To może być wieczór, który kibice zapamiętają na długo, bo takich dwóch spotkań w 1/8 finału Ligi Mistrzów jednego dnia nie było od dawna. W Turynie Juventus podejmie Bayern Monachium, a w Londynie Arsenal podejmie FC Barcelonę.

REKLAMA

Juventus - Bayern

Tu oczywiście będziemy patrzeć na Roberta Lewandowskiego. Polak w tym roku imponuje strzelecką formą. O ile jednak jego trafienia w Bundeslidze były ważne, to ewentualny gol w pojedynku z Juventusem może okazać się zdecydowanie bardziej istotny. Nie jest tajemnicą, że siłą "Starej Damy" będzie w tym pojedynku defensywa. Jak poradzą sobie z nią Lewandowski i Thomas Muller? Choć wydaje się, że forma Bayernu daje duże szanse na wyeliminowanie mistrza Włoch, to nietrudno wyobrazić sobie inny wynik tej rywalizacji. Po pierwsze Juventus u siebie w pucharach od lat praktycznie nie przegrywa, choć warto pamiętać, że Bayern potrafił w Turynie wygrywać. Z drugiej strony Bawarczycy mają kłopoty z obroną - w klubie nie ma obecnie praktycznie żadnego zdrowego środkowego obrońcy, bo kontuzjowani są Boateng, Martinez oraz Badstuber.

Ten mecz traktuje się także jak pojedynek Lewandowskiego z Mario Mandżukiciem. Chorwat odszedł z Bayernu, a zastąpił go Lewandowski. O ile Mandżukić niespecjalne mógł liczyć na zaufanie trenera Guardioli, to Lewandowski zdołał przekonać do siebie hiszpańskiego szkoleniowca. Dziś Chorwat spróbuje przypomnieć się Guardioli i kibicom z Bawarii. Mandżukić jednak nie zachwyca. W tym sezonie strzelił na razie 9 bramek. Z powodu kontuzji Chorwat od miesiąca nie wystąpił w barwach "Juve" i jeśli dziś dostanie szansę to raczej w drugiej połowie.

Arsenal - FC Barcelona

10 lat temu te drużyny spotkały się w Paryżu w finale Ligi Mistrzów. "Duma Katalonii" wygrała wtedy 2:1. Tylko jeden piłkarz obu drużyn, który zagrał w tamtym spotkaniu także dziś może wybiec na boisko. To Anders Iniesta. To jednak nie on spędza sen z powiek kibiców z Londynu. Jak cały piłkarski świat obawiają się oni Leo Messiego, Luisa Suareza i Neymara. Ofensywne trio katalońskiego klubu zdobyło już w tym sezonie 91 bramek i zapewne szybko dojdzie do setki. Wydaje się, że drużynie Arsene’a Wengera brakuje argumentów by zatrzymać rozpędzonego rywala. Mimo wszystko francuski szkoleniowiec zachowuje optymizm i twierdzi, że szanse na pokonanie Barcelony są największe od lat, choć jak zauważa i tak nie są wielkie.

W czym zatem upatrywać swojej szansy mogą Londyńczycy? Na przykład w Petrze Cechu. Czeski bramkarz jeszcze nigdy nie został pokonany przez Messiego. Argentyńczyk bywał już katem "Kanonierów" - teraz jednak ma bramki nie zdobyć. Problem w tym, że ma go kto wyręczyć.

Warto też pamiętać, że choć w ostatnich latach "Duma Katalonii" dwukrotnie wyeliminowała Arsenal z Ligi Mistrzów to w Londynie wygrać nie potrafiła. Raz padł remis, a raz górą był zespół trenera Wengera. Francuz na pewno zdaje sobie sprawę, że to wyjazdowy mecz na Camp Nou będzie kluczowy dla tej rywalizacji.

Lewandowski skuteczniejszy od gwiazd Barcelony

Zachwycając się ofensywnymi popisami gwiazd FC Barcelony warto pamiętać, że w Lidze Mistrzów to Robert Lewandowski jest skuteczniejszy. W Champions League "Lewy" strzela na razie bramkę średnio co 65 minut. Lepszy jest jedynie Cristiano Ronaldo. Napastnik Realu Madryt strzelił już w rozgrywkach 12 bramek i dzięki temu jego średnia to 52 minuty na każdego gola. Leo Messi czy Luis Suarez też nie mają się czego wstydzić, ale wypadają pod tym względem słabiej. Obaj zdobywają średnio jedną bramkę na mecz, czyli trafiają co 90 minut. Słabiutko wypada za to Neymar, bo w Lidze Mistrzów musi biegać aż przez 225 minut, by strzelić w tej edycji bramkę. Zdecydowanie skuteczniej od Brazylijczyka gra w Champions League Rosjanin Artjom Dziuba z Zenitu Sankt Petersburg - strzela bramkę co 91 minut.