Rusza kolejne zgrupowanie reprezentacji. Przed drużyną Adama Nawałki dwa mecze. Najpierw o punkty eliminacji mistrzostw świata z Rumunią, później towarzyskie starcie ze Słowenią. Selekcjoner jak zwykle ma powody do zadowolenia, ale i materiał do głębokich przemyśleń.

REKLAMA

Można powiedzieć, że jest jak zwykle. Spokojnie znajdziemy argumenty za tym, że sytuacja w kadrze jest lepsza niż miesiąc temu, ale malkontenci też mają o czym mówić i też będą mieli rację. Ważne, że Adam Nawałka może załatać lukę na środku obrony. Do formy wrócił bowiem Michał Pazdan, czego dowodem choćby ostatni mecz Legii w Lidze Mistrzów przeciwko Realowi Madryt. Pazdan trafił do "11" kolejki Champions League, a to dobry znak. Powinni razem z Kamilem Glikiem stworzyć solidną parę, choć od Glika akurat oczekuję lepszej i pewniejszej gry niż choćby w pojedynku z Danią i nie chodzi mi tu o pechową bramkę samobójczą. W swoich klubach regularnie grają Łukasz Piszczek i Artur Jędrzejczyk, którzy powinni zagrać na bokach naszej defensywy. W obronie sytuacja wygląda więc solidnie, ale warto podkreślić, że choć to już czwarty mecz eliminacji, to w takim zestawieniu znanym dobrze z Euro2016 reprezentacja zagra w nich po raz pierwszy. Wcześniej brakowało Pazdana. Z Kazachstanem nie zagrał też Jędrzejczyk, a z Armenią Piszczek.

Gorzej wygląda sytuacja w linii pomocy, bo jej lider - Grzegorz Krychowiak - ciągle przesiaduje na ławce rezerwowych Paris Saint Germain. Od ostatniego zgrupowania kadry, a więc praktycznie przez miesiąc, rozegrał tylko jeden mecz w pełnym wymiarze czasowym, a łącznie spędził na boisku 142 minuty. Zagrał tylko raz w lidze francuskiej i dwukrotnie wchodził z ławki w meczach Ligi Mistrzów. To coraz większy problem, bo Krychowiak już w październikowych meczach grał jak na siebie przeciętnie, ale trudno oczekiwać, by Nawałka z niego zrezygnował.

Zdecydowanie więcej grał Piotr Zieliński. Choć trener Napoli rotuje składem, to Polak w każdym meczu pojawia się na boisku. Brakuje mu jednak asyst. W tym sezonie zanotował tylko jedną i to jeszcze we wrześniu. Jeśli chodzi o środek pomocy, to warto odnotować regularną grę Karola Linettego w Sampdorii. Piłkarz Lecha wydaje się być blisko pierwszego składu reprezentacji, a na pewno jest kandydatem, by w meczu z Rumunią wejść z ławki rezerwowych. Nie da się też wykluczyć, że selekcjoner pośle w piątek do boju trzech środkowych pomocników. Jeśli tym trzecim nie będzie Linetty, to może Krzysztof Mączyński, na którego Nawałka odważnie stawiał w eliminacjach Euro 2016. Tomasz Jodłowiec i Jacek Góralski raczej szans na występ w tym meczu nie mają. Na skrzydłach sytuacja wydaje się być klarowna. To pozycja zarezerwowana dla Jakuba Błaszczykowskiego i Kamila Grosickiego. Pierwszy przeważnie gra w Wolfsburgu. Drugi klasycznie przeważnie wchodzi z ławki rezerwowych, ale w październiku wywiązał się z roli jokera w świetnym stylu. Strzelił dwie bramki w jednym meczu i dał swojej drużynie zwycięstwo.

W ataku kłopotów nie ma. Oczywiście jeśli pominiemy kontuzję Arka Milika. Problemem będzie zgranie Łukasza Teodorczyka z Robertem Lewandowskim - pod warunkiem, że Nawałka zdecyduje się wystawić ich obu. "Lewy" od ostatniego zgrupowania strzelił 5 bramek dla Bayernu. Teodorczyk zdobył o dwa gole więcej. Co ważne - był niezwykle regularny. Trafiał w 6 z 7 meczów drużyny "Fiołków". Tylko w miniony weekend nie potrafił pokonać bramkarz KV Oostende.

Po meczu z Rumunią naszych piłkarzy czeka jeszcze towarzyskie starcie ze Słowenią. To będzie już bardziej poligon doświadczalny dla Adama Nawałki. Część liderów kadry w tym spotkaniu na pewno nie zagra. Za wcześnie jednak by spekulować, kto dostanie wolne od selekcjonera.