​Ponad 50 młodych fok szarych przechodzi aktualnie rehabilitację w Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Helu. To maksymalnie trzytygodniowe osobniki, które w ostatnich tygodniach znaleziono w wielu miejscach polskiego wybrzeża. Gdy nabiorą sił, będą wracać do naturalnego środowiska.

REKLAMA

Szpital dla małych fok - tak wiosną można określić część działalności Stacji Morskiej im. prof. Krzysztofa Skóry w Helu. Jeszcze jakiś czas temu jej pracownicy mogli mówić o "szpitaliku". Teraz jednak liczba małych, foczych pacjentów rośnie niemal codziennie. Marzec i kwiecień to czas, kiedy małe, osłabione foki szare znajdowane są na bałtyckich plażach. Dostrzeżone przez spacerowiczów lub wolontariuszy Błękitnego Patrolu WWF trafiają ostatecznie do Helu, gdzie przechodzą rehabilitację i przygotowywane są do samodzielnego życia.

Już mamy dużo takich podchowanych, zdrowych osobników, które są w naszym przedszkolu, jak to nazywamy. Czyli właściwie są prawie gotowe do wypuszczenia. Jedzą samodzielnie ryby, więc trudno nazywać je pacjentami. Raczej jeszcze chwilowo przebywają u nas, muszą zostać odpowiednio dokarmione, żeby z zapasem tłuszczyku wrócić do naturalnego środowiska. Trzeba je przygotować na te pierwsze dni albo tygodnie, kiedy będą się uczyły rozglądać w morzu za rybą - opowiada dr Iwona Pawliczka, kierownik należącej do Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego Stacji Morskiej im. prof. Krzysztofa Skóry w Helu.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Foki w Stacji Morskiej w Helu

Gdy młoda foka zostaje na lodzie

Co łączy foki szare, które trafiły do helskiej stacji? Osłabienie, często niedożywienie i skrajne zmęczenie wynikające z długiej podróży - efekty tego, że w młodym wieku nie poradziły sobie w naturalnym środowisku. Powodem może być zbyt wczesna utrata kontaktu z matką, który dla tego gatunku i tak jest bardzo krótki. Matka opuszcza bowiem swoje młode 3 tygodnie po urodzeniu.

Czasami niesforne dzieci potrafią opuścić mamę trochę za wcześnie. Zwykle nie radzą sobie w tym wielkim akwenie jakim jest Bałtyk, ponieważ rodzą się na brzegu i mama je karmi na brzegu. Dopiero potem same decydują się wejść do wody. Powinny to zrobić wtedy, gdy faktycznie mama już je zostawi, a one dojrzeją do pierwszego głodu. Instynktownie wiedzą, gdzie należy szukać pokarmu
- mówi dr Pawliczka.

Bywa również, że to matka "zaginie" albo młode dosłownie odpłynie - na oderwanym skrawku lodu, na którego skraju foki szare często rodzą się w północnych rejonach Bałtyku. Razem z tymi kawałkami lodu dryfują na południowe wybrzeża, trafiają między innymi do Polski.

Nie wszystkie muszą pochodzić jednak z północy. Najbliższa znana badaczom kolonia fok, w której dochodzi do narodzin, to okolice duńskiej wyspy Bornholm. W naszym kraju taki przypadek odnotowano jednak w 2016 roku wśród fok bytujących w okolicy ujścia Wisły. Według naukowców to dobry znak, świadczący między innymi o skuteczności działań na rzecz ochrony foki szarej i odtworzenia jej populacji w Bałtyku. Świadczy o tym również fakt, że nie ma już potrzeby, by ten gatunek foki rozmnażany był w niewoli. W Polsce ten projekt zawieszono 2 lata temu.

Wcześniej, w latach 90. Polska dołączyła do krajów bałtyckich, które od dekady już prowadziły działania w celu ochrony foki szarej w Bałtyku i odtworzenia jej populacji. Inicjatorem tych działań był zmarły w 2016 roku prof. Krzysztof Skóra, obecnie patron helskiej stacji. Wszystko zaczęło się od Balbina, młodego samca wziętego początkowo za samice, znalezionego rannego na plaży w Juracie w 1992 roku.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Młode foki na rehabilitacji

Rybna owsianka

Wyczerpane po wielu milach podróży młode foki morze często wyrzuca na brzeg. Ich największym problemem przeważnie jest nieumiejętność zdobycia pokarmu. Jednym z głównych celów foczej rehabilitacji jest nauka jedzenia ryb.

Zaczyna się w ogóle od karmienia sondą. Bo one nie potrafią jeszcze przełykać ani żadnego stałego pokarmu w pyszczkach nie miały. Podaje się tak zwaną rybną owsiankę. To jest bardzo, bardzo gładziutko zmielona ryba. Oczywiście z dodatkiem tranu, witamin i wszystkich potrzebnych foce mikroelementów. Do tego jest jeszcze dotłuszczana, żeby zastąpić chociaż na początku ten matczyny pokarm - wyjaśnia Iwona Pawliczka.

Foki, gdy tylko osiągną odpowiednią kondycję, są sukcesywnie wypuszczane na wolność. Miejsce tego powrotu zależy trochę od charakteru foki.

Jeśli widzimy, że foka jest nerwowa, bardzo nie lubi kontaktu z człowiekiem, bardzo się stresuje, na przykład transportem, to staramy się ją jak najszybciej i jak najbliżej wypuścić. Jeśli są to spokojne foki i pogoda na przykład nam sprzyja, to wypuszczamy je bliżej tego stada, które jest obecne właśnie w Ujściu Wisły, ale tak na prawdę one i tak płyną tam, gdzie chcą
- mówi Pawliczka.

Dodaje, że między innymi dzięki transmiterom umieszczanym na foczej skórze wiadomo, że część fok decyduje się dołączyć do kolonii w ujściu największej polskiej rzeki.

GPS dla wybranych

Losy tylko niektórych z młodych fok szarych będą "śledzone" przez naukowców po ich wypuszczeniu na wolność. Ze względu na duże koszty helska placówka może pozwolić sobie na wyposażenie tylko kilku osobników w roku. Niekoniecznie będą to te najsilniejsze.

Kryteria są bardzo zróżnicowane. Zależy nam na tym, żeby też sprawdzić czy te foki, którym dużo czasu zajął powrót do zdrowia i dobrej kondycji, dadzą sobie radę. Jak na razie wiemy, że dają. Szczególnie przy tworzeniu tej kolonii foczej przy ujściu Wisły, bardzo ciekawe jest to, jak się zachowują te foki wypuszczane, bo nie wiemy, gdzie one się urodziły i być może będą od razu wracać do miejsca swoich urodzin - wyjaśnia kierująca helską stacją.

Co ciekawe takie monitorowanie foki trwać może najdłużej do pierwszego linienia, dopóki zwierzę nie zgubi urządzenia wraz z sierścią.

Opis / Kuba Kaługa / RMF FM
Opis / Kuba Kaługa / RMF FM
Opis / Kuba Kaługa / RMF FM
Opis / Kuba Kaługa / RMF FM
Opis / Kuba Kaługa / RMF FM
Opis / Kuba Kaługa / RMF FM
Opis / Kuba Kaługa / RMF FM
Opis / Kuba Kaługa / RMF FM

Co zrobić gdy spotkamy fokę na plaży?

Po pierwsze nie należy podchodzić zbyt blisko. Można z odległości przyjrzeć się zwierzęciu, zrobić mu zdjęcie.

Na pewno nie należy go zaczepiać ani męczyć swoją obecnością. Warto zwrócić uwagę na to, czy foka wygląda i zachowuje się jak zdrowe. Czy nie jest ranna lub wychudzona. Jeśli będzie w dobrej formie szybko zauważy obecność człowieka i ucieknie. Gdy uznamy, że foka potrzebuje pomocy, należy powiadomić stację w Helu lub Błękitny Patrol WWF.

Błękitny Patrol WWF tel. 795 536 009

Stacja Morska IO UG w Helu tel. 58 675 08 36