Głosowanie w Sejmie nad stanowiskiem Senatu, który we wtorek odrzucił ustawę o organizacji wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym, ma się odbyć w czwartek rano. Wicedyrektor Centrum Informacyjnego Senatu Anna Godzwon poinformowała, że stanowisko senatorów zostanie przekazane do parlamentu wraz z pakietem innych uchwał.

REKLAMA

Do odrzucenia sprzeciwu Senatu wymagana jest bezwzględna większość głosów - o 1 głos więcej niż wszystkich pozostałych głosów (przeciw i wstrzymujących się).

Część posłów Porozumienia, wchodzącego w skład Zjednoczonej Prawicy, zapowiedziała zgodnie z wcześniejszą deklaracją Jarosława Gowina, że nie zagłosuje za odrzuceniem weta Senatu. Zdaniem Gowina przeprowadzenie wyborów w maju z uwagi na epidemię jest niemożliwe.

Szef komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski nie wykluczył, że jeśli posłowie Porozumienia zagłosują wbrew rekomendacji PiS, będą musieli opuścić klub PiS i rządzącą koalicję Zjednoczonej Prawicy.

Klub PiS liczy 235 posłów; spośród nich 18 to posłowie koalicyjnego Porozumienia.

PiS rozważa trzy scenariusze dotyczące przeprowadzenia wyborów prezydenckich

Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej to ostatni scenariusz, jaki brany jest pod uwagę przez władze Prawa i Sprawiedliwości próbujące wyjść z patowej sytuacji związanej z brakiem możliwości przeprowadzenia wyborów prezydenckich - ustalił nieoficjalnie reporter RMF FM Patryk Michalski.

Głowę państwa powinniśmy wybrać już w niedzielę 10 maja. Wiadomo jednak, że nie będzie to możliwe.

Najważniejsi politycy PiS-u musieliby zaprzeczyć sami sobie, bo od tygodni powtarzali, że nie ma przesłanek do wprowadzenia stanu nadzwyczajnego. Teraz, kiedy rząd przystąpił do drugiego etapu odmrażania gospodarki i tłumaczy, że radzi sobie ze skutkami epidemii, musiałby zaprzeczyć swojej narracji.

Nasi rozmówcy twierdzą, że na przeszkodzie stoi też fakt, że Jarosław Kaczyński musiałby de facto przyznać rację opozycji, która od tygodni apeluje o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej.

Z nieoficjalnych informacji reportera RMF FM wynika, że PiS najbardziej stawia wybory hybrydowe w dniu 23 maja, które miałyby być przeprowadzone po przychylnej opinii Trybunału Konstytucyjnego.

Prezes TK Julia Przyłębska poinformowała o wszczęciu postępowania w sprawie wniosku Marszałek Sejmu dotyczącego możliwości przesunięcia terminu wyborów prezydenckich. Jeśli scenariusz się powiedzie, to większość wyborców poszłaby do lokali wyborczych, a seniorzy i osoby w kwarantannie mogliby głosować korespondencyjnie. Organizatorem wyborów miałaby być Państwowa Komisja Wyborcza.

Słabością tego scenariusza jest to, że samorządy mogłyby sprzeciwiać się współorganizacji takiego głosowania, bo przełożenie terminu wyborów jest sprzeczne z konstytucją.

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek twierdzi, że jeden z przepisów kodeksu wyborczego ogranicza jej prawo do przełożenia terminu wyborów prezydenckich, dlatego liczy na uznanie go za niekonstytucyjny.

Podkreśla, że doszło do niedających się przewidzieć, nadzwyczajnych okoliczności. Marszałek Sejmu wielokrotnie powołuje się na Stanowisko Państwowej Komisji Wyborczej, która uznała, że wyborów 10 maja nie da się przeprowadzić. Ale zupełnie nie wspomina, że ona sama głosowała za ograniczeniem kompetencji PKW, przez co przyczyniła się do wprowadzenia potężnego chaosu, z którego PiS próbuje się teraz wycofywać - komentuje reporter RMF FM Patryk Michalski.

Kiedy okazało się, że przyszłość wyborów kopertowych stoi pod znakiem zapytania, marszałek Sejmu powołuje się na autorytet PKW i podkreśla, że to Komisja organizuje wybory.