W wyniku zmasowanego ataku rakietowego Rosji na Ukrainę o godzinie 2:53 czasu polskiego od prądu całkowicie została odcięta Zaporoska Elektrownia Jądrowa. Około godz. 14:30 państwowy koncern Enerhoatom poinformował, że siłownia ponownie została podłączona do ukraińskiej sieci energetycznej.

REKLAMA

W opublikowanym nad ranem komunikacie państwowy koncern Enerhoatom poinformował, że w następstwie uderzenia rosyjskich rakiet o godzinie 2:53 czasu polskiego (godz. 3:53 czasu lokalnego) doszło do odłączenia ostatniej linii energetycznej, która łączyła Zaporoską Elektrownię Jądrową z ukraińskim systemem energetycznym.

Ostrzeżono wówczas, że w razie braku możliwości wznowienia zewnętrznego zasilania elektrowni po 10 dniach może dojść do awarii z następstwami radiacyjnymi dla całego świata.

Ostatecznie tuż po godz. 14:30 czasu polskiego (godz. 15:30 czasu lokalnego) Enerhoatom przekazał, że Zaporoska Elektrownia Jądrowa ponownie została podłączona do ukraińskiej sieci energetycznej.

Elektrownię kontrolują Rosjanie

Enerhoatom przypomniał, że elektrownia jest kontrolowana przez stacjonujące na jej terenie rosyjskie wojska. Ogranicza to możliwości utrzymania ciągłości działania tej siłowni przez ukraiński personel.

"W tej chwili niezbędne są działania całej wspólnoty międzynarodowej na rzecz wycofania raszystowskich (rosyjskich) ugrupowań terrorystycznych z terenu Zaporoskiej Elektrowni Atomowej, przekazania jej pod pełną kontrolę kompetentnego i legalnego operatora - ukraińskiego Enerhoatomu i przywrócenia warunków bezpieczeństwa jądrowego, radiacyjnego i fizycznego tego obiektu jądrowego" - oświadczył ukraiński koncern.

Minister energetyki Ukrainy Herman Hałuszczenko poinformował, że zmasowany atak rakietowy, który Rosja przeprowadziła w nocy i nad ranem, doprowadził do uszkodzenia obiektów infrastruktury energetycznej w siedmiu obwodach kraju. W wielu miejscach zastosowano prewencyjne odłączenia prądu.

Szef MAEA za utworzeniem strefy ochronnej wokół Zaporoskiej EJ

Po informacji o odcięciu Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej od prądu dyrektor generalny Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) Rafael Grossi zaapelował o utworzenie wokół okupowanej przez wojska rosyjskie Zaporoskiej Elektrowni Atomowej na południu Ukrainy strefy ochronnej.

Grossi oznajmił, że jest zdumiony "samozadowoleniem" panującym wokół tego tematu.

Za każdym razem ryzykujemy od nowa. Ale jeśli dopuścimy do tego, by tak było nadal, pewnego dnia nasze szczęście się skończy - powiedział Grossi na posiedzeniu Rady Gubernatorów MAEA.

Po poprzednich atakach Grossi próbował doprowadzić do zawarcia przez stronę rosyjską i ukraińską porozumienia, że zobowiązują się one nie strzelać zarówno w elektrownię, jak i z elektrowni oraz usunąć stamtąd ciężką broń - podała agencja Reutera, powołując się na dyplomatów.

Apel do MAEA

Premier Ukrainy Denys Szmyhal powiadomił, że Europejska Wspólnota Energii Atomowej (Euratom) i 49 państw zaapelowały do Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) o przywrócenie kontroli Kijowa nad Zaporoską Elektrownią Atomową.

"W odezwie do Rady Gubernatorów MAEA podkreślono, że sytuacja na terenie elektrowni będzie generowała zagrożenia dopóty, dopóki pozostaną tam rosyjscy żołnierze i pracownicy państwowego koncernu Rosatom. Rosja została wezwana do opuszczenia tego obiektu" - oświadczył Szmyhal na Telegramie.

"W swoim oświadczeniu kraje (domagają się) również zaprzestania ostrzału ukraińskich obiektów energetycznych (przez siły rosyjskie). Zwracają też uwagę na znaczenie odzyskania przez Ukrainę kontroli nad wszystkimi obiektami jądrowymi (znajdującymi się) w granicach (kraju) uznanych przez społeczność międzynarodową. Tylko takie (działania) zapewnią (tym obiektom) bezpieczeństwo i niezakłóconą pracę" - podkreślił premier.

Jak dodał, wspierające Ukrainę państwa członkowskie MAEA "nalegają na pociągnięcie Rosji do odpowiedzialności za wielokrotne lekceważenie zasad bezpieczeństwa nuklearnego".