"Nie można obejść weta prezydenta. Weto jest albo go nie ma. Przepisy ustawy są albo ich nie ma. Przepisy obowiązują, więc będziemy je realizować" - mówił w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 Arkadiusz Myrcha, wiceminister sprawiedliwości i poseł Koalicji Obywatelskiej odnośnie niepodpisania ustawy ws. KRS przez Karola Nawrockiego. "Jesteśmy w takiej rzeczywistości, że pozostają w mocy przepisy obecnie obowiązujące, które wybór sędziów do KRS pozostawiają większości sejmowej" - dodał.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Myrcha: Nie można obejść weta prezydenta

Gospodarz rozmowy Piotr Salak zwrócił uwagę, że Karol Nawrocki zapowiedział, że jeżeli nie będzie dialogu, to będzie referendum ws. KRS i funkcjonowania sądownictwa. Poza hasłami o referendum nikt z konkretną propozycją się nie zwrócił - zauważył Myrcha.

Minister zaznaczył, że przez niepodpisanie ustawy, funkcjonowanie sądownictwa się nie poprawi. To był główny cel tej ustawy, żeby zerwać ten wieczny stan niepewności - przyznał gość Rozmowy o 7:00 w Radiu RMF24.

Projekt prezydenta

Prezydent zgłosił swój własny projekt dotyczący KRS. To jest katastrofalny projekt. (...) Ten projekt jest jeszcze większym batem na sędziów niż to, co proponował Zbigniew Ziobro - skomentował Myrcha. Tam są tak skandaliczne przepisy dyscyplinujące, wyrzucające z zawodu. To ma być sposób na odciągniecie od weta i wywołać efekt mrożący u sędziów - dodał.

Mam wrażenie, że to ma być taka wrzutka, która ma oderwać uwagę opinii publicznej od tego weta, żeby się skupić na tak skandalicznym projekcie, żeby o nim dyskutować. Trochę zostawić z boku weto, ale jednocześnie chyba wywołać taki efekt mrożący u sędziów, którzy jak wiemy też aktywnie uczestniczą w debacie publicznej w obronie praworządności - mówił Myrcha w Radiu RMF24.

Wiceminister sprawiedliwości uważa, że ten projekt wcale nie jest zaproszeniem do dyskusji.

Ten projekt jest wywołaniem bardzo kontrowersyjnej debaty, która tak jak powiedziałem, w mojej prywatnej ocenie ma tylko stanowić zasłonę do tego wczorajszego weta, które absolutnie jest dużym kłopotem dla prezydenta, bo z perspektywy obywateli ta ustawa była bardzo czytelna, bardzo potrzebna. Wprowadza równowagę sił do Krajowej Rady Sądownictwa, przywraca standardy, odpolitycznia Krajową Radę Sądownictwa, kończy z chaosem w sądzie - zaznaczył minister.

To jest jakaś piaskownica w wykonaniu pana prezydenta. (...) A gdzie w tym wszystkim oczami pana prezydenta jest na przykład wybór środowisk sędziowskich, swoich przedstawicieli do konstytucyjnej roli? Jaki szacunek w takim wypadku będzie do decyzji parlamentu wyłonionego w demokratycznych wyborach, przed obliczem którego pan prezydent staje i występuje? Nie uszanuje takich decyzji parlamentu? - tak wiceminister sprawiedliwości odpowiedział na pytanie co się stanie, jeśli prezydent nie będzie powoływał sędziów do KRS.

Jeżeli pan prezydent chciałby jednoosobowo zarządzać państwem, być alfą i omegą i królem i absolutem, to niestety dzisiaj przepisy na to nie pozwalają - dodał.

Politycy wybierają

Czy nie jest największym problemem, że ostatecznie KRS wybierają politycy?

Jest oczywiście problemem ten element polityczny. Dlatego są podjęte te dyskusje i jakaś forma działań, która będzie starała się pomimo tych przepisów tę proporcję odwrócić, żeby kandydaci, o których na końcu będzie np. decydował Sejm, byli już przedmiotem jakiejś szerokiej dyskusji w środowisku sędziowskim, żeby to były osoby, co do których to środowisko sędziowskie się gremialnie wypowiedziało, żeby te podpisy były licznie zebrane, żebyśmy mówili faktycznie o kandydatach, którzy mają poparcie w dużej części środowiska sędziowskiego - komentował Myrcha.

Co, jeśli na tej liście 15 sędziów do zatwierdzenia przez Sejm znajdą się sędziowie tacy jak sędzia Łukasz Piebiak czy dawny rzecznik dyscypliny Przemysław Radzik?

Sejm będzie decydował na podstawie kandydatów, którzy wpłyną, jak duże będą mieli listy, poparcia i zobaczymy, jaka ta dyskusja w ogóle będzie wyglądała. Teraz mamy weto, mamy stan prawny i jestem pewien, że przez najbliższych kilka dobrych tygodni będzie się toczyła ta publiczna dyskusja na temat kandydatów i zobaczymy, z czym finalnie i w jaki sposób w czerwcu będzie ta decyzja w Sejmie zapadać - przyznał minister.

Trzeba to zrealizować, bo KRS bez wyboru tej części sędziowskiej, czyli większości wkładu nie będzie miał legitymacji do funkcjonowania. Przepisy obowiązują, nakładają na Sejm ten obowiązek przeprowadzenia wyborów - dodał.

Słuchaj Radia RMF24>>>