"Ucieszyliśmy się na wieść o wygranej, choć nie byliśmy zaskoczeni" - tak o swoim zwycięstwie w polskim etapie konkursu CanSat mówią członkowie grupy Dr0p Team z Bednarskiej Szkoły Realnej w Warszawie. W ramach międzynarodowego konkursu technicznego organizowanego przez Europejską Agencję Kosmiczną licealiści mieli za zadanie samodzielne skonstruowanie symulatorów sond kosmicznych. Dzięki temu młodzież ma szansę zaangażować się w autorski projekt naukowy i inżynierski, już na etapie edukacji szkolnej.

REKLAMA

Kosmiczna sonda

Tak zwany CanSat to sonda badawcza mieszcząca się w pojemniku wielkości puszki po napoju. Jego zadaniem jest przeprowadzenie badań i eksperymentów podczas lotu rakietą i w trakcie opadania na spadochronie. Uczniowie i uczennice stają przed wyzwaniem umieszczenia w CanSacie wszystkich podstawowych systemów składających się na satelitę - zasilania, modułu komunikacji oraz komputera pokładowego.

Dzięki projektowi CanSat uczestniczące zespoły doświadczają wszystkich faz profesjonalnego projektu kosmicznego - od wyboru celów misji, finansowania, promocji, zaprojektowanie CanSata, integracji komponentów, testowania systemu, raportowania, przygotowania do startu po analizę uzyskanych danych naukowych.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Sukces licealistów ze stolicy

Młodzi naukowcy

Tymon Szczepański, Krzysztof Kociołek, Jan Rzewuski i Jerzy Puchalski - czworo licealistów z Bednarskiej Szkoły Realnej w Warszawie stanie w szranki z uczniami z całej Europy w międzynarodowym etapie konkursu CanSat. Do tej pory pokonali już 60 zespołów z całej Polski.

Pomysł pojawił się w zeszłym roku szkolnym. Nasz nauczyciel od fizyki i zajęć technicznych powiedział nam o tym konkursie. Pamiętam, że pierwsze przygotowania do konkursu robiliśmy w wakacje, a we wrześniu podjęliśmy decyzję i zgłosiliśmy się do konkursu - mówi Jan Rzewuski.

Niektórzy z nas kosmosem interesowali się już wcześniej, a innych ekscytowała perspektywa wzięcia udziału w większym konkursie, który byłby technicznie wymagający, bo jesteśmy grupą uczniów która interesuje się takimi rzeczami. Stąd decyzja o starcie w konkursie - dodaje Tymon Szczepański.

Żmudna praca

Jak sami przyznają, przygotowania do pierwszego etapu zajęły im aż 11 miesięcy.

To wymaga wielu godzin pracy. Może nie każdego dnia i nie 8 godzin dziennie, ale często zwalnialiśmy się nawet z lekcji żeby pracować nad naszą sondą. To też praca samodzielna w domu w weekendy - przyznaje Tymon Szczepański. Na pewno trzeba się temu poświęcić. To zarówno praca teoretyczna jak i praktyczna, połączenie wielu dziedzin nauki. Do tego musieliśmy też rozpromować swój projekt, każdy z nas odpowiadał w grupie za coś innego - dodaje Krzysztof Kociołek.

/ foto: dr0p team /
/ foto: dr0p team /
/ foto: dr0p team /
/ foto: dr0p team /
/ foto: dr0p team /
/ foto: dr0p team /
/ foto: dr0p team /
/ foto: dr0p team /
/ foto: dr0p team /
/ foto: dr0p team /

Brak zaskoczenia

Uczniowie przyznają, że wieść o wygranej była dla nich czymś wielkim, ale niezbyt zaskakującym.

Po wygraniu polskiej edycji poczułem ogromne szczęście i satysfakcję. Pracowaliśmy nad czymś tak długo, poświęciliśmy na ten projekt bardzo dużo naszego czasu i chęci. Jest to dla nas po prostu duże osiągnięcie - mówi Jan Rzewuski.

Muszę przyznać, że byliśmy pewni siebie, bo pracowaliśmy na ten sukces bardzo ciężko. Oczywiście ogromnie się cieszyliśmy, że pojedziemy na finał europejski, ale jednocześnie nie do końca byliśmy zaskoczeni - śmieje się Tymon Szczepański.

Kolejny etap

Licealiści zmierzą się w drugim etapie konkursu z międzynarodowymi grupami uczniów 25 czerwca w Grenadzie w Hiszpanii. Mają więc miesiąc na udoskonalenie swojej sondy kosmicznej.

Teraz naszym zadaniem jest rozwiązanie trzech problemów, które miała nasza puszka i które znaleźliśmy podczas polskiego etapu konkursu. To przede wszystkim zbyt wolna prędkość lecenia puszki do przodu, więc teraz szykujemy nowy spadochron. Druga rzecz to temperatura. Termometr był za mocno przymocowany w środku puszki, więc nie mierzyliśmy temperatury na zewnątrz. W tym momencie mamy puszkę z termometrem, który jest wysunięty całkowicie poza puszkę i w ten sposób będziemy mogli mierzyć tę temperaturę na zewnątrz - wyjaśnia Krzysztof Kociołek.

ESA albo Spacex

Pytani o to, czy wiążą swoją przyszłość z przemysłem kosmicznym, przyznają że wcześniej o tym nie myśleli, ale teraz tego nie wykluczają.

Sam nie wiem jeszcze kim będę w przyszłości. Póki co rozważam studiowanie nauk ścisłych, np. matematyki, informatyki lub inżynierii kosmicznej. Interesuję się również psychologią i lingwistyką. Nie wykluczam żadnej z tych opcji - mówi Jan Rzewuski.

Nigdy nie myślałem o tym, żeby pracować w branży kosmicznej, raczej myślałem o informatyce, ale teraz jak o tym myślę, to zastanawiam się nad pracą w Europejskiej Agencji Kosmicznej lub SpaceX. Biorąc pod uwagę doświadczenie jakie zdobyłem tutaj i to jak mi się spodobał ten konkurs, to myślę że tam też mogłoby mi się spodobać - przyznaje Krzysztof Kociołek.

Przygotowania do następnego etapu konkursu zespołu Dr0p Team możecie śledzić na ich Instagramie.

Pracę młodych naukowców można także wesprzeć biorąc udział w zbiórce.

Polskie sukcesy

Polscy uczniowie i uczennice już od kilku lat biorą udział w zawodach CanSatów. W 2013 roku sukces odniosła drużyna Kraksat z Krakowa, która zajęła pierwsze miejsce na europejskich finałach. W 2015 drużyna licealistów z tego samego miasta zajęła drugie miejsce w konkursie europejskim.

Zwycięzcy polskiej edycji CanSat 2017 - zespół CANpernicus z Torunia - osiągnęli sukces, zajmując trzecie miejsce. Z kolei w 2019 roku, zespół ArctowSky uzyskał na finałach eurpejskich nagrodę specjalną za wybitne osiągnięcie naukowe. W 2021 roku kolejny sukces, OSATeam zdobyła nagrodę za najlepszego CanSata.