Cztery osoby nie żyją, dwie są ranne, przy czym jedna w stanie ciężkim - to tragiczny bilans pożaru na warszawskim Ursynowie. Ofiary śmiertelne to pracownicy prowadzący remont budynku, w którym mieści się strzelnica.

REKLAMA

Do zdarzenia doszło przed godz. 15:00 w sobotę na ul. Migdałowej na warszawskim Ursynowie. Początkowo informowano, że doszło do pożaru samochodu dostawczego, a ogień rozprzestrzenił się na sąsiedni budynek.

Najnowsze ustalenia strażaków są jednak takie, że pożar wybuchł w remontowanym budynku, w którym mieści się strzelnica. Następnie, prawdopodobnie w wyniku otwarcia drzwi, ogień przeniósł się na stojącego w pobliżu busa, który również stanął w płomieniach.

Warszawska straż pożarna poinformowała, że po wstępnym ugaszeniu ognia i wejściu strażaków do środka budynku, z pomieszczeń wyniesiono w sumie pięć osób. Poszkodowana została też inna osoba, będąca w pobliżu palącego się samochodu dostawczego.

Finalnie zginęły cztery osoby, a dwie zostały ranne - jedna z nich w stanie ciężkim została przetransportowana do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a druga ma poparzenia nóg.

Ofiarami tragedii są mężczyźni, obywatele Polski i Ukrainy. Ich dokładna tożsamość jest sprawdzana. Są to mężczyźni powyżej 40. roku życia - mówiła w rozmowie z reporterką RMF FM Magdalena Grajnert asp. sztab. Marta Chaberska ze stołecznej policji.

W działaniach bierze udział pięć zastępów straży pożarnej i policja, która czeka na przyjazd prokuratora. Służby mogą pracować na miejscu pożaru do późnych godzin wieczornych.

Dokładne przyczyny wybuchu pożaru na razie nie są znane. Śledczy będą ustalać, w jaki sposób ogień pojawił się w busie i dlaczego rozprzestrzenił się na sąsiedni budynek.