"Fizycznie (syn) już dobrze się czuje, ale psychicznie jeszcze nie" - mówi matka chłopca, który miał być szarpany i ciągnięty przez całą klasę przez nauczyciela w Szkole Podstawowej nr 3 w Głogowie. Dodaje, że syn został też wyzwany przez nauczyciela od "debili" i "gnoja". Dolnośląskie Kuratorium Oświaty zapowiedziało kontrolę. Sprawą zajmuje się prokuratura. Prok. Liliana Łukasiewicz potwierdziła, że 12-latek ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. "Według tego orzeczenia, dziecko sprawia problemy wychowawcze, przejawia objawy agresji w stosunku do otoczenia" - powiedziała.
- Co wydarzyło się podczas lekcji w szkole w Głogowie?
- Jak całe zdarzenie relacjonuje matka ucznia?
- Jakie działania podjęła szkoła po incydencie z nauczycielem?
- Jakie konsekwencje grożą nauczycielowi po tym zdarzeniu?
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Po zawiadomieniu złożonym przez matkę 12-latka oraz dyrekcję szkoły prokuratura prowadzi dochodzenie w sprawie nauczyciela, który miał szarpać i wyzywać ucznia podczas lekcji techniki w Szkole Podstawowej nr 3 w Głogowie.
Dochodzenie prowadzone jest w sprawie spowodowania "naruszenia narządów ciała 12-latka, poprzez szarpnięcie pokrzywdzonego za przedramię, w wyniku czego upadł on na podłogę" - powiedziała w czwartek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy prok. Liliana Łukasiewicz. Śledczy sprawdzą też, czy nauczyciel znieważył ucznia, zwracając się do niego w wulgarny sposób.
Według wstępnych ustaleń prokuratury, chłopiec zakłócał porządek zajęć i krzyczał do nauczyciela. Nauczyciel polecił mu, aby opuścił klasę i udał się do gabinetu pedagoga szkolnego, ale uczeń tego polecenia nie wykonał. W związku z tym doszło do incydentu, podczas którego nauczyciel miał szarpnąć chłopca, uczeń upadł na podłogę. Chłopiec miał powiedzieć do nauczyciela jeszcze coś niewłaściwego, następnie ten skierował do 12-latka słowa niecenzuralne - relacjonowała prokurator.
Matka chłopca powiedziała portalowi Głogów Nasze Miasto, że syn miał zostać wyzwany przez nauczyciela od "debili" i "gnoja", a także usłyszeć polecenie, by "wyp... z klasy". Według relacji dziecka chłopak był też ciągnięty przez nauczyciela przez całą salę.
W poniedziałek syn uciekł z dwóch ostatnich lekcji, bo nie chciał być w szkole. Fizycznie już dobrze się czuje, ale psychicznie jeszcze nie - powiedziała pani Natalia, mama chłopca, portalowi Głogów Nasze Miasto.
Na dodatek to Maciek się martwi, że przez niego nauczyciel nie będzie już uczył. Razem z panią pedagog tłumaczyłyśmy mu, że to przecież nie jego wina. To osoba dorosła powinna wiedzieć, jak się zachować - dodała.
Kobieta podkreśla, że zarówno ona, jak i jej syn otrzymali wsparcie ze strony szkoły.
Matka chłopca wyjaśnia, że jej syn od roku ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego i zindywidualizowaną ścieżkę nauczania z języka polskiego, matematyki i języka angielskiego. Na pozostałe zajęcia uczęszcza razem z rówieśnikami. Wcześniej poradnia psychologiczno-pedagogiczna wydała opinię, jak z nim pracować.
Jest trudnym chłopcem, dlatego jestem w stałym kontakcie ze szkolną pedagog odnośnie jego nauki i zachowania. Jednak nie wyobrażam sobie, by jakikolwiek nauczyciel szarpał mi dziecko, które i tak ma duże problemy z dostosowaniem się do innych - mówi matka chłopca. Coś takiego zdarzyło się pierwszy raz - podkreśla.
Do zdarzenia doszło 23 stycznia. Z relacji chłopca wynika, że nauczyciel techniki polecił mu wstać i udać się do szkolnej pedagożki. Uczeń odpowiedział, że zrobi to za chwilę, gdy skończy przepisywać zadanie, ponieważ później nie zdąży.
Wtedy nauczyciel - według ustaleń dziennikarki RMF FM Martyny Czerwińskiej - miał zepchnął chłopca z krzesła na metalowe elementy ławki, a następnie ciągnąć go przez całą salę za rękę. Miał także szarpać 12-latka i ubliżać mu, używając wulgaryzmów.
Szkoła zareagowała natychmiast. Chłopiec trafił pod opiekę pedagoga i wicedyrektora. Po powrocie do domu dolegliwości bólowe dziecka zaczęły się nasilać i z matką udał się na SOR.
Według prokuratury, nie stwierdzono u niego poważniejszych obrażeń. Zlecono opinię biegłemu z zakresu medycyny sądowej, który ma się wypowiedzieć, czy obrażenia chłopca są na okres poniżej dni siedmiu, czy jest to jedynie naruszenie nietykalności cielesnej. Z dokumentacji medycznej wynika, że chłopiec ma stłuczony bok - powiedziała rzeczniczka legnickiej prokuratury.
Prok. Łukasiewicz potwierdziła też, że 12-latek ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Według tego orzeczenia, dziecko sprawia problemy wychowawcze, przejawia objawy agresji w stosunku do otoczenia - powiedziała prokurator.
Opinię o potrzebie kształcenia specjalnego wydała poradnia socjologiczno-pedagogiczna.
Prok. Łukasiewicz podkreśliła, że nauczyciel nie usłyszał zrzutów, a według prokuratury koniecznie jest przesłuchanie 12-letniego ucznia. Odbędzie się ono przed sądem. Przesłuchiwani będą również pedagodzy oraz inne osoby, które miały kontakt z dzieckiem po zdarzeniu.
Za czynny, które są przedmiotem dochodzenia, grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub do dwóch lat więzienia. Dochodzenie, w przeciwieństwie do śledztwa, prowadzone jest w sprawach mniejszej wagi.
Kontrolę w Szkole Podstawowej nr 3 zapowiedziało Dolnośląskie Kuratorium Oświaty.
Nauczyciel nie odniósł się dotąd do zarzutów. Obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim. Poza odpowiedzialnością karną musi liczyć się również z konsekwencjami zawodowymi, w tym z wydaleniem z zawodu.