Sąd Okręgowy w Katowicach ogłosił prawomocny wyrok w sprawie naturopaty Tomasza S., skazując go na rok więzienia w zawieszeniu. Mężczyzna został uznany za winnego oszukiwania i narażania na niebezpieczeństwo utraty życia dwóch kobiet cierpiących na złośliwe nowotwory. Kobiety zgłosiły się do Tomasza S. w nadziei na wyleczenie.

REKLAMA

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Naturopatia to system medycyny alternatywnej, który opiera się na przekonaniu, że organizm posiada wrodzoną zdolność do samoleczenia. Zamiast skupiać się wyłącznie na eliminowaniu objawów choroby, naturopaci starają się odnaleźć ich przyczynę i wspierać naturalne procesy regeneracyjne organizmu poprzez zmianę stylu życia, dietę i naturalne terapie.

Według ustaleń prokuratury, Tomasz S. prowadził działalność gospodarczą w zakresie naturopatii, wmawiając pacjentkom, że nie chorują na raka, lecz są zarażone patogenami. Zalecał im zaprzestanie konwencjonalnego leczenia i proponował alternatywne terapie, za które pobierał opłaty. Obie kobiety zmarły. Sąd uznał Tadeusza S. za winnego narażenia ich na niebezpieczeństwo.

"Po przeprowadzonych rzekomych badaniach, m.in. przy użyciu przedmiotu przypominającego wahadełko, zapewnił pokrzywdzone, że nie chorują na nowotwory, a zostały zarażone różnymi patogenami. Zalecił im zaprzestanie dotychczasowego leczenia i przyjmowania leków" - podawała prokuratura.

Sąd Okręgowy w Katowicach niemal w całości utrzymał wyrok Sądu Rejonowego Katowice-Wschód, obniżając jedynie kwotę naprawienia szkody dla ojca jednej ze zmarłych kobiet. Tomasz S. otrzymał również trzyletni zakaz wykonywania zawodu. Sędzia Bartłomiej Kwaśnik podkreślił, że oskarżony legalnie prowadził działalność, ale przekonywał pacjentki do rezygnacji z leczenia zgodnego z medycznymi procedurami.

Kontrowersje wokół wyroku

Wyrok spotkał się z krytyką ze strony męża jednej z ofiar, który uważa, że Tomasz S. nie poniósł wystarczającej kary. Z kolei obrońca oskarżonego, mec. Izabela Nowak, argumentowała, że jej klient działał w granicach prawa i chciał pomóc pacjentkom. Prokuratura oskarżyła Tomasza S. o oszustwa i narażenie pacjentek na niebezpieczeństwo, podkreślając, że jego działania pozbawiły je szansy na skuteczne leczenie.

Z mężem jednej ze zmarłych kobiet rozmawiał po ogłoszeniu wyroku dziennikarz RMF FM Marcin Buczek. Mówili, że to lekarz z 20-letnim stażem pracy w Paryżu. Lampy miały wystarczyć na nowotwór i na Covid. On tak wszystkich leczył. Chorego łatwo jest oszukać. Taki proceder uprawiał od ponad 20 lat - powiedział pan Waldemar.

Pan oskarżony nie pozbawił życia pań pokrzywdzonych, natomiast pozbawił je szansy na uratowanie życia - podsumował natomiast sędzia, dodając, że wdrożenie procedur konwencjonalnej medycyny dawałoby kobietom większe szanse.

Tomasz S. zalecał pacjentkom alternatywne terapie, takie jak naświetlania generatorem plazmowym, twierdząc, że mogą zastąpić konwencjonalne leczenie.