Ukraiński prezydent zawetował ustawę o finansowaniu przygotowań do Euro 2012. Po decyzji Wiktora Juszczenki rządowi brakuje prawie miliarda euro na budowę nowych stadionów, dróg i hoteli. Pieniądze te miały pochodzić z zysku Narodowego Banku Ukrainy.

REKLAMA

Wyjściem z tej sytuacji - choć mało prawdopodobnym - jest odrzucenie przez parlament weta. Głosowanie mogłoby się jednak odbyć dopiero za miesiąc. Szef Społecznego Komitetu Kontroli Przygotowań do Euro 2012 Andriej Kapustin stwierdził, że ratunkiem dla rządu może być też trzecia transza pomocy z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Tu jednak też jest wiele znaków zapytania.

Kapustin przekonywał reportera RMF FM Krzysztofa Zasadę, że decyzja prezydenta to element wojny z premier Julią Tymoszenko: Ta decyzja utrudnia sytuację rządu, ale tak naprawdę ma czysto polityczny charakter. Wynika z osobistych ambicji prezydenta. Zadziałało też lobby bankowe, które nie chce rozdawać swych zysków. Kapustin stwierdził, że na razie pieniądze na przygotowania mistrzostw są, choć po decyzji Juszczenki w mniejszej niż zakładano ilości. Rząd może wysupłać na razie około 250 milionów euro.

To zła wiadomość - tak minister sportu Mirosław Drzewiecki skomentował decyzję ukraińskiego przywódcy. To szkoda, że tak się stało, ale mam nadzieję, że jednak to nie zamyka procesu przyznawania na cele organizacji Euro tych pieniędzy - zaznaczył. Dodał jednak, że to każde z państw-organizatorów ponosi odpowiedzialność za własne przygotowania. Posłuchaj relacji Krzysztofa Zasady:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio