"Final Four to realizacja naszych marzeń. Wszyscy wiemy, o co walczymy, dlatego chcemy sprawić sensację" - przyznaje kapitan piłkarzy ręcznych Vive Targi Kielce Grzegorz Tkaczyk. W sobotę jego drużyna zmierzy się w półfinale rozgrywek z zespołem Barcelony.

REKLAMA

Polska Agencja Prasowa: W jaki sposób kapitan drużyny będzie motywował kolegów przed meczem z legendarną Barceloną?

Grzegorz Tkaczyk: Myślę, że szczególna motywacja nie jest konieczna. Wszyscy wiemy dobrze, o co walczymy. Jest to dla nas realizacja marzeń i nikt nikogo nie musi mobilizować przed takim meczem. Każdy doskonale wie, co ma robić.

Barcelona to najbardziej utytułowany zespół LM spośród uczestników Final Four. W drodze do tego turnieju miała jednak dwie wpadki...

Oceniam nasze szanse 50 na 50. Wiadomo, że Barcelona jest faworytem na papierze, wielokrotnie sięgnęła już po główne trofeum, ma bagaż doświadczeń dużo większy od nas. Patrzy się na ten zespół przez pryzmat wielkiej historii. Jestem przekonany, że sobotni półfinał nie będzie jednak dla rywali łatwym meczem. Zrobimy wszystko, by sprawić - jakby nie było - sensację. Taka jest rola zespołu, który nie jest faworytem i debiutuje w Final Four.

Jaka jest recepta na sukces?

To nie jest prosty przepis. Wręcz przeciwnie. Musimy zagrać perfekcyjnie pod każdym względem. Tutaj abecadło piłki ręcznej w każdym elemencie musi działać na najwyższym poziomie. Bez błędów, bo Barcelona ich nigdy nie wybacza. To jest tak doświadczony zespół, że aby go ograć, musi być świetna obrona, bardzo mądry atak i skuteczne kontry. Te wszystkie elementy muszą zadziałać na najwyższym poziomie.

Final Four to najbardziej prestiżowy turniej klubowej piłki ręcznej. Odczuwacie stres?

Stresu nie ma, ale pewne emocje są. Im bliżej półfinału, tym większe. Będzie działała na nas atmosfera tego turnieju. Myślę jednak, że to napięcie powinno działać mobilizująco.

Rozmawiał Marek Klapa (PAP)