"Nie będę ubiegać się o kolejną kadencję na tym stanowisku" - powiedziała w rozmowie z "Rzeczpospolitą" pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska. Zaznaczyła, że zmieniłaby decyzję jedynie w przypadku wystąpienia "nadzwyczajnych okoliczności".
- Najnowsze informacje z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Niebawem kończy się kadencja Małgorzaty Manowskiej jako I prezesa Sądu Najwyższego. Jeszcze w lutym zgromadzenie ogólne sędziów Sądu Najwyższego może wybrać kandydatów, spośród których prezydent powoła I prezesa SN. O to, czy będzie ponownie kandydować zapytała ją "Rzeczpospolita".
"Podjęłam już decyzję. Nie będę ubiegać się o kolejną kadencję na stanowisku pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, chyba że wystąpią jakieś nadzwyczajne okoliczności" - powiedziała Manowska.
"Od dawna powtarzam, że jestem gotowa zrezygnować ze swojej funkcji, jeśli będzie taka potrzeba. No i taka potrzeba właśnie nadeszła" - dodała.
Jak podkreśliła Małgorzata Manowska, jej odejście ma ułatwić wybór nowego lidera i wprowadzić do instytucji "świeżą krew", co pozwoli na zachowanie ciągłości umiarkowanej linii orzeczniczej. Wskazała, że decyzja o rezygnacji z ubiegania się o reelekcję ma związek m.in. ze sporem dotyczącym kontrasygnaty premiera pod decyzjami prezydenta w sprawach wymiaru sprawiedliwości. Jak oceniła, brak kontrasygnaty może prowadzić do chaosu i wykorzystywania sytuacji przez polityków. Zaznaczyła, że znaczenie mają także względy prywatne i rodzinne.