„Być może Robert Biedroń, jak i inni kandydaci, poza dwoma głównymi, pada ofiarą takiej sytuacji, że zwykle mówi się: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta, ale w polityce tak to nie działa. W polityce jest tak, że gdzie dwóch się bije, tam dla trzeciego nie ma miejsca” - powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Leszek Miller, europoseł Koalicji Europejskiej, oceniając kampanię prezydencką kandydata Lewicy Roberta Biedronia.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Miller: Biedroń pada ofiarą sytuacji: gdzie dwóch się bije, tam dla trzeciego nie ma miejsca

Wspomniał też o poprzedniej kandydatce SLD na prezydenta, Magdalenie Ogórek. Gdybym dzisiaj wypełniał CV, to w rubryce zawód wpisałbym: Ogórek (...) Pani Ogórek, to nie jest prosty przypadek, przez długi czas była związana z SLD. (...) Żałuję bardzo, bo pani Ogórek miała wielką szansę - startowała z pozycji 8 procent, dzisiaj to jest bardzo poważny wynik, ale postanowiła odciąć się od elektoratu lewicowego i zapłaciła za to poważny koszt, a razem z nią ci, którzy ją popierali - stwierdził były szef SLD.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Miller: Biedroń pada ofiarą sytuacji: gdzie dwóch się bije, tam dla trzeciego nie ma miejsca

Odnosząc się do spekulacji które mówią, że Lewica już w pierwszej turze może poprzeć Rafała Trzaskowskiego, były premier odparł: Robert Biedroń będzie kandydatem i na pewno ludzie Lewicy będą na niego głosować w pierwszej turze. Jeżeli chodzi o Trzaskowskiego, to jeżeli będzie w drugiej turze, na co się zanosi, to oczywiście z przyjemnością na niego zagłosuję, tym bardziej, że już raz na niego zagłosowałem w wyborach na prezydenta Warszawy - zadeklarował.

Widać takie pozytywne napięcie wokół Trzaskowskiego. O ile Trzaskowski wyzwala emocje na poziomie nadziei, to jego główny kontrkandydat, pan prezydent Duda, wyzwala emocje na poziomie nienawiści, to jest zasadnicza różnica - ocenił Miller.

Cała rozmowa Roberta Mazurka z Leszkiem Millerem:

Robert Mazurek: Dzień dobry, kłaniam się nisko z warszawskiego studia RMF, a w swoim pięknym mieszkaniu Leszek Miller, legenda lewicy i jej historyczny przywódca. Kłaniam się nisko, legendo.

Leszek Miller: Dzień dobry, panu. Bardzo dobrze pan zaczyna. Ciekaw jestem, co będzie dalej.

Ja dobrze zaczynam, a Robert Biedroń słabo kończy. Na niespełna dwa tygodnie z kawałkiem do wyborów... No cóż, jego notowania... Ja tu mam przed sobą kilka sondaży. Od 2,2 w badaniu dla RMF FM do... to już naprawdę wypas: 3,4 w badaniu dla Rzeczpospolitej - IBRiS. To jest ten poziom, na który liczyliście? To jest reset, który ogłaszał Włodzimierz Czarzasty mówiąc, że wykręcimy taki wynik, że niedowiarkom spadną maski z ust?

Nie, to nie jest ten wynik. Ale proszę pamiętać, że pan nie relacjonuje wyniku wyborów, tylko sondaże. A dobrze pan redaktor wie, jak to z sondażami bywa. Raz lepiej, raz gorzej.

Ja rozumiem, że tam będzie przesunięty przecinek, czyli będzie nie 2,2, tylko 22 proc., tak?

Zobaczymy jak będzie. Być może Robert Biedroń, jak i inni kandydaci poza tymi dwoma głównymi pada ofiarą takiej oto sytuacji, że zwykle w Polsce mówi się: "gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta". Ale w polityce tak to nie działa. W polityce jest tak, że "gdzie dwóch się bije, tam dla trzeciego nie ma miejsca".

Atutaj wygląda to tak, że mamy po prostu klątwę Magdaleny Ogórek. Klątwę Lewicy. Tyle było kpin i przepraszania za Magdalenę Ogórek, która miała 2,8 proc. Pan zapłacił za to głową. I co? I mamy Roberta Biedronia.

Pan wbija nóż w moje skołatane serce. Niewątpliwie, gdybym dzisiaj wypełniał CV, to w rubryce "zawód" wpisałbym: "Ogórek".

To już słyszeliśmy. A czy Włodzimierz Czarzasty nie powinien w takim razie wpisać tam: "Biedroń"?

To się okaże. Wie pan, pani Ogórek to nie jest prosty przypadek. Przez długi czas była związana z SLD. W ogóle uważam, że czerwień w modzie damskiej i życiu uczuciowym to mocny i ulubiony kolor, przyciąga kobiety i nastraja je pozytywnie. Wśród mężczyzn oczywiście jest odwrotnie. Zwłaszcza w Polsce - czerwień zwykle budzi agresję. Działa jak przysłowiowa płachta na byka. Ale nie zawsze czerwień atakuje byk. Często jest to baran z ambicjami. I to widać w Polsce wyraźnie.

Nie bardzo, kto jest tym baranem z ambicjami, ale rozumiem że na Lewicy macie ich pewnie paru.

Nie, nie mam na myśli Lewicy. Natomiast ja żałuję bardzo, dlatego że pani Ogórek miała wielką szansę. Startowała z pozycji 8 proc. To dzisiaj 8 proc. jest bardzo poważny wyniki. Ale postanowiła odciąć się od elektoratu lewicowego. Zapłaciła za to poważny koszt. A razem z nią ci, którzy ją popierali.

Panie premierze, panie pośle, panie premierze, panie Leszku. Nie, nie mamy roku 2015. Przenieśmy się do roku 2020, do czerwca 2020. I to nie Magdalena Ogórek, a Robert Biedroń jest problemem Lewicy. I to, że ciągnie w dół Lewicę.

Ale pan porównuje panią Ogórek do pana Biedronia...

A to nie są narzucające się porównania?

Uważam, że to porównanie nie ma sensu. Biedroń jest cały czas sobą, prowadzi kampanię. W czasie epidemii ma ograniczoną możliwość spotkania z wyborcami. A pani Ogórek szybko odcięła się od własnego elektoratu i własnego zaplecza i tyle.

To posłuchajmy teraz, co o Robercie Biedroniiu mówił, kiedy mówił jeszcze szczerze, Włodzimierz Czarzasty: "To co pan proponuje jest to populizm od początku do końca, totalna ściema. Jak można taki kit wciskać?". No właśnie, jak można taki kit wciskać? Może pan odpowie?

Wiem, kiedy to było. To było wtedy, kiedy szliśmy oddzielnie, prawda, kiedy nie było tego porozumienia trzech...

Mądrość etapu.

Natomiast wie pan, proszę pamiętać że Włodzimierz Czarzasty posługuje się bardzo barwnym językiem...

Jest was dwóch.

Ale wie pan... jest zasadnicza różnica między mną a Włodzimierzem Czarzasty. To jest taka różnica, jak między panną młodą a druhną. Obydwie biorą udział w tej samej ceremonii, ale role są zupełnie inne.

Ja raczej bym tutaj innej analogii szukał. Szukałbym tutaj analogii z Juliuszem Cezarem i brutusem, sam mówiąc, że skoro już raz głosował na Czarzastego, to może na niego zagłosować jeszcze raz. No i teraz ten konający Czarzasty mówi do pana: "I ty, Leszku, przeciwko mnie?".

No dobrze, chce pan koniecznie nas poróżnić.

Ja? Wy się sami kochacie...

To prawda, że Włodzimierz Czarzasty ma długi język. Ale z długim językiem można mieć wyjątkowe powodzenie u kobiet na przykład.

A propos powodzenia u kobiet, to zdaje się, że kto inny ma. Manuela Gretkowska, lat 56. Przepraszam, że tak mówię ale to jest cytat z gazety, z gazety kolorowej. Mówi: "od 1989 roku nie mieliśmy tak uwodzicielskiego kandydata na prezydenta Polski. Trzaskowski to ideał Polaków w kategorii: rządzący. Na Tinderze też bo mu nie przeszkadzało". Rozmażyła się Manuela Gretkowska. A pan co, zazdrosny?

Ja uważam, że to jest mylne stwierdzenie, bo tego rodzaju określenia są zarezerwowane tylko dla mnie. To oczywiste.

Ja też tak myślałem, że kobiety wyłącznie za panem szaleją. Ale pani Gretkowska zdaje się odporna na pańskie wdzięki. Mało tego, ja powiem coś gorszego. Nawet pani Kwaśniewska jest odporna na pańskie wdzięki, bo mówi, że będzie głosowała na Rafała Trzaskowskiego, a nie wspomina o urodzie Leszka Millera.

No trudno, no cóż... Ciekaw jestem, co myśli jej mąż, mój szorstki przyjaciel w tej sprawie.

Ale zdaje się, że myśli to samo co pan. Też raczej wychwala Trzaskowskiego. Pytanie jest o politykę. Już nie o kobiece gusta. Czy naprawdę nie jest przypadkiem tak, że wy wiecie, że Biedroń to jest zgrana karta, skończona kandydatura. Już nie ma o czym gadać i rozglądacie się, czy nie poprzeć Trzaskowskiego już w pierwszej turze?

Niech już pan skończy z Robertem Biedronia. Wszystko zdążyliśmy już powiedzieć. Nie. Robert Biedroń będzie kandydatem i na pewno ludzie Lewicy, zwłaszcza SLD, będą na niego głosować w pierwszej turze.

A pan? Będzie na niego głosował na pewno?

Będę głosował w pierwszej turze na Roberta Biedronia.

To niech pan zrobi zdjęcie i mi później przyśle.

Dobrze, prześlę panu. A jeżeli chodzi o Trzaskowskiego - jeżeli będzie w drugiej turze, na co się zanosi, to oczywiście z przyjemnością na niego zagłosuję, tym bardziej, że już raz głosowałem w wyborach na prezydenta Warszawy. Widać takie pozytywne napięcie wokół pana Trzaskowskiego i to jest coś absolutnie nowego. I o ile Trzaskowski wyzwala emocje na poziomie nadziei, to jego główny kontrkandydat - pan prezydent Duda - wyzwala emocje na poziomie nienawiści. To jest zasadnicza różnica.