embarga na ukraińskie zboże" - mówił w Rozmowie o 7:00 w RMF FM i Radiu RMF24 minister rolnictwa Robert Telus. "Oczywiście czekamy, ale jesteśmy dobrej myśli, że nawet jeżeli UE nie przedłuży, to my jako Polska przedłużymy" - dodał gość Pawła Balinowskiego. Dziś wygasa dotychczasowy unijny zakaz importu zbóż z Ukrainy.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Robert Telus o przedłużeniu embarga na ukraińskie zboże: Jesteśmy dobrej myśli

Szef resortu rolnictwa podkreślał, że głosy, iż przedłużenie embarga będzie tylko na dwa miesiące, nie satysfakcjonują Polski. Musimy uregulować to na przyszłość. To nie jest na dziś, trzeba zbudować narzędzia na przyszłość, dla przyszłości Europy - do uregulowania sytuacji związanej ze współpracą między Ukrainą a Unią Europejską. To musimy uregulować - podkreślał Robert Telus.

Te produkty ukraińskie powinny jechać tam, gdzie jechały przed wojną - do krajów afrykańskich, tam gdzie zawsze jechały - stwierdził minister rolnictwa. Jak mówił, właśnie w Afryce potrzebne jest ukraińskie zboże. Nie może zasypywać ciągle Europy. Jeżeli w Afryce będzie brakowało zboża, to będzie kolejne destabilizowanie sytuacji na świecie - podkreślił.

Minister rolnictwa tłumaczył, że "monolit UE działa bardzo powoli". Dziś mamy ostatni dzień, a decyzji wciąż nie ma. Jeszcze czekamy. Na co czekamy? Już dawno ta decyzja powinna być podjęta. Już dawno powinniśmy myśleć o przyszłości Europy - stwierdził.

Jego zdaniem do rozwiązania problemów z ukraińskim zbożem potrzebna jest budowa odpowiednich narzędzi. Dlaczego nie mówimy o budowaniu narzędzi, tylko o takim przedłużaniu? Nie, my stoimy twardo, że nie może tak być - mówił. Jego zdaniem tymi narzędziami powinny być: przedłużone, prawdziwie działające korytarze solidarnościowe i infrastruktura potrzebna do tego, że ukraińskie produkty mogły jechać do krajów poza UE. To są właśnie narzędzia, które spowodują uregulowanie tej sytuacji rolniczej. Dlaczego? Dlatego, że struktura europejskiego rolnictwa całkowicie się różni od struktury ukraińskiego rolnictwa. I to jest w interesie unijnego rolnictwa, nie tylko polskiego - mówił gość Radia RMF24.

Zdaniem ministra to Unia Europejska nie chce rozwiązać problemu z ukraińskim zbożem. Nigdy nie ma problemów, które są nie do rozwiązania. Oczywiście, że da się rozwiązać, tylko trzeba chcieć. A Unia Europejska nie chce tego rozwiązać. Jeżeli się mówi o tym, że chce przedłużyć (embargo na ukraińskie zboże - przyp. red.) tylko na dwa miesiące, to chce tę agonię tylko przełożyć na za dwa miesiące - argumentował minister rolnictwa. My ciągle mówimy UE jako te pięć krajów, że to trzeba dziś zbudować. Są różne pomysły: dopłaty do transportów, budowanie infrastruktury, położenie, więcej środków na zbudowanie infrastruktury, silosy, porty, to trzeba robić. Nie można przekładać tej agonii o dwa miesiące czy nawet do końca roku - dodał.

Minister rolnictwa odniósł się również do zarzutów, jakie Ukraina postawiła Polsce. Zdaniem strony ukraińskiej Polska celowo robi kontrole weterynaryjne, wydłużając okres oczekiwania na przejściach granicznych aż do 12 dni. To jest oczywiście nieprawda. Byłem w zeszłym tygodniu na granicy, sprawdzałem to. Jest coś takiego, że Ukraina ma tzw. wirtualną kolejkę. I w tę wirtualną kolejkę wpisują się kierowcy, wtedy, kiedy już zaczynają się ładować gdzieś na Ukrainie. I ta wirtualna kolejka jest duża, a rzeczywistej kolejki w ogóle nie ma - wyjaśniał Telus. Trwa to góra jeden, dwa dni. Tak że jeżeli stoją, to na przejściu ukraińskim, a nie polskim - dodał.

Gość RMF FM przyznał, że nie wie, skąd te zarzuty. Nie mam pojęcia, to się dzieje już od jakiegoś czasu, że pojawiają się pewne zarzuty od strony ukraińskiej, że za długo u nas trwa, że zatrzymujemy. Nie ma czegoś takiego. My pomagamy w tranzycie. My chcemy, żeby to zboże przejechało jak najszybciej przez Polskę. To jest w naszym interesie - stwierdził.

Minister mówił, że nie obawia się zaostrzenia tego konfliktu. To oczywiste, że różne interesy ma Polska, a różne Ukraina. To jest normalne, oni chcą jak najszybciej sprzedać i wywieźć z Ukrainy (zboże - przyp. red.). My chcemy zabezpieczyć nasz rynek. I to robimy, więc wiadomo, że może się pojawić jakiś konflikt interesów - wyjaśniał Telus. Ale oczywiście my pokazujemy liczby. Z Ukrainy drogą lądową przed zbudowaniem tego korytarza średnio przez te pięć krajów Ukraina eksportowała ok. 2,9 mln ton. W chwili gdy wprowadziliśmy korytarze przez te pięć krajów, to jest średnio 3,4 mln. Wzrosło o 400 tys. To pokazuje, że tranzyt jedzie - dodał.

Gość Radia RMF24 odniósł się również do współpracy z Litwą w sprawie kontroli na granicy. To Litwa się do nas zgłosiła, że chciałaby, żeby kontrole nie były na granicy ukraińsko-polskiej tylko, żeby były w porcie litewskim. Nam to nie przeszkadza, a nawet pomaga. Bo wtedy przez granicę ukraińsko-polską przejadą szybciej samochody. To Litwa wtedy będzie odpowiadać za stan tego zboża, które będzie jechało poza UE - powiedział.

Słuchaj Radia RMF24 >>>