Polska pokonała Bośnię i Hercegowinę 3:0 w meczu piłkarskiej Ligi Narodów we Wrocławiu. Dwie bramki zdobył Robert Lewandowski, a jedną Karol Linetty. Goście od 15. minuty grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Anela Ahmedhodzica. Biało-czerwoni zostali liderami grupy A1.

REKLAMA

Kolejny mecz w Lidze Narodów. Na stadionie we Wrocławiu reprezentacja biało-czerwonych podjęła piłkarzy Bośni i Hercegowiny. Spotkanie rozpoczęło się o godz. 20:45. Do przerwy Polacy prowadzili 2:0. W drugiej połowie spotkania padła kolejna bramka naszych zawodników. Strzelcami byli: Robert Lewandowski i Karol Linetty. Spotkanie rozpoczęło się o godz. 20:45. Na stadionie obecnych było ok. 10 tys. kibiców.

62. GOL W REPREZENTACJI POLSKI!ROBERT LEWANDOWSKI!_______40' #POLBIH 1:0 pic.twitter.com/PVnhpM35bt

LaczyNasPilkaOctober 14, 2020

KAAAAAAAAROL LINETTY!_______45' #POLBIH 2:0 pic.twitter.com/PqQNvzk5Zt

LaczyNasPilkaOctober 14, 2020

CUDOWNA ASYSTA KLICHA I ROBERT LEWANDOWSKI TRAFIA NA 3:0!_______51' #POLBIH 3:0 pic.twitter.com/Ywp1TWKdOX

LaczyNasPilkaOctober 14, 2020

Polska: Wojciech Szczęsny - Tomasz Kędziora (72. Bartosz Bereszyński), Kamil Glik, Jan Bednarek, Arkadiusz Reca - Kamil Jóźwiak (72. Michał Karbownik), Karol Linetty, Jacek Góralski, Mateusz Klich (64. Krzysztof Piątek), Kamil Grosicki (64. Damian Kądzior) - Robert Lewandowski (58. Arkadiusz Milik).

Bośnia i Hercegowina:
Ibrahim Sehic - Branimir Cipetic, Anel Ahmedhodzic, Sinisa Sanicanin, Sead Kolasinac - Gojko Cimirot, Miralem Pjanic (32. Dennis Hadzikadunic), Amir Hadziahmetovic (74. Haris Hajradinovic) - Edin Visca (58. Amer Gojak), Edin Dżeko (58. Smail Previjak), Rade Krunic (74. Deni Milosevic).

Sędzia: Craig Pawson (Anglia).

Bramki: Robert Lewandowski dwie (40, 51), Karol Linetty (45-głową).

Czerwona kartka: Bośnia i Hercegowina - Anel Ahmedhodzic.

Żółte kartki: Polska - Mateusz Klich, Jan Bednarek; Bośnia i Hercegowina - Miralem Pjanic, Sead Kolasinac, Haris Hajradinovic.

PRZED WAMI DZISIEJSZA PIERWSZA JEDENASTKA REPREZENTACJI POLSKI! ________87 minut do #POLBIH pic.twitter.com/QgctnP6i3v

LaczyNasPilkaOctober 14, 2020

Dzisiejsze warunki pogodowe na @StadionWroclaw: 9 stopni 8 km/h 90% wilgotnoci__________80 minut do #POLBIH pic.twitter.com/k7LcLWGVMm

LaczyNasPilkaOctober 14, 2020

Zmajevi stigli na stadion Miejski... pic.twitter.com/7ytCqkOtFG

NFSBiHOctober 14, 2020

Czerwona kartka na początku meczu

Po przegranych barażach o wyjazd na Euro trener Dusan Bajevic nie ukrywał, że teraz najważniejszym celem dla niego i jego zespołu jest utrzymanie się w dywizji A Ligi Narodów. Po trzech kolejkach sytuacja Bośniaków w grupie A nie była dobra, bo mieli tylko dwa punkty na koncie i zajmowali ostatnie miejsce. Biało-czerwoni za to wiedzieli, że w przypadku remisu w drugim meczu grupy Włochy - Holandia, wygrywając wyjdą na pierwsze miejsce.

Pierwsi zaatakowali Bośniacy. Piłka trafiła do niepilnowanego Miralema Pjanica. Zawodnik uderzył, ale Wojciech Szczęsny pewnie interweniował. Chwilę później szansę mieli biało-czerwoni. Kamil Grosicki wychodził na wolne pole i doszedłby do piłki, gdyby nie śmiała interwencja Ibrahima Sehica.

Tak wyglądały kolejne fragmenty gry - atak za atak, akcja za akcję. Aż do 14. minuty. Po prostopadłym zagraniu Robert Lewandowski wybiegał na wolne pole i miał szansę znaleźć się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Anel Ahmedhodzic próbował powstrzymać napastnika polskiej drużyny i ten padł na murawę. Angielski sędzia Craig Pawson nie wahał się ani chwili i ukarał środkowego obrońcę Bośni czerwoną kartką.

Od tego momentu zarysowała się przewaga Polaków i szybko powinna być udokumentowana golem. Po efektownym podaniu piętą Karola Linettego w polu karnym znalazł się Jacek Góralski, który dograł jeszcze na szósty metr do Lewandowskiego, ale ten posłał piłkę w trybuny zamiast do siatki.

Przewaga Polaków rosła i kilka minut później kapitan polskiej reprezentacji miał kolejną wyśmienitą okazję, ale tym razem rywali uratował słupek. W myśl zasady do trzech razy sztuka, Lewandowski kolejną sytuację już wykorzystał.

Piłka trafiła w pole karne do stojącego tyłem do bramki Kamila Jóźwiaka. Ten próbował się odwrócić, ale za daleko wypuścił sobie piłkę. Pierwszy dopadł do niej Lewandowski i nie dał szans Sehicovi. Dla najlepszego strzelca w historii polskiej reprezentacji był to dopiero pierwszy gol zdobyty na Stadionie Wrocław.

Zespół Jerzego Brzęczka nadal atakował i jeszcze przed przerwą zdołał podwyższyć prowadzenie. Po koronkowej akcji i świetnym zagraniu Lewandowskiego do Linettego, ten mierzonym strzałem głową trafił do siatki.

Bośniacy od momentu czerwonej kartki praktycznie ani razu nie zagrozili bramce Szczęsnego. Stracili za to Miralema Pjanica, który z powodu kontuzji musiał zejść z boiska i zastąpił go Dennis Hadzikadunic.
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił - Polacy mieli przewagę. Biało-czerwoni atakowali, a rywale bronili się i szukali szans w kontratakach i stałych fragmentach gry.

Polska liderem grupy

Sześć minut po wznowieniu gry było już 3:0. Tym razem świetnym podaniem popisał się bardzo aktywny Mateusz Klich, a do bramki po raz drugi w środę trafił Lewandowski.

Po tym jak Krzysztof Piątek zastąpił Klicha, a wcześniej za Lewandowskiego wszedł Arkadiusz Milik, Polska przeszła na ustawienie z dwoma napastnikami, ale nie przełożyło się to na większą liczbę sytuacji bramkowych. Polacy nadal przeważali, ale brakowało ostatniego dokładnego podania. Spadło też tempo akcji i rywale mieli ułatwione zadanie w rozbijaniu ataków gospodarzy.

Najlepszą okazję na podwyższenie prowadzenia miał Piątek. W zamieszaniu w polu karnym polski napastnik uderzył z kilku metrów, ale jeden z rywali podbił piłkę i ta przeleciała nad poprzeczką. Piątek tylko złożył ręce i z niedowierzaniem pokręcił głową.

Goście w drugiej połowie tylko raz poważniej zagrozili bramce Szczęsnego. Prawą stroną przedarł się Branimir Cipetic i dośrodkował w pole karne, ale wyszedł mu strzał, po którym piłka omal nie wpadła pod poprzeczkę.
Po ostatnim gwizdku we Wrocławiu dotarła dobra wiadomość z Bergamo, gdzie Włosi zremisowali z Holandią 1:1, a to oznaczało, że Polska została liderem grupy.

Trener Bośni i Hercegowiny: Do kartki graliśmy odpowiedzialnie

Daliśmy dzisiaj dużo z siebie i graliśmy odpowiedzialnie, ale tylko do czerwonej kartki, która dużo zmieniła - powiedział po przegranym we Wrocławiu meczu z Polską 0:3 w Lidze Narodów trener piłkarskiej reprezentacji Bośni i Hercegowiny Dusan Bajevic.

Szkoleniowiec nie ukrywał, że kluczowa dla losów meczu była sytuacja z 15. minuty, kiedy Anel Ahmedhodzic za faul na Robercie Lewandowskim został ukarany czerwoną kartką.

Później trudno było kontrolować mecz. Musieliśmy zdecydować się na zmianę w ustawieniu. Do tego Miralem Pjanic cierpiał i musiał zostać zmieniony - dodał.

Dwie bramki w środę zdobył Lewandowski i do tego dołożył genialną asystę. Bajevic docenił klasę polskiego napastnika,

To jeden z najlepszych piłkarzy w Europie. Na pewno to co osiągnął, zawdzięcza swojej pracy - krótko skomentował Bajevic.

Dla Bośni i Hercegowiny był to trzeci mecz w ciągu tygodnia i jej selekcjoner przyznał, że odbiło się to na dyspozycji fizycznej jego zespołu.

Po przegranych barażach do Euro byliśmy rozczarowani, ale próbowaliśmy iść do przodu w meczach z Holandią i Polską. Jesteśmy bardzo zmęczeni fizycznie i mentalnie. Trójka piłkarzy z trudem wytrzymała ten mecz. Już tutaj nie przyjechaliśmy w najlepszej dyspozycji fizycznej. Nie szukam wymówek, ale pewnych sytuacji nie mogliśmy uniknąć. Byliśmy zmuszeni do zmian. W tym meczu daliśmy wszystkim szanse, aby zagrali i w tym wszystkim jest to jedyna pozytywna sytuacja
podsumował Bajevic

Wspaniały występ Roberta Lewandowskiego

Mecz piłkarskiej Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną we Wrocławiu był 114. występem w reprezentacji Polski Roberta Lewandowskiego. 32-letni napastnik coraz wyraźniej prowadzi w klasyfikacji wszech czasów.

W środę Lewandowski strzelił dwa gole i z dorobkiem 63 bramek jest też najskuteczniejszy w historii drużyny narodowej.

Kamil Grosicki wystąpił po raz 78. w kadrze, a w przypadku Kamila Glika to był 77. mecz w narodowych barwach.

Brzęczek: Chcemy wykorzystać każdą okazję do sprawdzenia kolejnych zawodników

Przed dzisiejszym pojedynkiem we Wrocławiu selekcjoner Jerzy Brzęczek zapowiedział, że w porównaniu ze spotkaniem z Włochami można spodziewać się zmian w wyjściowym składzie biało-czerwonych.

Do Euro mamy dużo czasu, ale on szybko płynie i chcemy wykorzystać każdą okazję do sprawdzenia kolejnych zawodników. Rotacja się nie skończy i tak będzie też jutro. Pierwszy raz jesteśmy w sytuacji, że gramy podczas zgrupowania trzy mecze, ale nie po raz ostatni. Musimy pamiętać, co nas czeka w listopadzie, ale także w marcu, gdzie będziemy mieli trzy mecze eliminacji mistrzostw świata. Trzy bardzo ważne mecze, bo nie będziemy mogli sobie pozwolić w nich na stratę punktów i jakąkolwiek niedyspozycję. Dlatego musimy być gotowi na różne rozwiązania i chcemy dać szansę pokazania się wszystkim piłkarzom, którzy zjawili się na październikowym zgrupowaniu
wyjaśniał na wtorkowej konferencji prasowej Jerzy Brzęczek

W niedzielę przed końcowym gwizdkiem meczu z Włochami z powodu kontuzji z boiska musiał zejść Robert Lewandowski: jego występ w dzisiejszym pojedynku stanął wówczas pod znakiem zapytania.

Wczoraj jednak selekcjoner zapewnił, że "jest zdecydowana poprawa, jeżeli chodzi o Roberta Lewandowskiego", i zapowiedział, że ostateczna decyzja ws. występu kapitana kadry w meczu z Bośniakami zapadnie po planowanym tego dnia treningu.

Nic jednak nie wskazuje, że nie będzie mógł zagrać, i bardzo się cieszę, że będzie do naszej dyspozycji - zaznaczył Brzęczek.

"W pełni skoncentrowani i zmobilizowani"

O samym meczu selekcjoner mówił, że jego zawodnicy muszą podejść do niego "w pełni skoncentrowani i zmobilizowani".

Gramy z niewygodnym, nieprzyjemnym przeciwnikiem, który potrafił zremisować z Włochami i Holendrami. Potrafiliśmy wygrać z Bośnią na wyjeździe, ale jutro czeka nas nowe wyzwanie - podkreślił.

Polaków w listopadzie czekać będą jeszcze wyjazd do Włoch i pojedynek z Holendrami na Stadionie Śląskim w Chorzowie.

Zwycięzca grupy jesienią 2021 roku zorganizuje turniej finałowy Ligi Narodów, a ostatnia z drużyn spadnie do dywizji B.