Zespoły dwóch katowickich szpitali przeprowadziły skoordynowane leczenie ciężarnej pacjentki z rozpoznaną aplazją szpiku. To bardzo rzadka choroba. Po siedmiu miesiącach pobytu w izolatce kobieta urodziła zdrowe dziecko, a następnie przeszła udany przeszczep szpiku kostnego.
- Zespoły dwóch katowickich szpitali przeprowadziły skoordynowane leczenie ciężarnej kobiety z rzadką aplazją szpiku.
- 36-latka spędziła siedem miesięcy w izolatce, będąc pod opieką hematologów, położników i psychologów.
- Pacjentka trafiła do szpitala w 10. tygodniu ciąży z ciężką niedokrwistością i bardzo niskim poziomem płytek oraz leukocytów.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
To była pacjentka ekstremalnie trudna - podkreślił podczas zorganizowanej w czwartek konferencji prasowej prof. Grzegorz Helbig, kierownik Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego w Katowicach.
36-letnia Aldona Sendal trafiła do szpitala w dziesiątym tygodniu ciąży z powodu ciężkiej niedokrwistości oraz znacznie obniżonego poziomu płytek krwi i leukocytów. Badania wykazały aplazję szpiku - chorobę, w której szpik kostny niemal całkowicie przestaje produkować komórki krwi. Dodatkowym problemem było wytwarzanie przez organizm pacjentki przeciwciał niszczących przetaczane płytki krwi, co znacząco zwiększało ryzyko groźnych krwawień, w tym krwotoku domózgowego.
Hematolodzy zwrócili uwagę na możliwy związek między samą ciążą a rozwojem aplazji szpiku. Leczenie wymagało stałych przetoczeń krwi oraz indywidualnie dobieranych płytek. Liczba płytek krwi momentami spadała do zera lub kilku tysięcy na mikrolitr, podczas gdy do zabiegów operacyjnych potrzebujemy co najmniej 50-80 tysięcy - opowiedział prof. Helbig.
Całą hospitalizację pacjentka spędziła w izolacji, pozostając pod opieką hematologów, położników oraz zespołu psychologicznego. Odwiedziny rodziny - raz na trzy tygodnie - były ściśle ograniczone ze względów bezpieczeństwa.
Równolegle nad przebiegiem ciąży czuwali lekarze Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Katowicach. Z naszego punktu widzenia nie było to leczenie choroby, ale prowadzenie ciąży w warunkach bardzo wysokiego ryzyka, aby jak najbezpieczniej doprowadzić ją do rozwiązania - wyjaśnił dr n. med. Tomasz Zieliński, położnik z UCK.
Lekarz podkreślił, że największym wyzwaniem w tym przypadku nie był sam poród, lecz doprowadzenie ciąży do momentu, w którym możliwe było jej bezpieczne zakończenie. Niska liczba płytek krwi i leukocytów oznaczała stałe ryzyko infekcji oraz groźnych krwawień - zarówno u matki, jak i dziecka.
Sama ciąża przebiegała z niewielkim zahamowaniem wzrastania płodu, dlatego zdecydowano się na wcześniejsze zakończenie jej w 37. tygodniu. 11 września 2025 roku, po wcześniejszym zabezpieczeniu preparatów krwi, wykonano planowe cięcie cesarskie. Na świat przyszła zdrowa dziewczynka w stanie ogólnym bardzo dobrym (2250 g, 50 cm, Apgar 10/10).
Zabieg musiał być przeprowadzony szybko i precyzyjnie, przy bardzo ograniczonym marginesie bezpieczeństwa - zaznaczył prof. Helbig.
Po porodzie pacjentka wróciła na Oddział Hematologii i Transplantacji Szpiku. Z uwagi na to, że nie doszło do remisji choroby po zakończeniu ciąży, lekarze zdecydowali o przeszczepieniu szpiku kostnego od dawcy niespokrewnionego. Do czasu zabiegu pacjentka przebywała w izolatce kolejne dwa miesiące. Dawca został znaleziony w międzynarodowym rejestrze.
Był to pierwszy przypadek, kiedy rozpoznaliśmy ciężką aplazję szpiku u pacjentki w ciąży. (...) W tym przypadku postępowanie jest naprawdę niestandardowe. Nie ma żadnych wytycznych, które mówią, co w takiej sytuacji należy robić - tłumaczyła doc. Anna Kopińska z Kliniki Hematologii. To była walka z tygodnia na tydzień, zarówno medycznie, jak i psychicznie - dodała.
Pod koniec listopada pani Aldona, już jako matka dwóch córek, została wypisana do domu. Kilkumiesięczna Inga rozwija się prawidłowo. Najtrudniejsza była izolacja i niepewność, czy wszystko się uda. Najbardziej bałam się o dziecko - podsumowała jej mama.
Obecnie kobieta pozostaje pod stałą opieką poradni transplantologicznej i przyjmuje leczenie immunosupresyjne. Lekarze oceniają jej rokowanie jako dobre, choć na pełną ocenę skuteczności przeszczepu potrzeba co najmniej kilkunastu miesięcy obserwacji.