Do Koszalina trafił samochód, którym do domów chorych dzieci będą dojeżdżać lekarze, pielęgniarki i rehabilitanci. Pojazd otrzymała filia Zachodniopomorskiego Hospicjum dla Dzieci. Auto z logo RMF FM będzie wykorzystywane, aby pomagać każdego dnia chorym i potrzebującym opieki. Samochód został zakupiony ze środków zebranych jeszcze w ubiegłym roku. Placówka pod koniec grudnia otrzymała dwa samochody i sprzęt medyczny.

REKLAMA

Zostało trochę pieniędzy. Pracownicy hospicjum realizujący zakupy zawsze negocjują i starają się uzyskać jak największy rabat. Współpracujemy w tej sprawie. Każda złotówka ma znaczenie. Potem były rozmowy z dealerem Dacia Polmotor w Szczecinie. Okazało się, że możemy kupić jeszcze jeden samochód. Auto będzie wykorzystywane w północnej części Polski. Trafiło do placówki w Koszalinie. Każdego dnia będą tym samochodem do chorych dzieci dojeżdżać pielęgniarki, lekarze oraz rehabilitanci - tłumaczy Paweł Żuchowski, nasz amerykański korespondent, który od kilku lat organizuje zbiórki na rzecz dziecięcego hospicjum.

To naprawdę świetna wiadomość. Lekarze, pielęgniarki oraz rehabilitanci będą mogli dojeżdżać do chorych, którzy mieszkają z dala od specjalistycznych placówek. Często wyjazd do lekarza to ogromna operacja logistyczna. Teraz lekarz przyjedzie do chorego dziecka z potrzebnym sprzętem - podkreśla Paweł.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Pojazd otrzymała filia Zachodniopomorskiego Hospicjum dla Dzieci - nagranie: Łukasz Grosik/Remedy Brand

Wielkie serce słuchaczy RMF FM

W akcję zaangażowani są słuchacze RMF FM. To ich Paweł namawia do pomocy. Otwierają swoje serca. Wspierają nas słuchacze w Polsce ale i w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracuje Paweł. Polonia każdego roku przyłącza się do akcji zbierania pieniędzy. Organizuje zbiórki oraz licytacje.

W ciągu pięciu edycji akcji udało się zebrać ponad 800 tysięcy złotych. Hospicjum dla dzieci otrzymało w sumie 5 samochodów oraz kilkadziesiąt urządzeń medycznych. To między innymi respiratory, asystory kaszlu, ssaki czy przenośne oraz stacjonarne koncentratory tlenu.

/ Paweł Żuchowski / RMF FM
/ Paweł Żuchowski / RMF FM
/ Paweł Żuchowski / RMF FM
/ Paweł Żuchowski / RMF FM
/ Paweł Żuchowski / RMF FM

"To jest ogromna pomoc"

Bardzo się cieszymy. To jest ogromna pomoc. Dziękujemy wszystkim, którzy każdego roku przyłączają się do zbiórki na rzecz placówki. Dziękuję Radiu RMF FM - mówi Kinga Krzywicka prezes Zachodniopomorskiego Hospicjum dla Dzieci.

Dziękuję, że jest tak wielu pomagających. Dziękuję, że pomagacie naszym podopiecznym - powiedział Ireneusz Kłosowski członek zarządu Fundacji Zachodniopomorskie Hospicjum dla Dzieci prezentując nowy samochód.

W tym roku odbyła się już piąta edycja akcji. Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na remont budynku, który zakupiło hospicjum. To tam będzie nowa siedziba placówki pomagającej chorym dzieciom.

Samochód w ramach akcji "Kaszanka"

W ramach zainicjowanej przez naszego amerykańskiego korespondenta Pawła Żuchowskiego akcji "Kaszanka", hospicjum otrzymało 5 samochodów oraz kilkadziesiąt urządzeń medycznych. Pracownicy hospicjum dojeżdżają samochodami do dzieci na obszarze woj. zachodniopomorskiego oraz pomorskiego - do małych miejscowości, z których daleko jest do specjalistycznych placówek.

Auta z logo RMF FM każdego dnia pokonują setki kilometrów, by dotrzeć z pomocą. Dzięki takiej pomocy chore dziecko nie musi przebywać w szpitalu. Może wśród swoich bliskich spędzić ostatnie dni czy miesiące.

Skąd nazwa "Kaszanka"?

Początek był bardzo spontaniczny. Nasz korespondent odpowiedział w 2018 roku na żart Marcina Gortata, który poszukiwał obywatela USA, który zje kaszankę zasmażaną z jajkiem. Obiecał za to tysiąc dolarów. I znalazł taką osobę - kaszankę zjadł Mark Hurning, były amerykański żołnierz i weteran wojny w Iraku. Nie zrobił tego jednak dla pieniędzy. Razem z Pawłem Żuchowskim poprosili znanego koszykarza o wpłatę na rzecz Zachodniopomorskiego Hospicjum dla Dzieci.

Po apelu naszego korespondenta w Waszyngtonie kolejne osoby zaczęły - spontanicznie - wspierać placówkę, w tytule przelewu wpisując "Kaszanka". I tak zrodziła się akcja "Kaszanka". Teraz nie ma już nic wspólnego ze znanym koszykarzem.

Jak coś nie wychodzi, popsuło się, czy kiedy ktoś znajduje się w beznadziejnej sytuacji, to mówi się, że jest kompletna kaszanka. W takich placówkach zawsze czegoś brakuje, sprzętu, samochodów, pieniędzy. A więc jest kaszanka, a nawet kompletna kaszana. Stąd nazwa - śmieje się Paweł Żuchowski. Nie zmieniamy jej, kontynuujemy. Nie o nazwę przecież chodzi.