Z rozbawieniem, ale także z zażenowaniem przyglądam się reakcjom polskich polityków oraz bezkrytycznych sympatyków naszych głównych partii na wielki sukces, jakim jest przyznanie Nagrody Nobla w dziedzinie literatury naszej rodaczce.

REKLAMA

Niby wszyscy wyrażają podziw i zachwyt, głośno cieszą się tym wyróżnieniem, doceniają w medialnych występach artystyczny kunszt Olgi Tokarczuk (chociaż większość z nich z pewnością nie przeczytała w całości żadnej z jej książek), gratulują jej oraz dziękują za rozsławienie Polski, ale wątpię, czy te uczucia są szczere.

Obóz umownie zwany prawicą po cichu zgrzyta zębami, ponieważ nasza noblistka jest mu zdecydowanie przeciwna, czemu chętnie i często daje ostatnio wyraz w publicznych wystąpieniach. Przedstawiciele drugiej strony politycznego sporu prześcigają się natomiast w entuzjazmie nie z powodu perfekcyjnej znajomości dzieł Tokarczuk, ale wyłącznie dlatego, że potrafi ona nieźle dołożyć ich wrogom, a jako osoba sławna może wiele zdziałać w tej materii i to w światowej skali.

Pierwsi utyskują na mało patriotyczną postawę nagrodzonej rodaczki, drudzy wynoszą pod niebiosa uniwersalne walory jej twórczości, aczkolwiek - jak wspomniałem wyżej - mają o niej raczej marne pojęcie.

Podobnie było w 1996 roku, kiedy literackiego Nobla odbierała Wiesława Szymborska. Podkreślanie piękna jej wierszy przeplatało się z wypominaniem poetce tych lat, w których bezkrytycznie wielbiła Józefa Stalina i głosiła chwałę komunizmu, czego nb. nigdy zdecydowanie nie potępiła.

Takich dyskusji uniknął Czesław Miłosz, ponieważ Akademia Szwedzka uhonorowała go w przełomowym dla historii współczesnej naszego kraju 1980 roku, a wtedy cała opozycja była jeszcze w miarę solidarna, władzom PRL nie wypadało zaś ostentacyjnie protestować przeciw wchodzącemu do światowego panteonu literackiego emigracyjnemu twórcy. Debata na temat jego postawy politycznej i stosunku do polskości rozgorzała dopiero przy okazji pogrzebu, ponieważ części rodaków nie spodobało się uczczenie go majestatycznym pochówkiem na krakowskiej Skałce.

Dzisiaj podziały są wśród Polaków są znacznie większe niż 23 lata temu, nic więc dziwnego, że Olga Tokarczuk rozpala ogromne namiętności i używana jest przez politycznych przeciwników w roli pałki. Zamiast dokładnie analizować jej dzieła oraz spierać się - nawet ostro - o ich wartości artystyczne, traktowana jest instrumentalnie i przedmiotowo.

Olga Tokarczuk w RMF FM: Jest mi wstyd za ten straszny 2014 rok, kiedy Polska nie przyjęła imigrantów