We wtorek do Sejmu wpłynął projekt PSL, mający "naprawić błędy" prezydenckiej propozycji ws. "SAFE 0 proc.". Ludowcy chcą, by do 2035 r. 90 proc. zysków NBP trafiało na kwestie związane z bezpieczeństwem. Stawiają też większy nacisk na finansowanie służb, infrastruktury i wojskowej służby zdrowia.

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Projekt ustawy zakładającej utworzenie Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych (PFIO) złożyła w Sejmie 10 marca Kancelaria Prezydenta. Wniesiony we wtorek przez PSL projekt - jak podkreślił prezes PSL, wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz - ma naprawić błędy prezydenckiej inicjatywy.

Wątpliwości strony rządowej, w tym szefa MON, co do projektu, dotyczyły m.in. braku sprecyzowania źródeł dodatkowych środków dla wojska. Kosiniak-Kamysz wskazywał również, że sam projekt jest w jego ocenie niekonstytucyjny, gdyż przewiduje udział prezydenta w nadzorze nad Funduszem. W ocenie wicepremiera jest to wejście w kompetencje rządu i MON, jeśli chodzi o zarządzanie rozwojem armii. Wątpliwości wyraził też marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który zdecydował, że póki co projekt prezydencki nie będzie procedowany w Sejmie.

Co jest w projekcie PSL?

Propozycja ludowców opiera się na prezydenckim projekcie, a struktury obydwu projektów pozostają w większości tożsame.

Głównym założeniem projektów jest utworzenie w Banku Gospodarstwa Krajowego Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, którego podstawowym źródłem finansowania będą środki pochodzące z zysku Narodowego Banku Polskiego.

Projekt PSL nakłada na NBP obowiązek przekazywania do PFIO nie mniej niż 90 proc. odnotowanego zysku za dany rok w ciągu najbliższych 10 lat. 5 proc. zysków miałoby trafić do funduszu rezerwowego NBP (który może być przeznaczony wyłącznie na pokrycie strat bilansowych Banku), a pozostałe 5 proc. zostałoby do zadysponowania przez właściwe organy NBP.

Propozycja PSL poszerza katalog zadań, na które przekazywać można środki z PFIO. Niezmienne pozostają te obejmujące zakup sprzętu wojskowego oraz systemów obronnych, zakup uzbrojenia, wyposażenia i systemów specjalistycznych dla formacji mundurowych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa czy inwestycje w infrastrukturę zapewniającą mobilność wojskową.

Ludowcy chcą, by środki mogły trafić również na "wzmocnienie potencjału podmiotów leczniczych" podległych szefom MON i MSWiA. Chcą też rozszerzenia katalogu wydatków dotyczących wyposażenia formacji, takich jak policja, straż graniczna, SOP czy służby specjalne. Mowa też m.in. o inwestycjach w kierunku zapewnienia ochrony granicy państwowej i infrastruktury krytycznej.

Podobnie jak projekt prezydencki, projekt PSL nie przewiduje wyłączenia środków wydanych z nowego funduszu na spłatę zaciągniętych pożyczek z ustawowych 3 proc. PKB przeznaczanych co roku na obronność - czyli de facto z budżetu MON. Oznacza to, że pożyczki zaciągnięte w ramach PFIO mogłyby być w przyszłości spłacane ze środków MON, podobnie jak to jest w przypadku Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych - a tym samym dodatkowo obciążać budżet resortu.

Bez zmian pozostał też zapis, zgodnie z którym na rzecz PFIO BGK może zaciągać kredyty i pożyczki lub emitować obligacje na rynku krajowym i na rynkach zagranicznych.

Ważne zmiany: Rada Funduszu oraz Komitet Sterujący

Projekt PSL dokonuje zmian w składach organów, które miałyby zostać powołane na mocy proponowanych przez środowisko prezydenta przepisów - chodzi o Radę Funduszu oraz Komitet Sterujący.

Zgodnie z prezydencką propozycją, w skład Rady wchodziliby minister obrony jako jej przewodniczący, przedstawiciele prezydenta i premiera, minister do spraw finansów publicznych oraz przedstawiciel Biura Bezpieczeństwa Narodowego. PSL chce dodania do tego gremium ministrów właściwych do spraw wewnętrznych i administracji oraz transportu, ale bez przedstawiciela BBN.

Podobnie jest w przypadku Komitetu - w projekcie KPRP mowa jest o jego pięciu członkach: przedstawicielach szefa MON (w roli przewodniczącego), prezydenta, premiera, ministra właściwego do spraw wewnętrznych oraz przedstawiciela BBN. Propozycja ludowców wyklucza BBN i z tego organu, dodając ministrów do spraw finansów, transportu, oraz ministra odpowiedzialnego za służby specjalne.

W kompetencjach Rady ma być m.in. coroczne zatwierdzanie kierunków i priorytetów działania funduszu na kolejne lata czy zatwierdzanie Wieloletniego Programu Inwestycji Obronnych. Komitet Sterujący odpowiedzialny ma być za kontrolę nad wydatkowaniem środków z PFIO.

Propozycja Nawrockiego i Glapińskiego

Propozycja "SAFE 0 proc." pojawiła się, gdy rządowa ustawa wdrażająca unijny mechanizm SAFE leżała już na biurku prezydenta, czekając na podpis. W międzyczasie prezydent Karol Nawrocki wraz z prezesem NBP Adamem Glapińskim poinformowali na wspólnej konferencji o możliwości dokonania aktualizacji wyceny złota posiadanego przez polski bank centralny poprzez "aktywne zarządzanie rezerwami", co mogłoby umożliwić uzyskanie bardzo wysokich zysków.

Według Glapińskiego, wartość niezrealizowanych przychodów ze wzrostu wyceny złota wynosi 197 mld zł. Tę kwotę NBP mógłby wypłacić w postaci zysku w ciągu kilku lat, jednak prezes NBP podkreślał, że środki powinny trafić wyłącznie na obronność.

Działania rządu po wecie Nawrockiego

W odpowiedzi na weto prezydenta pod rządową ustawą ws. SAFE, Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie Programu Polska Zbrojna, która upoważnia ministra obrony narodowej oraz ministra finansów i gospodarki do reprezentowania polskiego rządu i podpisania w jego imieniu umowy oraz dokumentów dotyczących pożyczki SAFE, którą Bank Gospodarstwa Krajowego zaciągnie na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ). Przekierowanie środków z SAFE do FWSZ wiąże się jednak z trudnościami - pieniądze z Funduszu mogą być wykorzystywane tylko na potrzeby wojska, przez co mogą nie trafić one - jak wcześniej planowano - do służb oraz na infrastrukturę.

Ustawa wdrażająca unijny mechanizm dozbrajania SAFE zakładała stworzenie zarządzanego przez BGK Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa, za pośrednictwem którego rząd mógłby korzystać z pieniędzy z programu.

Polski wniosek złożony do programu opiewał na 43,7 mld euro i uzyskał akceptację instytucji unijnych. Tym samym Polska została wskazana jako największy beneficjent programu wartego łącznie 150 mld euro, opartego na nisko oprocentowanych pożyczkach na szybkie zwiększenie obronności państw UE. Według deklaracji rządu 89 proc. z tych środków miałoby trafić do polskich firm zbrojeniowych, a oprócz armii wsparte miały zostać również np. policja i straż graniczna.