Po zawirowaniach formalnych dotyczących stanowiska dyrektora krotoszyńskiego szpitala, od ósmego czerwca jego obowiązki pełni Beata Maj – dotychczasowa szefowa placówki ds. finansowych. Najtrudniejszym zadaniem, z jakim będzie musiała uporać się kierująca szpitalem, jest zażegnanie kryzysu związanego z działaniem oddziału anestezjologii. Problemem są duże braki w personelu. "Jesteśmy na dobrej drodze, na pewno nie dopuścimy do zamknięcia jakiegokolwiek oddziału" – mówi w rozmowie z RMF FM Beata Maj.

REKLAMA

Umowę z dotychczasową dyrektor placówki Iwoną Wiśniewską, zarząd powiatu krotoszyńskiego rozwiązał 1 czerwca. Władze samorządowe tłumaczyły tę decyzję m.in. nieporozumieniami dyrekcji z personelem SPZOZ i rzekomymi planami odwołanej szefowej, co do zmiany pracy. Na jej miejsce powołano na początku miesiąca lekarza pracującego w placówce, dotychczasowemu dyrektorowi medycznemu - Mieczysławowi Pełko, który jednak po kilku dniach złożył rezygnację ze stanowiska.

Są przepisy, które regulują, kto może być tym dyrektorem. Pan starosta powołał mnie, ale okazało się, że są nowe przepisy ustawy, które nie pozwalają kierować szpitalem lekarzowi, który prowadzi również działalność medyczną. A ja prowadzę swój gabinet. Ja nie chciałem być dyrektorem, na pewno bym nie startował, ale pełnienie obowiązków do czasu wyłonienia nowego dyrektora w konkursie to była kwestia miesiąca, dwóch. Dlatego się zgodziłem - mówił w rozmowie z dziennikarzami portalu krotoszyńska.pl.

Po rezygnacji doktora Pełko, zarząd powiatu powierzył obowiązki dyrektora naczelnego placówki Beacie Maj. Jakie wyzwania stoją przed nową szefową?

Przede wszystkim musimy zażegnać kryzys związany z anestezjologią. Proszę mi wierzyć - bardzo intensywnie działamy w tym kierunku. Mamy już kilka poważnych deklaracji od lekarzy, prowadzimy kolejne rozmowy. Najważniejsi są ludzie i nasi pacjenci. Nie pozwolę na to, żeby jakikolwiek pacjent był gdzieś odesłany - wyjaśnia w rozmowie z RMF FM pełniąca obowiązki dyrektora szpitala Beata Maj.

Kryzys związany z krotoszyńską anestezjologią trwa od półtora roku. Głównym problemem są braki w personelu medycznym. Lekarze, którzy dyżurują na OIOM, musza być dyspozycyjni także na innych oddziałach, w tym m.in. na oddziale ginekologiczno-położniczym.

Staramy się organizować pracę tak, by żaden z oddziałów, a co za tym idzie - nasi pacjenci w żaden sposób nie ucierpieli. Robimy liczne rotacje w grafiku, staramy się wszystko zorganizować w taki sposób, by ciągłość pracy oddziałów i lekarzy nie była zaburzona - uspokaja nowa szefowa placówki.

Beata Maj pytana o plany dotyczące rozwoju placówki odpowiada, że jest ich sporo, ale na razie priorytetem jest anestezjologia. Na konkretne ogłoszenia, plany co do usprawnienia działania placówki przyjdzie ewentualnie czas po okresie przejściowym ­- zaznacza.

Dotychczasowa szefowa placówki ds. finansowych, funkcję dyrektora placówki będzie pełnić do czasu ogłoszenia konkursu na to stanowisko. O jego terminie krotoszyńskie starostwo powiatowe na razie nie informuje.