W poniedziałek rozpoczyna się faza grupowa klubowych mistrzostw świata siatkarzy, w Płocku i Rzeszowie zagra osiem drużyn. W Orlen Arenie w grupie A o dwa miejsca w finale powalczą: PGE Skra Bełchatów, Cucine Lube Civitanova, Zenit Kazań i Fakieł Nowy Urengoj.

REKLAMA

Będziemy walczyć o swoje. Faworytami nie jesteśmy, rywale są bardzo mocni, ale też nie stoimy na całkowicie straconej pozycji. Mamy nadzieję, że wykorzystamy kilka szans, które pojawią się w kolejnych meczach. Zawodnicy i drużyny, z którymi przyjdzie nam walczyć są najsilniejsi na świecie, ale my spróbujemy skorzystać z każdej nadarzającej się okazji, by ugrać jak najwięcej - powiedział kapitan PGE Skry Bełchatów Mariusz Wlazły.

Przed tygodniem Skra walczyła o punkty w Lidze Mistrzów, w sobotę rozegrała mecz ligowy. Czasu na specjalne przygotowania do mistrzostw nie było.

Jesteśmy w trakcie sezonu, nie było nawet takiej możliwości, żebyśmy przygotowywali się specjalnie do tej imprezy. Wczoraj przyjechaliśmy do Płocka, a już w poniedziałek mamy pierwszy dzień turniejowy. Zagramy z włoską ekipą Cucine Lube Civitanova, jedną z najlepszych drużyn na świecie. Na pewno będzie to ciężka przeprawa - zapewnił Wlazły.

W sobotę Skra przegrała 1:3 w meczu ligowym z Zawierciem.

Ligowy mecz w Zawierciu nie ułożył się dla nas pomyślnie. Rywale bardzo dobrze funkcjonowali, szczególnie w dwóch pierwszych setach. Nie pozwolili nam się zupełnie rozwinąć, grać swojej siatkówki. Bardzo ciężko się po takim spotkaniu odbić, zwłaszcza, że była wielka nadzieja po trzecim secie, który zagraliśmy już na swoim poziomie, choć przeciwnicy nie odpuszczali. Z uśmiechem wyszliśmy na czwartego seta, ale wszystko potoczyło się nie po naszej myśli, nie tak jak w trzecim. Przegraliśmy ostatecznie 1:3, straciliśmy punkty, ale trzeba tu podkreślić bardzo dobrą grę Zawiercia, zagrali fantastycznie, przede wszystkim dwie pierwsze partie i jestem przekonany, że jak utrzymają taką formę, to inne drużyny też wyjadą stamtąd bez punktów - chwalił rywali.

Mecz w Zawierciu jest już historią, teraz przed zawodnikami pojedynek jeszcze trudniejszy, z włoską ekipą Cucine Lube Civitanova.

Nie ma innego wyjścia, musimy szybko zapomnieć o ligowym pojedynku i patrzeć w stronę kolejnego przeciwnika, z którym zagramy w poniedziałek, w pierwszy dzień turniejowy. Myślę, że możemy spokojnie patrzeć w przyszłość. Najważniejsze, to wypocząć, odbyć jeden trening na hali, by ją poczuć, przerobić rzeczy, które musimy poprawić. Czeka nas także odprawa techniczna, na której poznamy taktykę na najbliższe spotkanie, dobre i złe strony przeciwnika, które będziemy chcieli i powinniśmy wykorzystać - zapowiedział.

Zdaniem kapitana Skry, w mistrzostwach drużyna będzie walczyć o swoje szanse. Faworytami nie jesteśmy rywale są bardzo mocni, ale też nie jesteśmy na straconej pozycji. Mamy nadzieję, że wykorzystamy kilka szans, które pojawią się w meczu i rozstrzygniemy pojedynek na swoją korzyść. Jak wiemy zawodnicy, z którymi przyjdzie nam walczyć, są najsilniejsi na świecie i to jest piękne, że czas który tu spędzimy przyniesie nam sporo doświadczeń, a także możemy o coś powalczyć i na pewno skorzystamy z każdej nadarzającej się okazji.

Pomogą kibice?


Mariusz Wlazły nie ukrywa, że Skra bardzo liczy na wsparcie kibiców.

To będzie bardzo trudny turniej, zagramy przeciwko bardzo wymagającym rywalom, którzy tu przyjadą by wywalczyć awans do finału. O randze rywali świadczy fakt, że dwie drużyny z naszej grupy, Cucine Lube Civitanova i Zenit Kazań w poprzedniej edycji mistrzostw spotkali się w finale. Druga rosyjska drużyna ma ogromne aspiracje, więc też nie będzie łatwym przeciwnikiem. Ale my lubimy wyzwania i na pewno zrobimy wszystko, żeby wywalczyć jak najwięcej. To jest sport i fakt, że nie wszystkie mecze wygrywamy, nie oznacza, że stoimy na przegranej pozycji.

Klubowe mistrzostwa świata to impreza rozgrywana po raz czternasty, drugi raz z rzędu w Polsce, po raz pierwszy w Płocku, gdzie o dwa finałowe miejsca będą walczyć drużyny z grupy A. Grupa B grać będzie w Rzeszowie, gdzie oprócz gospodarzy Asseco Resovii znalazły się: Trentino Volley, Khatam Ardakan i Sada Cruzeiro.

W Płocku oprócz mistrza Polski o awans do turnieju finałowego 26, 27 i 29 listopada walczyć będą: włoski Cucine Lube Civitanova, wicemistrz Włoch i zdobywca Pucharu Włoch, przed rokiem druga drużyna klubowych mistrzostw świata oraz rosyjskie: 10-krotny mistrz Rosji, triumfator Ligi Mistrzów i broniący tytułu klubowego mistrza świata - Zenit Kazań i nowa siła w rosyjskiej siatkówce Fakieł Nowy Urengoj.

Mecze w Płocku:

26 listopada - o godz. 17.30 PGE Skra Bełchatów - Cucine Lube Civitanova, 20.30 Zenit Kazań - Fakieł Nowy Urengoj;

27 listopada - 17.30 Cucine Lube Civitanova - Zenit Kazań, 20.30 Fakieł Nowy Urengoj - PGE Skra Bełchatów;

29 listopada - 17.30 Fakieł Nowy Urengoj - Cucine Lube Civitanova, 20.30 PGE Skra Bełchatów - Zenit Kazań


(nm)