Obraz urodzonego w Gdańsku impresjonisty Arthura Bendrata „Kanał w Nowym Porcie” trafił do zbiorów Muzeum Narodowego w Gdańsku. Dzieło uznawane za stratę wojenną udało się odzyskać dzięki zaangażowaniu prywatnego kolekcjonera. Jeszcze w tym roku będzie można je zobaczyć na wystawie w Zielonej Bramie.

REKLAMA

Datowany na 1907 rok obraz, odnaleziony został po blisko 80 latach. Dziś został zaprezentowany podczas konferencji prasowej zorganizowanej w Pałacu Opatów w Gdańsku. Według niemieckich napisów umieszczonych na odwrocie obrazu jego tytuł to „Kanał portowy”.

Dzieło to jeszcze do niedawna uznawane było za stratę wojenną. Figurowało w bazie obiektów ruchomych utraconych w wyniku II Wojny Światowej prowadzonej przez Ministerstwo Kultury – mówił dziś w Gdańsku wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosław Sellin.

Jak dodał obraz został odnaleziony w styczniu i przyniesiony do Muzeum Narodowego przez mieszkającego w Gdańsku kolekcjonera Andrzeja Walasa, który wyraził wolę bezwarunkowego przekazania obrazu do muzeum. Przeprowadzone oględziny i badania dzieła potwierdziły jednoznacznie, że jest to ten sam obraz, który zarejestrowany był w resortowej bazie zaginionych dzieł.

Przypadkowe odnalezienie wielkiego dzieła

Niezwykła jest historia, w pewnym sensie przypadkowego, odnalezienia obrazu. Wspomniany już Andrzej Walas, otrzymał dziś dyplom uznania za wkład w odzyskanie utraconego dzieła sztuki.

Dostałem od kolegi informacje, że kręci się po mieście pan, który oferuje sprzedaż obrazu za 30 tysięcy złotych. Pokazywał w telefonie zdjęcie. Mój kolega do niego dotarł. Też był zainteresowany kupnem tego obrazu, ale nie za bardzo go chyba było stać, mówił, że trochę wygórowana cena – opowiadał o okolicznościach dotarcia do obrazu Andrzej Walas. Jak wyjaśnił udało mu się uzyskać numer telefonu do wspomnianego mężczyzny i umówić z nim na spotkanie w górnym Sopocie.

Mężczyzna miał do zaoferowania w sumie dwa obrazy marynistyczne. Autorem drugiego był Zbigniew Litwin. Walas podjął decyzję o kupnie obrazów, chciał jednak je dokładnie obejrzeć przed dokonaniem transakcji.

Jak odwróciłem go, okazało się, że z tyłu jest opisany i opieczętowany przez Stadtmuseum w Gdańsku. Poinformowałem właściciela, że prawdopodobnie został skradziony z muzeum, dlatego nie mogę go kupić i najlepiej byłoby go przekazać Muzeum. Pan był bardzo zdesperowany, mówił, że może trzeba obraz wywieźć zagranicę, sprzedać, może zniszczyć – opowiadał Walas zaznaczając, że ostrzegł mężczyznę, że takie działanie będzie oznaczało problemy.

Ostatecznie, jak mówił Andrzej Walas, przekonał mężczyznę do przekazania obrazu, a w porozumieniu z adwokatem ustalił, że najlepszą formą będzie „obywatelskie przekazanie.”

Próbowałem się dowiedzieć jakie jest pochodzenie tego obrazu, ale nie chciano mi powiedzieć. Podpytywałem skąd go mają. Mężczyzna powiedział, że właścicielem obrazu był jego teść. Był osobą dystyngowaną tutaj w Trójmieście, znaczącą, ale nie chce poruszać tego tematu, bo mężczyzna już nie żyje – opowiadał Walas.

Jak dodał obiecał, że obraz odda do muzeum, a za drugie z marynistycznych dzieł, w związku z tą sytuacją, mężczyzna zażądał o tysiąc złotych więcej.

We wspomnianym rejestrze zaginionych podczas II Wojny Światowej dzieł sztuki jest około 65 tysięcy pozycji. Wśród nich jest jeszcze jeden obraz autorstwa Arthura Bendrata, przedstawiający gdańskie obserwatorium astronomiczne.

Muzeum Narodowe w swoich zbiorach posiada jeszcze 3 inne dzieła malarza – dwa obrazy olejne oraz akwarelę.