"To akt politycznej zemsty" – tak o wezwaniu do prokuratury mówi Adam Andruszkiewicz, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta RP. Polityk w charakterze podejrzanego ma się stawić 11 lutego w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie w związku ze śledztwem dotyczącym fałszowania podpisów na listach wyborczych.

REKLAMA

  • Zastępca szefa KPRP został wezwany do prokuratury.
  • Sprawa dotyczy śledztwa ws. fałszowania podpisów pod listami wyborczymi z 2014 r.
  • Jak tę decyzję oceniają inni politycy? Sprawdź cały artykuł.
  • Bądź na bieżąco? Istotne informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

"To akt politycznej zemsty" - tak o wezwaniu do prokuratury mówi Adam Andruszkiewicz, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta RP. Polityk w charakterze podejrzanego ma się stawić 11 lutego w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie w związku ze śledztwem dotyczącym fałszowania podpisów na listach wyborczych.

Na 11 lutego wezwano w charakterze podejrzanego Adama A. Nie ujawniamy treści zarzutów do czasu ich ogłoszenia i wykonania czynności procesowych z podejrzanym - przekazała rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie Beata Syk-Jankowska.

Dodała, że chodzi o postępowanie w sprawie fałszowania podpisów poparcia dla kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej (startowali z Komitetu Wyborczego Wyborców Ruch Narodowy) przed wyborami samorządowymi w 2014 r. Prezesem tej organizacji był wówczas Adam Andruszkiewicz, obecnie zastępca szefa Kancelarii Prezydenta.

Zastępca szefa KPRP oburzony

Andruszkiewicz skomentował w środę na platformie X, że "po tylu latach życia pod ciężarem publicznych insynuacji i medialnej presji", decyzja o wezwaniu go w charakterze podejrzanego jest dla niego "oczywistym aktem politycznej zemsty" za jego zaangażowanie oraz "wpisuje się w szerszy plan nieustannych ataków obecnego układu rządzącego na Kancelarię Prezydenta RP".

"Po wielu latach intensywnych działań prokuratury nie usłyszałem żadnych konkretnych zarzutów. Nagle jednak, po dwunastu latach od wydarzeń, zdecydowano się na wezwanie mnie do prokuratury w charakterze podejrzanego" - napisał Andruszkiewicz.

Szanowni Pastwo, Od 12 lat toczy si postpowanie dotyczce sfaszowania podpisw pod listami wyborczymi z 2014 roku w wojewdztwie podlaskim. W ostatnich latach cz mainstreamowych mediw insynuuje moje zaangaowanie w t spraw. Przez cay ten czas nie przedstawiono jednak...

Andruszkiewicz1February 4, 2026

Dodał, że w ostatnich latach część "mainstreamowych mediów" insynuuje jego zaangażowanie w sprawę dotyczącą fałszowania podpisów, podczas gdy "przez cały ten czas nie przedstawiono jednak żadnych konkretnych dowodów na potwierdzenie tej fałszywej tezy". Zaznaczył, że przez lata w przestrzeni publicznej pojawiały się informacje o kolejnych opiniach grafologicznych, z których "jasno wynikało, że nie ma związku z procederem fałszowania podpisów".

"Pomimo intensywnego i wieloletniego postępowania nie znaleziono żadnych obiektywnych dowodów, które potwierdzałyby moją winę. Jeszcze w 2025 roku media informowały, że po 11 latach śledztwa prokuratura stwierdziła iż ‘nie ma podstaw do postawienia mi zarzutów’. Nagle coś się zmieniło?" - napisał.

"Od samego początku wiedziałem, że jestem niewinny"

Andruszkiewicz zapewnił, że pozostaje "do pełnej dyspozycji wymiaru sprawiedliwości", stawiał się na każde wezwanie organu prowadzącego postępowanie "niezależnie od tego, kto w danym okresie kierował prokuraturą".

"Wielokrotnie pobierano ode mnie próbki pisma i uczestniczyłem we wszystkich czynnościach, o które mnie proszono, w żaden sposób nie opóźniając śledztwa. Robiłem to dlatego, że nie mam nic do ukrycia i od samego początku wiedziałem, że jestem niewinny" - napisał zastępca szefa KPRP. Dodał, że liczy na "rzetelne i uczciwe postępowanie, które pozwoli w sposób spokojny, obiektywny i oparty na faktach wyjaśnić wszystkie okoliczności tej sprawy".

Kaczyński i inni reagują

Do sprawy wezwania Andruszkiewicza przez prokuraturę w charakterze podejrzanego odniósł się w środę też szef PiS Jarosław Kaczyński, który napisał na platformie X, że "ręczne sterowanie działaniami prokuratury wkroczyło w kolejną fazę - na celowniku neoprokuratury Żurka znalazł się p. minister Adam Andruszkiewicz". "Dwanaście lat od zdarzenia, po licznych opiniach grafologicznych potwierdzających jego niewinność i braku nowych dowodów, nagle ma stać się podejrzanym. Wyższa szkoła jazdy. Zegar tyka. W przyszłym roku wybory. Skończy się to bezprawie" - napisał Kaczyński.

"Adamie prawda sama się nie obroni przed patowładzą Tuska i spółki - ludzi, dla których bezprawie i kłamstwo to instrumenty politycznej zemsty, ale w tej walce o prawdę, o jej zwycięstwo nie tylko ja, lecz również wielu polskich patriotów, będziemy razem z Tobą" - napisał z kolei szef prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki.

"Pan Adam publicznie wyraża niezadowolenie z tego, że prawo działa i nie pławi się już w bezkarności. Kadry PiS" - w ten sposób sprawę skomentował szef MSWiA Marcin Kierwiński.

Sprawa przeniesiona do Lublina

Postępowanie dotyczące fałszowania podpisów początkowo prowadziła Prokuratura Okręgowa w Białymstoku, ale decyzją zastępcy prokuratora generalnego z 5 lutego 2019 r. sprawa została przekazana do okręgu Prokuratury Regionalnej w Lublinie, a szef lubelskiej Prokuratury Regionalnej skierował ją do Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

"Przeniesienie to wynikało z nieprawidłowości prowadzonego postępowania przez prokuratorów Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. Główne zastrzeżenia sprowadzały się do zakresu prowadzonego postępowania, rodzaju i intensywności podejmowanych działań w trakcie trwającego ponad cztery lata postępowania" - komunikowała ówczesna rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka.

Prok. Kępka informowała, że po przejęciu śledztwa lubelska prokuratura rozszerzyła zakres postępowania, powołała biegłych z zakresu badania pisma ręcznego, przesłuchała kilkuset świadków i pobrała próbki pisma. Obecnie postępowanie prowadzi Prokuratura Regionalna w Lublinie.

Adam Andruszkiewicz jest politykiem PiS z Podlasia, byłym wiceszefem resortu cyfryzacji w rządzie Zjednoczonej Prawicy, w przeszłości związanym z Młodzieżą Wszechpolską i Ruchem Narodowym. W sierpniu 2025 r. prezydent Karol Nawrocki powołał go na zastępcę szefa prezydenckiej kancelarii.