​Pięć apelacji od wyroku w sprawie Waldemara Bonkowskiego wpłynęło do sądu Okręgowego w Gdańsku - dowiedział się reporter RMF FM Kuba Kaługa. Były senator, związany w przeszłości z PiS, w kwietniu został skazany na rok pozbawienia wolności, w zawieszeniu na 3 lata, w związku ze śmiercią psa, którego ciągnął za autem. Uznano go winnym zabicia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem.

REKLAMA

Oprócz samego Waldemara Bonkowskiego, który od początku zaznaczał, że jest niewinny, a potem informował, że będzie się odwoływał, apelację złożyła także prokuratura.

Sąd zabronił Bonkowskiemu posiadania psów

Oskarżyciel publiczny żądał w pierwszej instancji kary roku i 10 miesięcy więzienia, bez zawieszenia. Do tego z pierwszym wyrokiem w tej sprawie nie zgodziło się trzech z czterech oskarżycieli posiłkowych, który występowali w tej sprawie. To organizacje zajmujące się ochroną praw zwierząt. Jako ostatnia - dokładnie 13 czerwca - apelację do Sądu Rejonowego w Kościerzynie złożyła obrona.

W tym tygodniu sprawa trafiła już do Sądu Okręgowego w Gdańsku. Jest jeszcze w trakcie rejestrowania jej w wydziale odwoławczym. Trzeba będzie jeszcze wylosować sędziego, który poprowadzi proces apelacyjny w głośnej sprawie, a potem oczywiście wyznaczyć termin jego rozpoczęcia. Trudno przewidywać kiedy dokładnie może się zacząć proces odwoławczy, ale jeśli nie będzie niespodzianek, to zapewne ruszy jesienią. Można więc przypuszczać, że zacznie się on i skończy jeszcze w tym roku.

Oprócz orzeczonej kary więzienia w zawieszeniu, sąd zabronił także Bonkowskiemu posiadania psów. Ten zakaz obowiązywać będzie przez 5 lat. Do tego były senator zapłacić ma 20 tysięcy złotych tak zwanej nawiązki na rzecz gdańskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Zgodnie z treścią wyroku został także objęty dozorem kuratora sądowego. Raz na pół roku ma go pisemnie informować o tym jak przebiega okres próbny związany z karą w zawieszeniu.

Pies na haku holowniczym

Przypomnijmy, w kwietniu zeszłego roku polityk został zatrzymany po tym, jak jeden z kierowców uwiecznił na filmie mężczyznę ciągnącego za swoim samochodem psa, przywiązanego do haka holowniczego. Okazało się, że za kierownicą siedział właśnie Bonkowski. Mężczyzna oskarżony został o znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem, którego skutkiem była śmierć tego zwierzęcia. Według ustaleń śledczych Waldemar B. przywiązał zwierzę do haka holowniczego samochodu, ruszył i zwiększał prędkość tak, że pies nie nadążył, przewrócił się i był ciągnięty za autem. Podczas sekcji zwłok ustalono, że zwierzę doznało poważnych obrażeń narządów wewnętrznych.

Podczas procesu Bonkowski wyjaśniał, że w dniach, gdy doszło do zdarzenia, był chory i miał wysoką gorączkę. Jego psy uciekły, a na to, że błąkają się po okolicy uwagę miał mu zwrócić miejscowy ksiądz proboszcz. Bonkowski tłumaczył, że chciał jak najszybciej odnaleźć psy i sprowadzić z powrotem na teren swojej posesji, bo mogły być niebezpieczne dla obcych.

Gdy sprawa wyszła na jaw, Bonkowski był także przedstawicielem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Społecznej Radzie Doradztwa Rolniczego przy Pomorskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Lubaniu. Organizował ona m. in. szkolenia dla rolników dotyczące dobrostanu i ochrony zwierząt. Po pytaniach od RMF FM ówczesny szef resortu Grzegorz Puda zdecydował o odwołaniu Bonkowskiego z funkcji członka Rady Społecznej.

Działalność Waldemara Bonkowskiego

Waldemar Bonkowski to znany na Kaszubach polityk. Od lat 90. związany był z Porozumieniem Centrum, później od 2001 roku z Prawem i Sprawiedliwością, które reprezentował w Sejmiku Województwa Pomorskiego. W wyborach parlamentarnych w 2015 uzyskał mandat senatora z ramienia PiS. W lutym 2018 r., po serii antysemickich wpisów w mediach społecznościowych, Bonkowski został zawieszony w prawach członka partii i został senatorem niezrzeszonym.

W wyborach 2019 r. starał się o reelekcję z własnego komitetu wyborczego, ale nie dostał się Senatu. Przeciwko Bonkowskiemu Prawo i Sprawiedliwość wystawiło w jego okręgu senackim Dariusza Drelicha, Wojewodę Pomorskiego.

Obaj politycy podzielili między siebie głosy sympatyków Prawa i Sprawiedliwości, dzięki czemu wybory w okręgu wygrał Stanisław Lamczyk z Koalicji Obywatelskiej. Bonkowski dostał wtedy zaledwie 12 procent głosów. Był to jeden z kluczowych okręgów. Wynik zaważył na układzie sił w całym Senacie, w którym ostatecznie większość uzyskała opozycja.