"Liczba chorych na Covid-19 może być nawet dziesięciokrotnie zaniżona, bo przestaliśmy się badać " - mówi dla RMF FM Janusz Dzisko. Według szefa warmińsko-mazurskiego sanepidu osoby, które źle się czują, nie powinny wychodzić z domu, a jeżeli to konieczne, to dla bezpieczeństwa innych nosić maseczki.

REKLAMA

Każdego dnia w województwie warmińsko-mazurskim odnotowuje się około stu przypadków Covid-19. Według epidemiologów to wierzchołek góry lodowej, bo testy robione są głównie w szpitalach. Wiele osób nie bada się albo nie zgłasza dodatnich wyników do systemu, bo na razie nie ma takiej możliwości.

Dla nas sygnałem mówiącym, że sytuacja nie jest dobra jest fakt, że przy trzystu próbkach, które są badane w naszym województwie każdej doby, prawie 150 jest dodatnich. Udatność tych badań jest ogromna. Gdybyśmy to przełożyli na rzeczywistą liczbę zakażeń, to pewnie musielibyśmy to pomnożyć przez dziesięć - mówi szef warmińsko-mazurskiego sanepidu Janusz Dzisko.

W regionie nie ma problemów z dostępem do testów antygenowych na Covid-19. Jeżeli zabraknie ich w jakiejś aptece, to zazwyczaj pojawiają się już następnego dnia.

Obecne mutacje Covid-19 przebiegają jak typowe jesienne infekcje. Jest temperatura, bóle mięśniowe, stawowe. Zmienił się trochę profil objawów, bo mamy sporo biegunek, zmian skórnych. Zdecydowanie więcej przypadków, gdy w grę wchodzi zapalenie zatok. Nie ma tylu ciężkich stanów, jak wcześniej, ale to nie zmienia faktu, że liczba hospitalizacji rośnie i pojawiają się zgony - dodaje Dzisko.

Lekarze zalecają, aby mając objawy badać się, a przede wszystkim nie wychodzić z domu. Jeżeli jest to konieczne, to z maseczką na twarzy, aby nie zakażać innych. Rodzice powinni też zostawiać chore dzieci i nie posyłać ich do przedszkoli, czy szkół.

Niektóre szpitale same mogą nakazywać pacjentom i odwiedzającym placówkę noszenie maseczek. W czasie dużej liczby infekcji mogą być też czasowe wstrzymania odwiedzin. Na razie jednak żadna placówka z Warmii i Mazur nie zdecydowała się na takie rozwiązanie.