To nerwowy start zimowych igrzysk olimpijskich dla kobiecej reprezentacji Finlandii w hokeju na lodzie. Cztery zawodniczki zachorowały na ostrą infekcję żołądkową, wywołaną przez agresywnego norowirusa. Zostały odizolowane od koleżanek z drużyny, która dziś wieczorem miały zmierzyć się na lodowisku z Kanadyjkami. Ostatecznie mecz został przeniesiony na 12 lutego
- Norowirus zaatakował fińską drużynę hokeja kobiet w wiosce olimpijskiej - kilka zawodniczek trafiło do izolacji.
- Środowy trening został odwołany, a dzisiejszy mecz z Kanadyjkami przeniesiony.
- Polska drużyna liczy na medale, zwłaszcza w łyżwiarstwie szybkim, snowboardzie alpejskim i short tracku - fani mają powody do ekscytacji!
Fińska reprezentacja kobiet w hokeju na lodzie została dotknięta nagłą falą infekcji. Co najmniej cztery zawodniczki tej drużyny w nocy z wtorku na środę zachorowały na ostrą infekcję żołądkową, najprawdopodobniej wywołaną przez agresywnego norowirusa.
Zawodniczki zostały natychmiast odizolowane, a drużyna odwołała środowy trening.
Norowirus to wyjątkowo zaraźliwy patogen, przenoszony przez powierzchnie, powietrze i jedzenie. W olimpijskim tłumie, gdzie sportowcy żyją i trenują razem, nawet pojedynczy przypadek infekcji może oznaczać lawinowy wzrost zachorowań.
Norowirus jest szczególnie trudny, ponieważ rozprzestrzenia się bardzo szybko i może pochodzić z wielu różnych źródeł. Mamy jednak wszystkie narzędzia, aby poradzić sobie z sytuacją i obecnie skupiamy się na działaniach zapobiegawczych - uspokajał główny lekarz fińskiego zespołu, Maarit Valtonen.
Zarażone zawodniczki oraz ich współlokatorki zostały objęte ścisłą izolacją w swoich pokojach w wiosce olimpijskiej w Mediolanie. Wszystkie pomieszczenia zespołowe - zarówno w wiosce olimpijskiej, jak i na lodowisku - poddano intensywnej dezynfekcji.
Mimo tych wieści Finki o godzinie 21.10 miały się zmierzyć z mistrzyniami olimpijskimi - Kanadyjkami. Ostatecznie dziś po południu zdecydowano, że mecz zostanie przeniesiony na 12 lutego.
Wioska olimpijska w Mediolanie, otwarta na tydzień przed inauguracją igrzysk, gości już sportowców z całego świata. W sześciu nowych budynkach przygotowano 1700 miejsc. Włosi, Niemcy, Czesi, Japończycy, Holendrzy i Australijczycy już zadomowili się w Porta Romana.
W trosce o bezpieczeństwo wszystkich uczestników, wprowadzono surowe zasady higieny i kontaktów, a pracownicy nieustannie monitorują sytuację sanitarną.
Tegoroczne igrzyska to już trzecia zimowa olimpiada organizowana przez Włochy. Po historycznej Cortinie 1956 i nowoczesnym Turynie 2006, Mediolan-Cortina 2026 ma być igrzyskami zrównoważonego rozwoju.
W Cortinie w 1956 roku Polska zdobyła pierwszy medal zimowych igrzysk dzięki Franciszkowi Gąsienicy-Groniowi, a świat oglądał zmagania sportowców po raz pierwszy w telewizji.
W Turynie 2006 Tomasz Sikora i Justyna Kowalczyk przełamali medalową posuchę.
Tegoroczna impreza łączy alpejską tradycję z nowoczesnością - aż 90 proc. infrastruktury stanowią już istniejące obiekty, a całość odbywa się w duchu ekologii i cyfrowej innowacji.
W 2026 roku nasza reprezentacja na igrzyska olimpijskie we Włoszech liczy aż 60 zawodników, którzy rywalizują w 12 różnych dyscyplinach. Na jej czele stoją prawdziwi weterani olimpijskich aren. Chorążymi naszej drużyny zostali: Natalia Czerwonka - łyżwiarka szybka, dla której są to już piąte igrzyska, oraz Kamil Stoch - legenda skoków narciarskich, który do olimpijskiej rywalizacji staje po raz szósty.
Gdzie szukamy medali? Największe nadzieje olimpijskie:
- Łyżwiarstwo szybkie: To właśnie tutaj Polacy mają szansę na spektakularne sukcesy. Vladimir Semirunnij, specjalista na dystansie 10 000 metrów, to jeden z naszych żelaznych kandydatów do medalu. Jego forma w ostatnich sezonach budzi podziw, a doświadczenie zdobyte na arenach międzynarodowych pozwala z optymizmem patrzeć na olimpijską rywalizację. Nie mniej emocji dostarczą starty Andżeliki Wójcik i Kai Ziomek-Nogal. Obie zawodniczki już wielokrotnie udowadniały, że potrafią walczyć jak równy z równym z najlepszymi na świecie. Ich szybkość, technika i determinacja sprawiają, że możemy śmiało marzyć o kolejnych medalach w tej dyscyplinie.
- Snowboard alpejski: Aleksandra Król-Walas to nazwisko, które coraz częściej pojawia się w kontekście olimpijskich nadziei. Jej finałowy start już 8 lutego - cała Polska będzie trzymała kciuki! Król-Walas to zawodniczka, która nie boi się wyzwań i zawsze daje z siebie wszystko. Do walki o medal stanie także Oskar Kwiatkowski - aktualny mistrz świata, który w tym sezonie imponuje formą i konsekwencją.
- Short track: Nie można zapominać o short tracku, gdzie polska sztafeta mieszana z Natalią Maliszewską na czele uznawana jest za jedną z najlepszych na świecie. Dynamiczne wyścigi, nieprzewidywalność i ogromne tempo - to wszystko sprawia, że short track przyciąga uwagę kibiców. Polacy mają tu realne szanse na podium, a sukces sztafety może być jednym z najważniejszych wydarzeń tych igrzysk.