Mariusz Wach stosował steryd stanozolol - poinformował Niemiecki Związek Boksu Zawodowego (BDB). Zabronioną substancję wykryto w organizmie polskiego pięściarza po listopadowej walce z Ukraińcem Władimirem Kliczką. W lutym wynik badania próbki A potwierdziła analiza próbki B, której zażądał Wach. Od początku afery zaprzeczał on stosowaniu dopingu.

REKLAMA

Wach zmierzył się z Władimirem Kliczką w listopadzie ubiegłego roku w Hamburgu. Walkę o mistrzostwo świata federacji IBF, WBA i WBO w wadze ciężkiej przegrał jednogłośnie na punkty. Kilka tygodni później, na początku grudnia, niemiecki dziennik "Bild" poinformował o pozytywnym wyniku testu dopingowego polskiego boksera. Test przeprowadzony został w instytucie biochemicznym w Kolonii.

W styczniu Niemiecka Federacja Bokserska zaproponowała Wachowi roczną dyskwalifikację i grzywnę w wysokości ponad 5 tysięcy euro, ale pięściarz nie przyjął tej oferty. Chcę dalej walczyć o odzyskanie dobrego imienia i udowodnić, że jestem niewinny, a cała sprawa jest nieporozumieniem. Dlatego zdecydowałem się na zbadanie próbki B - tłumaczył.

Niestety przeprowadzona w lutym analiza próbki potwierdziła obecność niedozwolonych substancji w organizmie boksera. Na pewno jestem zawiedziony wynikiem próbki B, ale cień nadziei nadal mi towarzyszy. Liczę, że obronię się i rzucę inne światło na moją osobę - mówił wtedy "Gazecie Krakowskiej". Gdyby moja wina nie podlegała dyskusji, już dawno byłbym zawieszony i obciążony karami. Taka procedura trwa przecież kilka tygodni, a nie parę miesięcy. Widocznie federacja (Niemiecka Federacja Bokserska - przyp. RMF FM) nie do końca jest pewna swoich racji, dlatego dają mi szansę, żebym mógł obronić się przed oskarżeniami. Każdy, będąc na moim miejscu, skorzystałby z tego przywileju - przekonywał.

Od początku afery Wach powtarzał, że źródłem niedozwolonych substancji w jego organizmie mogły być stosowane przez niego suplementy diety. Z naszych informacji wynika, że ta nielegalna substancja występuje właśnie w niektórych odżywkach amerykańskich. Mało tego, jej obecność w składzie oficjalnie jest zatajona. Po prostu nie ma żadnej informacji na etykiecie opakowania. Dodam, że wszystkie suplementy, po które sięgałem, były kupowane w sklepie - podkreślał Wach w rozmowie z "Gazetą Krakowską".

Ostatecznie Polak został zdyskwalifikowany na osiem miesięcy - karencja obowiązuje do 11 lipca. Musi też zapłacić grzywnę w wysokości 10 tysięcy euro.

Stanozolol to steryd anaboliczny, który stymuluje przyrost masy mięśniowej. Świat dowiedział się o nim szerzej w 1988 roku podczas największej afery dopingowej w historii igrzysk olimpijskich. Zwycięzca biegu na sto metrów w Seulu Ben Johnson został zdyskwalifikowany po tym, jak w jego próbce wykryto właśnie tę substancję.