Rząd nie wyklucza wprowadzenia jeszcze w tym roku odpłatnych szczepień przeciw Covid-19. Minister zdrowia uspokaja - to nie znaczy, że będą płatne w 100 proc. „W dobie globalnej pandemii szczepienia powinny być w pełni darmowe, chyba że to kampania rządu zachęcająca do wakcynacji” - mówi wirusolożka ewolucyjna z Uniwersytetu Oksfordzkiego Emilia Skirmuntt w rozmowie z reporterem RMF FM Maciejem Sztykielem. O tym dlaczego zdrowi nie powinni otrzymywać trzeciej dawki szczepionki, czy przyjdzie czwarta fala oraz dlaczego Polska jest zieloną covidową wyspą przeczytacie w naszym artykule.

REKLAMA

Ze strony rządowej padały już pierwsze terminy, a także kwoty dotyczące wprowadzenia odpłatności za szczepienie przeciw Covid-19 - mowa o jesieni, najpóźniej początku przyszłego roku. Wtedy za szczepionkę mielibyśmy płacić nawet kilkaset złotych.

Kwota, która padła ze strony rzecznika rządu Piotra Müllera, jest o tyle zastanawiająca, że najdroższa dopuszczona w Unii Europejskiej szczepionka, firmy Moderna, w ostatnio zawieranych kontraktach była wyceniana po 25 dolarów za dawkę, a preparat firmy Pfizer oraz BionTech to koszt ok. 23 dolarów. Dawki zakupione w ramach wcześniejszych kontraktów kosztowały zdecydowanie poniżej 20 dolarów. Oznacza to, że pełne szczepienie, a przynajmniej cena preparatu, nie powinna być droższa niż 190 złotych.

Ze słów ministra zdrowia Adama Niedzielskiego wynika, że szczepienia miałyby być refundowane.

Przekaz z obozu rządzącego nie jest jednak klarowny, bo kilka tygodni później minister mówił już o małym prawdopodobieństwie takiego scenariusza.

Może jest to kampania, która ma zachęcić do szczepienia. Nie wiem. Jeżeli działa - to świetnie. Ale uważam, że w czasie globalnej pandemii szczepienia nie powinny być płatne - mówi Emilia Skirmuntt, wirusolożka ewolucyjna z Uniwersytetu Oksfordzkiego.

W interesie wszystkich jest to, żeby jak największa grupa osób się zaszczepiła. Już to, że testy są w Polsce płatne, sprawia, że tych testów jest wykonywanych mniej - twierdzi.

Jeśli jeszcze szczepienia będą płatne, niektórych osób może być na to nie stać. Nawet mogą chcieć się zaszczepić, ale będzie to dla nich nie możliwe. Uważam, że byłoby to błędem, jeśli szczepienia miałyby być płatne - dodaje.

Covid rozkręca się w Europie

W wielu krajach na Starym Kontynencie liczba zakażeń koronawirusem rośnie lub utrzymuje się na wysokim poziomie. W Wielkiej Brytanii w ostatnich dniach notowano ponad 30 tysięcy zakażeń. We Francji niekiedy było ich ponad 10 tysięcy, podobnie w zdecydowanie mniejszym Izraelu. Kolejna fala pandemii rozwija się w Chorwacji, a Grecja powoli wychodzi z rekordowych odczytów, które miały miejsce pod koniec sierpnia.

Wielka Brytania i Izrael były jednak stawiane jako wzór prowadzenia akcji szczepień. Mimo to, dziś borykają się z dużą liczbą zakażeń koronawirusem. W Izraelu podawana jest już trzecia dawka szczepionki przeciw Covid-19, jak dotąd przyjęło ją ponad 2,5 miliona Izraelczyków. Rząd już planuje szczepienie czwartą dawką.

Nie powinniśmy porównywać tych państw. Izrael, owszem, zaczął szczepienia wcześnie i zaszczepił dość duży odsetek osób, ale te szczepienia zwolniły. Ok. 68 proc. populacji, to też nie jest jakiś wysoki odsetek, tym bardziej, że Izrael nie wlicza do populacji Palestyńczyków. Izrael rozluźnił restrykcje za wcześnie. Te dwa czynniki - dość niski przyrost szczepień i zbyt wczesne rozluźnienie restrykcji - przyłożyły się do tego, że tych zakażeń jest tam obecnie więcej. Szczególnie, że wariant Delta jest bardziej zaraźliwy, może przełamywać odporność poszczepienną - wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Jeśli chodzi o Wielką Brytanię ten odsetek osób, które chorują jest wysoki, ale nie tak, jak w poprzednich falach. W większości osoby, które chorują przechodzą chorobę łagodnie, obecnie większość zakażeń na Wsypach jest łagodna. To dlatego, że niemal 90 proc. dorosłego społeczeństwa jest zaszczepionych. Hospitalizacje i zgony z powodu Covid-19 utrzymują się na bardzo niskim poziomie. A trzeba pamiętać, że wariant Delta jest mocno obecny w Wielkiej Brytanii. Patrząc na przykład tego kraju łatwo porównać śmiertelność z tą w poprzednich falach. Szczepienia redukują liczbę zgonów - dodaje.

Polska pozostaje zieloną covidową wyspą

Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) opublikowało cotygodniową pandemiczną mapę państw Unii Europejskiej. To najbardziej wiarygodne źródło informacji o zakażeniach koronawirusem w Europie. Mapa ma ułatwić rządzącym podejmowanie decyzji o wprowadzaniu nowych obostrzeń epidemicznych.

Niemcy, Francja, Hiszpania, Wielka Brytania, Izrael, Grecja czy Chorwacja zmagają się z wysoką liczbą zakażeń. Polska na mapie epidemicznej jest cała na zielono. Dlaczego?

Wirusolożka ewolucyjna z Uniwersytetu Oksfordzkiego wymienia kilka przyczyn. Po pierwsze turystyka międzynarodowa. W Polsce nie jest tak rozwinięta jak np. w Wielkiej Brytanii.

W przypadku Polski - jest to kraj, w którym nie ma aż tak rozwiniętej turystyki, jak np. Wielka Brytania, która jest centrum turystycznym. Ta introdukcja wirusa z różnych miejsc, w różnym czasie, sprawia, że pandemia będzie przyjmowała w Wielkiej Brytanii nieco inną skalę niż w Polsce. Każdy kraj ma inne czynniki, ciężko to porównywać - mówi Skirmuntt.

Ze statystyk wynika, że w Polsce w większości zaszczepione są osoby w dużych miastach. Czyli te osoby, które bardziej są narażone na więcej kontaktów, są w dużych skupiskach ludzi. Więc to przyczynia się do tego, że jest mniej tych zakażeń. Drugą sprawą jest to, kto się testuje i jak łatwo dostępne są testy. Jeśli ktoś zachoruje i będzie uważał, że to przeziębienie, to nigdy nie dowiemy się, że jest zakażony - dodaje.

W Wielkiej Brytanii testy na obecność koronawirusa są darmowe - te antygenowe brytyjski rząd zapewnia wszystkim przez cały czas. Wystarczy zgłosić chęć przebadania. Bezpłatne testy PCR dostępne są dla służby zdrowia oraz zawodów wymagających kontaktów z dużą liczbą ludzi.

Dzięki temu w Wielkiej Brytanii widzimy bardziej aktualny obraz pandemii niż w Polsce - przyznaje Emilia Skirmuntt.

Czwarta fala. Trzecia dawka

Bez wątpienia czwarta fala nadejdzie - twierdzi wirusolożka.

Polska nie jest na innej planecie, wszystko jest połączone. Czwarta fala prawdopodobnie nadejdzie później, niż w innych krajach. Przyczynia się do tego choćby to, że teraz zmieni się pogoda, ludzie będą spędzać więcej czasu w pomieszczeniach, w większych grupach. Również dzieci wróciły do szkół, to też może przyczynić się do wzrostu infekcji - zaznacza.

Czy to oznacza, że powinniśmy przyjmować trzecią dawkę szczepionki? Na razie w Polsce trzecia dawka preparatu przeciw Covid-19 podawana jest pacjentom z obniżoną odpornością. Rada Medyczna przy premierze ma zarekomendować podawanie jej także seniorom i pracownikom służby zdrowia.

Odporność po szczepieniu nie będzie taka sama u każdej osoby. U osób starszych czy pacjentów z problemami zdrowotnymi, ta odporność po szczepieniu może być o wiele niższa. Te osoby powinny otrzymać trzecią dawkę, nawet jeżeli tę odporność wykazują, żeby być bardziej bezpiecznym - mówi Emilia Skirmuntt.

Czy w takim razie powinno się badać poziom odporności, przed podaniem trzeciej dawki?

Nie ma sensu badać odporności, bo ta odporność będzie u większości osób, ale te badania są bardzo skomplikowane. To może być badanie przeciwciał, one będą spadać z czasem, jak przy niemal każdej szczepionce. Powinniśmy badać poziom innych komórek układu odpornościowego - a to jest o wiele bardziej skomplikowane i kosztowne - mówi wirusolożka.

Wyszło teraz badanie, które jeszcze nie zostało opublikowane, które pokazuje, że trzecia dawka zwiększa odporność nawet kilkunastokrotnie, jeśli chodzi o wariant Delta - dodaje.

A co z pozostałymi? Jeśli chodzi o inne osoby - szczepienie ich nie ma większego sensu. Wiemy, że ta odporność utrzymuje się na wysokim poziomie przynajmniej przez kilka miesięcy. "Kilka miesięcy", bo mamy szczepionkę od kilku miesięcy, więc badania trwają. Prawdopodobnie nie ma sensu wprowadzania tego "boostera", w postaci trzeciej dawki. Bardziej powinniśmy myśleć o tym, żeby wysyłać dawki do miejsc, w których szczepionek nie ma, np. do Afryki - wyjaśnia ekspertka.

Czy kiedyś pozbędziemy się pandemii ?

Oczywiście, że tak - bez chwili zastanowienia odpowiada wirusolożka.

Każda pandemia się kończy. Wcześniejsze pandemie, gdy nie mieliśmy szczepień, leków, a nawet nie wiedzieliśmy czym te pandemie są powodowane - wszystkie prędzej czy później się skończyły. Ta też się skończy. Ona tak naprawdę nie trwa tak długo, kilkanaście miesięcy w przypadku pandemii to nie jest długi okres, choćby grypa hiszpanka trwała przez kilka lat. W tym przypadku jesteśmy na dobrej drodze. W końcu pozbędziemy się pandemii. Możliwe, że wirus z nami zostanie, ale w łagodniejszej formie, podobnie jak w przypadku grypy, która wraca co roku, ale nie sprawia, że cały świat się zatrzymuje - podsumowuje.