Szef komisji PE ds. Pegasusa i innych programów szpiegujących Jeroen Lenaers (z frakcji EPL) - odrzucił sugestie europosła PiS Dominika Tarczyńskiego, że afera korupcyjna nazywana "Katargate" podważa zarzuty wobec polskich władz. W listopadzie zeszłego roku komisja Pegasusa skrytykowała rząd w Warszawie za inwigilację "rozszerzoną prawie bez ograniczeń". Korespondentka RMF FM dotarła do korespondencji obu eurodeputowanych.

REKLAMA

Dominik Tarczyński w liście do Jeroena Lenarsa z 10 stycznia tego roku, chce przede wszystkim wybielić polskie władze z zarzutów, które znalazły się w listopadowym raporcie - donosi nasza korespondentka w Brukseli.

Tarczyński argumentuje, że podejrzenia korupcyjne wobec Evy Kaili - byłej wiceprzewodniczącej PE - podważają zarzuty wobec Polski i Węgier zawarte w dokumencie.

Tarczyński wyraża swoje obawy co do "wiarygodności i jakości prac" komisji w związku z aferą "Katargate". Wypomina komisji, że skoncentrowała się jedynie na Polsce i na Węgrzech. Przypomina, że Eva Kaili krytykowała polskie władze i była zwolenniczką uruchomienia wobec Polski art. 7 Traktatu UE (w związku z łamaniem zasad praworządności).

"To kolejny wymiar kryzysu praworządności w Polsce"

Z kolei Lenaers w swojej odpowiedzi z 17 stycznia przypomina, że dochodzenie komisji śledczej ds. Pegasusa opiera się na informacjach od ekspertów, dziennikarzy, organizacji pozarządowych i przedstawicieli rządów. Zaznacza, że polskie władze całkowicie odmówiły współpracy. Przypomina także o misji przedstawicieli komisji Pegasusa w Polsce i o uzyskanych wówczas niepokojących informacjach.

"Odbyliśmy szereg owocnych spotkań, które rzuciły nowe światło w sprawie nielegalnego stosowania nieustającej inwigilacji wobec podmiotów demokratycznych w Polsce. Dowiedzieliśmy się, jak system kontroli i równowagi prawnej i instytucjonalnej został zdemontowany, aby umożliwić atakowanie osób uznanych za przeciwników politycznych (...). Jak w rezultacie kluczowe standardy demokratyczne i prawa obywatelskie zapisane w prawie unijnym i polskim są rażąco naruszone. To kolejny wymiar kryzysu praworządności w Polsce"- pisze Lenaers i konkluduje: "Nie przyjmuję pańskiej sugestii, że sprawy korupcyjne podważają oskarżenia przeciwko poszczególnym Państwom Członkowskim".

Lenaers wypomina ponadto Tarczyńskiemu, że mimo, że jest pełnoprawnym członkiem komisji, uczestniczył tylko w dwóch z serii 10 spotkań w Warszawie. Wcześniej, we wstępie listu, ironicznie cieszył się z zainteresowania Tarczyńskiego pracami komisji "biorąc pod uwagę Pańską nieobecność i brak udziału w pracach tej komisji w ostatnich miesiącach".

W sprawie sugestii Tarczyńskiego by wszystkie poprawki zgłoszone przez osoby podejrzane o korupcję w aferze "Katargate" uznać za niedopuszczalne, Lenaers zapewnił, że będzie stosować się do zasad zapisanych w regulaminie komisji. Jednocześnie dał swoje pełne poparcie eurodeputowanej Sophie in ‘t Veld, która jest sprawozdawczynią raportu.

O co chodzi z aferą korupcyjną w Parlamencie Europejskim?

Afera korupcyjna w PE wybuchła w grudniu wraz z aresztowaniem byłej wiceprzewodniczącej PE, greckiej socjalistki Evy Kaili, która jest podejrzewana o branie łapówek od Kataru.

Adwokat Michalis Dimitrakopoulus poinformował w grudniu, że obrona złożyła wniosek o to, by kobieta zeznawała z wolnej stopy, z użyciem nadzoru elektronicznego, jednak prokuratura nie zgodziła się na to. W efekcie Kaili pozostaje w areszcie tymczasowym w Belgii. Jednocześnie śledztwo w jej sprawie trwa w Grecji.

Jeśli Kaili zostanie uznana za winną w Grecji, wyrok wydany przez krajowy organ sądowy będzie najprawdopodobniej surowszy niż ten w Belgii, gdzie kary za tego rodzaju przestępstwa są łagodniejsze - od 3 do 5 lat więzienia. W ojczystym kraju grozi jej 15 lat.

Śledztwo w jej sprawie ma doprowadzić do ustalenia, czy przywoziła z zagranicy niezadeklarowane środki finansowe i inwestowała je w Grecji, głównie w nieruchomości.

Kaili nie jest jedyną bohaterką afery korupcyjnej w PE. W sprawę zamieszana jest również jej rodzina i bliscy.

W areszcie przebywa też Pier Antonio Panzeri, były włoski europoseł. Jest założycielem organizacji pozarządowej Fight Impunity. W związku z aferą korupcyjną postawiono mu zarzuty.

Również wniosek Panzeriego o zwolnienie z więzienia został odroczony do 26 stycznia.

Europoseł Mark Tarabella to z kolei wiceprzewodniczący delegacji PE ds. stosunków z Półwyspem Arabskim. Jego dom został przeszukany przez belgijską policję. Zawiesił swoje członkostwo w grupie Socjalistów i Demokratów.

Na początku stycznia przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola wszczęła pilną procedurę uchylenia immunitetu dwóch europosłów na wniosek belgijskich organów sądowych. Chodzi o Andreę Cozzolino i Tarabellę.