W polskiej części Puszczy Białowieskiej i na terenach przyległych doliczono się 1176 żubrów żyjących na wolności - poinformował Białowieski Park Narodowy. To najwyższy wynik w historii, obejmujący stan populacji na koniec 2025 roku.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Doroczne liczenie żubrów w Puszczy Białowieskiej, gdzie znajduje się największa w Polsce populacja tych zwierząt, przeprowadzane jest zawsze zimą. Tegoroczna sroga zima ułatwiła obserwacje - żubry chętnie gromadziły się w miejscach dokarmiania, co pozwoliło na dokładniejsze oszacowanie liczebności, ocenę kondycji i stanu zdrowotnego zwierząt oraz podział na klasy wiekowe i płeć.
Zaobserwowano 1176 żubrów, w tym 248 samców i 505 samic. W pozostałych przypadkach płeć nie została ustalona ze względu na dużą odległość obserwatorów od zwierząt. Rozpoznano także 176 cieląt, czyli młodych urodzonych w ubiegłym roku.
W ubiegłym roku inwentaryzacja wykazała 870 żubrów, jednak naukowcy i leśnicy zwracali uwagę, że ponad 100 osobników przemieściło się wtedy z Puszczy Białowieskiej do Puszczy Knyszyńskiej. Jesienią 2024 roku zwierzęta te wróciły do Białowieży, co wpłynęło na tegoroczny wzrost liczebności populacji.
Przyrost populacji między 2024 a 2025 rokiem odpowiada liczbie cieląt ustalonej podczas zakończonej właśnie inwentaryzacji - wyjaśnia Andrzej Karczewski, kierownik Ośrodka Hodowli Żubrów BPN.
Część żubrów opuszcza Puszczę Białowieską i żeruje na przyległych polach, m.in. na rzepaku czy kukurydzy. Na takie zachowania wpływa dostępność pokarmu w lesie. Zwierzęta inaczej reagują w latach obfitych w żołędzie, a inaczej podczas suszy.
Karczewski podkreśla, że migracje żubrów między Puszczą Białowieską a Knyszyńską sprzyjają zwiększeniu różnorodności genetycznej stad. To połączenie na pewno jest istotne - dodaje.
W tym roku udało się założyć obrożę telemetryczną jednemu z żubrów żyjących na łąkach. Dzięki temu w przyszłości będziemy mogli lepiej śledzić ich wędrówki i dowiedzieć się, czy wracają do puszczy na okres letni, czy wychodzą poza nią - zapowiada Karczewski.