Agnieszka Radwańska awansowała do półfinału kończącego sezon turnieju masters - WTA Championships (pula nagród 4,9 mln dol.) w Stambule. Czwarta tenisistka świata pokonała w ostatnim meczu Grupy Białej Włoszkę Sarę Errani 6:7 (6-8), 7:5, 6:4.

REKLAMA

Spotkanie trwało trzy godziny i 29 minut. Od pierwszych minut potwierdziły się przewidywania Radwańskiej, że nie będzie w tym meczu krótkich wymian. Dość wolna, chropowata nawierzchnia sprawiała, że Włoszka dobiegała niemal do każdego zagrania. Wykorzystywała też, że po płaskim serwisie Polki piłka nie wpadała w poślizg, tylko odskakiwała wysoko, więc dość głęboko wchodziła w kort przy returnie i atakowała ją.

Niesamowita regularność uderzeń przeciwniczki z linii głównej sprawiła, że krakowianka musiała coraz częściej szukać okazji na wypady do siatki. Próbowała też zaskakiwać Errani dropszotami, ale ta do wielu dochodziła i potrafiła zrewanżować się tym samym.

W trzecim gemie Radwańska nieoczekiwanie straciła podanie. Chwilę później przegrywała już 1:3, jednak zdobyła trzy następne gemy. Przy stanie 4:4 ponownie pozwoliła się przełamać, ale natychmiast odrobiła stratę. Doszło do tie-breaka, którego lepiej rozpoczęła Errani - odskoczyła na 4-1 i 6-4. Przy pierwszym setbolu Włoszka popełniła podwójny błąd serwisowy, a przy drugim szczęście pomogło krakowiance, bowiem po jej forhendzie piłka przetoczyła się po taśmie na drugą stronę kortu. Przy trzeciej okazji, po godzinie i 13 minutach gry, siatka pomogła tym razem Errani. Spowolnioną po necie piłkę, która wylądowała w połowie kortu, Radwańska wyrzuciła na aut.

Przed drugą partią Errani udała się do łazienki, a po wydłużonej przerwie od razu objęła prowadzenie 2:0. Nie utrzymała tej przewagi, ale od 2:2 nastąpiła seria wzajemnych przełamań. To Włoszka jako pierwsza utrzymała swoje podanie na 5:4, po najdłuższym, najbardziej wyrównanym, ale i pełnym błędów z obu stron gemie. Szybciej opanowała się jednak Radwańska i zdobyła trzy następne gemy i w ten sposób po dwóch godzinach i 21 minutach gry wyrównała stan meczu.

Otwarcie decydującej partii przyniosło łatwe prowadzenie Polki 3:0, 4:1 i wreszcie 5:1. Później znów zrobiło się nerwowo. Jednak przy 5:4 i 40:30 Radwańska wykorzystała pierwszego meczbola po trwającej 3,5 godziny walce.

23-letnia krakowianka zajęła drugie miejsce w grupie, za Rosjanką Marią Szarapową, wiceliderką rankingu WTA Tour. W sobotę Polka stanie przed szansą, by zrewanżować się Williams za lipcową porażkę w jej pierwszym wielkoszlemowym finale w Wimbledonie. Po tamtym turnieju została numerem dwa na świecie.